Największy wygrany sezonu – Grzegorz Zengota 

1 marca 2019 roku, to data która na stałe zapisała się na kartach historii polskiego sportu. Tego dnia Dawid Kubacki został Mistrzem Świata, a Kamil Stoch V-ce Mistrzem Świata w skokach narciarskich. Nie wszyscy jednak, będą wspominać ten dzień pozytywnie. Pierwszego dnia marca rozpoczął się bowiem koszmar Grzegorza Zengoty.

Zawodnik w trakcie zimowej przerwy między sezonami przebywał w Hiszpanii. To tam sumiennie przygotowywał się do swojego pierwszego sezonu w barwach  nowego pracodawcy – Motoru Lublin. Podczas jednego z treningów motocrossowych Zengota przewrócił się na tyle pechowo, że złamał prawą nogę. Od samego początku wiadomo było, że uraz jest groźny, ale w tamtym momencie jeszcze nikt nie przypuszczał, że konsekwencje kontuzji będą tak tragiczne.

Pierwszą operację ”Zengi” przeszedł jeszcze w Hiszpanii, jednak szybko okazało się, że na tym problemy z kontuzją się nie skończą. Konieczny był szereg kolejnych zabiegów, a na domiar złego uraz tkanek był na tyle poważny, że wdała się martwica. Noga wyglądała fatalnie, a zawodnikowi groziła nawet jej amputacja.

Fot. Facebook Zengi Racing – Grzegorz Zengota


Po prawie dwóch latach od doznania kontuzji Zengota wrócił do ściągania. Prezentował bardzo dobrą formę na treningach, dlatego Motor Lublin zdecydował się wypożyczyć go do I-ligowej Abramczyk Polonii Bydgoszcz. W swoim pierwszym meczu po długiej przerwie, zawodnik oczarował całe środowisko żużlowe. Już w inauguracyjnym wyścigu pokonał rywali i dowiózł do mety trzy punkty. Po biegu jego radość była tak wielka, że postanowił przejechać jeszcze jedno okrążenie żeby podzielić się nią z kibicami. Kibice wstali, bili brawo i wiwatowali, a Grzesiek odwdzięczył im się ważnymi punktami, które zadecydowały o wygranej Bydgoszczan z Unią Tarnów 49:41.

Mimo tego, że zielonogórzanin odjechał tylko trzy mecze ligowe w sezonie 2020, widać było, że czuje się coraz lepiej na motocyklu, a jego forma stale rośnie. Podczas swojego drugiego występu, wraz z Davidem Bellego w ostatnim wyścigu zawodów zapewnił Bydgoszczanom ważny w kontekście utrzymania punkt meczowy na torze w Łodzi, natomiast w ostatnim meczu sezonu przeciwko drużynie z Ostrowa popisał się kompletem punktów.

Do wielkiego powrotu ”Zengiego” na tor żużlowy odniósł się w Best Speedway Magazynie Marcin Majewski.

– Dla mnie największym wygranym tego sezonu jest Grzesiek Zengota. Widziałem go, kiedy przychodził do studia, jak kulał, widziałem zdjęcia, widziałem również jaki był fatalny początek jego zmagań z kontuzją. Gdyby były rozdawane Szczakiele w kategorii największy walczak to Zengocie dałbym trzy – mówił szef żużla Canal+. Nasz gość przyznał również, że spodziewał się zakończenia kariery przez zawodnika, gdyż nie widział szans na powrót do formy pozwalającej na ściganie się na żużlu.

– Przyznam szczerze, że nie wierzyłem, że będzie jeździł, a jak usłyszałem jeszcze, że walczy o miejsce w składzie Motoru Lublin to pomyślałem, że to jakieś science fiction. Dla mnie to jest gigant. – wyznał Majewski.


Grzegorzowi Zengocie groziła amputacja nogi, nie wiadomo było czy w ogóle będzie chodził. Pokazał jednak mistrzowską mentalność, tak się zawziął i pokonał tyle przeszkód, że nie tylko wrócił do sprawności, ale także do uprawiania jednego z najniebezpieczniejszych sportów świata. Dzięki jego wielkiej ambicji i nieustannej wierze w powrót, będziemy mogli oglądać tego sympatycznego zawodnika w kolejnych sezonach na polskich torach, miejmy nadzieję że w takiej formie jak przed kontuzją.

Fot. Sonia Kaps – https://www.facebook.com/fotosoniakaps/photos/?ref=page_internal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *