Nadmiar gwiazd w Sparcie. Czego możemy się spodziewać? Problem czy zbawienie?

Sezon 2021 może okazać się kluczowy dla wrocławskiej Sparty w kontekście kilkuletniej próby zdobycia złotego medalu DMP. Wrocławianie w ostatnich latach do osiągnięcia tego celu brakowało solidnego seniora, który byłby w stanie zdobyć dla zespołu minimum 10 pkt w każdym meczu. Wydaje się, że ściągając Artioma Łagutę z GKM-u Grudziądz, Sparta wreszcie posiada trzeciego lidera przez duże „L”, który obok Taia Woffindena oraz Macieja Janowskiego powinien zagwarantować Sparcie przysłowiową „dwu cyfrówkę” w każdym meczu. Przy takim scenariuszu gwarantuje to już wrocławianom co najmniej 30 pkt meczowych. Także formacja seniorska, nawet w obliczu dyskwalifikacji Maksyma Drabika wydaje się być we wrocławskim zespole bardzo mocna. Problem widziałbym jednak w formacji juniorskiej. Należy pamiętać, że junior musi w każdym meczu przejechać minimum 3 biegi (co daje łącznie 6 biegów z udziałem juniorów, a więc to aż 40% wszystkich pojedynków) – jeden juniorski i dwa z seniorami. Solidny w ostatnim sezonie Gleb Czugunow w przyszłym sezonie będzie już jeździł jako senior, Przemysław Liszka w minionym sezonie osiągnął dość słabą średnią 0,826 pkt/bieg. Bracia Michał i Bartosz Curzytkowie, którzy w zeszłym sezonie nie pojeździli zbyt wiele w Ekstralidze. Są wprawdzie obiecującymi i perspektywicznymi zawodnikami, ale również i wielką niewiadomą. We Wrocławiu mówi się przecież o piątym złocie i pierwszym w stolicy Dolnego Śląska od 15 lat.

Wprawdzie Sparta jest jedynym klubem, patrząc na zeszłosezonowe statystyki średniej punktów,  który w pierwszej dziesiątce (a to według mnie predysponuje zawodnika do określania go gwiazdą)  ma aż trzech zawodników – drugi Artiom Łaguta ze średnią 2,480 pkt/bieg i najwyższą średnią meczową – 12,86 pkt/mecz, szósty Tai Woffinden ze średnią 2,169 pkt/bieg oraz siódmy Maciej Janowski ze średnią 2,160 pkt/bieg, jednakże to może nie wystarczyć wobec braku klasowych juniorów.

Kolejną kwestią do dyskusji, może okazać się potencjalny konflikt pomiędzy gwiazdami zespołu. Każdy z liderów – nie tylko w Sparcie – chce jeździć jak najczęściej i w jak największej ilości biegów (to przecież ze względu na duże prawdopodobieństwo jazdy w play-offach, Artiom Łaguta skusił się na Wrocław, co może dać dodatkowo nawet kilkaset tysięcy złotych), a tych jest w meczu jedynie 15. Jeśli dobro zespołu nie okaże się dla nich ważniejsze od indywidualnych statystyk, możemy mieć powtórkę z sytuacji Get Well Toruń z roku 2018, kiedy to zespół na papierze naszpikowany gwiazdami spadł z Ekstraligi w obliczu m.in. zbyt wielu indywidualności w zespole.

Fot. Sonia Kaps

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *