Motor włącza się do walkę o medale! Włókniarz na kolanach

Niedzielne spotkanie zakończyło się wynikiem 43:47 na korzyść Motoru Lublin. Dla Włókniarza jest to pierwsza porażka w tym sezonie, a zaskakuje szczególnie to, że przegrali na własnym torze z drużyną, która do tej pory pokonała tylko ROW i Stal na swoim torze.

Motor pojechał zdecydowanie jeden z lepszych meczów w tym sezonie, wygrana z Lwami jest dla nich ogromnym sukcesem i zdecydowanie zwiększa ich szansę na jazdę w fazie play-off. Przed rozpoczęciem derbów lubuskich Koziołki są na drugim miejscu w tabeli! Na chwilę obecną ekipa z Lublina jawi się nam jako czarny koń tegorocznej PGE Ekstraligi. Wygrana z klubem mającym w składzie Madsena, Lindgrena czy Doyla świadczy o tym, że Lublinianie będą w stanie pokonać praktycznie każdego. Motor pokazał się dziś z najlepszej możliwej strony, ale nie oznacza to, że nie ma już nad czym pracować. Juniorzy spisali się bardzo dobrze, ale nie wybitnie. Przed sezonem oczekiwano od nich dużo więcej, tym bardziej, że w barwach gospodarzy nie pojechał Miśkowiak, lecz mniej doświadczony Bartłomiej Kowalski, który podczas meczu nie zdobył ani jednego punktu. Trochę blado wypadł również Jakub Jamróg, ale jego straty nadrabiał nieprawdopodobny kwartet: Michelsen, Łaguta, Hampel i Żagar – sami zdobyli aż 39 punktów dla drużyny, a w jeździe każdego z nich próżno było szukać jakichkolwiek błędów. Jeżeli topowi zawodnicy Motoru utrzymają swoją znakomitą formę, to Lublinianie mogą już przymierzać się do rywalizacji o medale, bo z Koziołkami w takiej dyspozycji każdemu ciężko będzie wygrać.

Na samym początku meczu doping kibiców Włókniarza był wyraźnie słyszalny, jednak z czasem zaczął się on zamieniać w gwizdy. O porażkę nie można na pewno obwiniać formacji juniorskiej. Świdnicki pojechał świetne zawody, a dla Bartłomieja Kowalskiego był to debiut, co prawda niezbyt udany, ale ciężko się po nim spodziewać cudów. Swoich kibiców zawiodła dwójka seniorów Doyle i Holta. Pierwszy z nich przywiózł trzy punkty, a drugi zaledwie jeden. Względem Holty nikt nie ma takich oczekiwań, ale wyjazdowa średnia Doyla to 3.00, a teraz na własnym torze podczas meczu, którego wygrana dla Włókniarza powinna być formalnością, on nie potrafi wyprzedzić Jamroga i Zagara. Porażkę Częstochowy na własnym torze można tłumaczyć dwiema rzeczami. Po pierwsze w drużynie nie jechał młody Jakub Miśkowiak, którego punktów bardzo zabrakło. Junior Lwów wciąż odczuwa skutki upadku, do którego doszło podczas czwartkowym treningu. Drugą rzeczą jest tor, opady wczorajsze zrobiły swoje, na treningu chodziła kreda a dzisiaj płot” – powiedział Mateusz Świdnicki w pomeczowym w wywiadzie. Zmiany na torze faktycznie mogły być utrudnieniem dla gospodarzy, ale każdy jedzie na tym samym torze. Dla Włókniarza ważne będzie teraz zapomnieć o porażce i skupić się na kolejnych meczach. Świadomy tego jest Fredrik Lindgren, który w wywiadzie dla telewizji powiedział:  zimny prysznic dla nas. Lublin wywarł ogromną presję i sobie nie poradziliśmy z nią. Jestem pod wielkim wrażeniem Lublina. Musimy zdecydowanie lepiej jechać w następnym meczu. Celujemy w następne wygrane i na tym się skupiamy.” Częstochowa mimo teoretycznie słabszego okresu (przeciętna jazda w Gorzowie, porażka z Lublinem u siebie), wciąż nie powiedziała ostatniego słowa, a drużyna Marka Cieślaka walczyć będzie do końca.

Mecz pod względem emocji był jednym z lepszych w tym sezonie i na pewno jednym z bardziej zaskakujących. Mijanek nie brakowało, obie drużyny dały z siebie wszystko, a zwycięstwo gości rozstrzygnęło się dopiero w ostatnim biegu zawodów. Właśnie takich meczów oczekują kibice żużla od najlepszej ligi na świecie.

żródło. speedwayekstraliga.pl / nsport TV

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *