Motor Lublin wicemistrzem – czy zostanie powtórzony sukces z 1991 r.?

Mamy 1 kwietnia 1990 roku. Wiele kibiców nie wierzy, że tak się stanie. Do lubelskiej drużyny dołącza wielokrotny mistrz świata, Hans Nielsen. Na swój pierwszy mecz w barwach Motoru Lublin, musiał przyjechać w eskorcie milicji, a na stadion przybył nadkomplet kibiców. Cały Lublin żył tym wydarzeniem. Wielu młodych z całą pewnością zazdrości tym starszym kibicom, którym było dane oglądać „Profesora z Oxfordu” na lubelskim owalu. Jak można się dowiedzieć od naocznych świadków, fani zajmowali miejsca nawet na drzewach, tylko po to, by choć na chwilę ujrzeć Mistrza Świata.

Na otwarcie sezonu, drużyna jechała mecz z ROW-em Rybnik i pokonała zespół ze śląska 50:40, a sam Nielsen zdobył 14 punktów. W całym sezonie towarzyszyli mu Leigh Adams, Marek Kępa, Antonin Kasper, Robert Jucha, Dariusz Śledź i Jerzy Mordel. Oczywiście końcowo klub Motor Lublin zajął drugie miejsce w tabeli z dorobkiem osiemnastu punktów i tym samym zdobył Wicemistrzostwo Polski. To był historyczny wyczyn, jeżeli chodzi o lubelską ekipę, ponieważ od zdobycia podium w klubie zaczęły się problemy finansowe.

Ostatni raz Hansa Nielsena w Lublinie można było spotkać w 2019 roku, podczas Indywidulanych Mistrzostw Świata Juniorów, gdyż jest menadżerem reprezentacji Danii.

Z biegiem lat, żużel na Lubelszczyźnie pojawiał się i znikał. Działacze się nie poddawali i pragnęli, aby Lublin pojawił się znów na żużlowej mapie Polski, jednak z marnym skutkiem. Aż do 2017 roku – władze nad klubem przejął dobry kolega z toru Hansa Nielsena, a mianowicie Marek Kępa. Wraz z synem zaczęli odbudowywać wizerunek Motoru Lublin, pozyskali dobrych zawodników, wielu sponsorów. Dzięki chęciom i pewności w działaniu, w ciągu dwóch lat klub z Lublina trafił do PGE Ekstraligi, czyli najlepszej żużlowej ligi świata. W pierwszym sezonie wśród elit zapewnił sobie utrzymanie, wbrew opinii innych. A obecnie walczy o wejście do fazy play-off.

Czy powtórzony zostanie sukces z 1991 r.? Kibice z całą pewnością czekają na ten moment z utęsknieniem. Wielu też liczy, że klub może wskoczyć jeszcze miejsce wyżej i zdobyć Drużynowe Mistrzostwo Polski. Zawodnicy co raz lepiej spisują się podczas zawodów i widać, że chcą walczyć do samego końca. Jesteśmy mniej więcej na półmetku sezonu, więc jeszcze wiele może się zmienić. Nie tylko lublinianie trzymają kciuki za Koziołki, są to też kibice innych zespołów z Polski.

Na koniec dodam – należy pamiętać, że marzenia mają moc sprawczą, więc kto wie…

fot. Kurier Lubelski Plus

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *