EC615A0D 9104 4DB8 A103 742C2C7820BC

„Młode wilki” gośćmi Best Speedway Magazynu – Wiktor Jasiński i Jakub Miśkowiak

Gośćmi Rafała – Żużlowego Degustatora oraz Krzysztofa Dziamskiego było dwóch utalentowanych żużlowców i wielkie nadzieje czarnego sportu w Polsce – zawodnik Stali Gorzów, Wiktor Jasiński oraz reprezentujący Włókniarz Częstochowa Jakub Miśkowiak.

O początkach

Obaj panowie mają za sobą przeszłość w motocrossie. Wiktor rozpoczął karierę w tym właśnie sporcie, był drugim wicemistrzem Polski. Dlaczego zatem zmienił dyscyplinę na żużel? Dzięki Bartkowi Zmarzlikowi i trenerowi Piotrowi Paluchowi przejechał kilka kółek na „Jancarzu”, złapał „zajawkę” i odpuścił motocross. Sam zawodnik nie żałuje zmiany, my też nie 😊 . Zgadzamy się też z gorzowianinem – szkoda, że tak późno zaczął jeździć po żużlowym owalu, bo talent to niebywały.

Jakub też jeździł na motocrossie, ale z kolei on zaczął ten sport zbyt późno, dlatego dla niego wybór żużla jako sportu podstawowego był bardziej naturalny i łatwiejszy. W jego przypadku bardzo dużą rolę odegrał wujek, Robert Miśkowiak, który w dalszym ciągu bardzo pomaga pochodzącemu z Rawicza zawodnikowi.

O zeszłym sezonie

Jakub miał udany sezon – niezła średnia ligowa (1,6 pkt./bieg),  indywidualne wicemistrzostwo w kategorii juniorów. Nie ma się co dziwić, że zawodnik jest zadowolony, ale jest też świadomy, że przed nim dużo pracy. Dlatego ostro trenuje i intensywnie przygotowuje siebie i sprzęt. W zeszłym sezonie Włókniarz miał trochę pecha, kilka meczów mogło potoczyć się inaczej (np. mecz z Motorem, który Kuba musiał opuścić w powodu kontuzji). Byli faworytami do czwórki, stało się inaczej, były niesławne problemy z torem, ale nikt już o tym w Częstochowie nie myśli.

Wiktor w zeszłym sezonie był jedną z największych niespodzianek. Przed debiutanckim sezonem wiedział, że będzie to głównie sezon nauki. Jednak poza nauką, były też sukcesy. Wiele meczów w Gorzowie, w Poznaniu i w zawodach juniorskich z pewnością może zapisać do udanych, ale nadal „szuka recepty”. Jak mówi, 2. liga była polem testowym – szukał odpowiednich ustawień, sprawdzał sprzęt, testował silniki. Co ważne, zarówno w Gorzowie jak i Poznaniu czuł się równie dobrze, nie było większej presji w PGE Ekstralidze.

O przygotowaniach

Wiktor w tej chwili większość czasu spędza na sali, ćwiczy m.in. kickboxing, koncentruje się jednak na elementach potrzebnych na żużlu, a nie na walce oraz oczywiście bieganie.

Jakub także biega, poza tym ćwiczy elementy akrobatyki, jeździe na motocrossie, odbywa zajęcia na sali gimnastycznej, wykonuje ćwiczenia koordynacyjno-ruchowe, uprawia judo – ćwiczenia padów, a jako, że trenuje 6 razy w tygodniu to młody zawodnik czuje, że forma rośnie.

O nadchodzącym sezonie

Wiktor nadal będzie jeździł w Poznaniu, im więcej jazdy dla niego, tym lepiej, bo będzie mógł więcej doświadczenia wykorzystać już po zakończeniu wieku juniorskiego. Zanosi się na to, że w tym sezonie Wiktor będzie numerem 1 wśród gorzowskich juniorów. Nie boi się jednak tej odpowiedzialności. Czeka jeszcze na uzupełnienie sprzętu i nie może doczekać się wyjazdu na tor. Wiktor mówi „chciałbym osiągnąć jak najwięcej”, co oznacza przede wszystkim dobrze punktować w ekstralidze, dojść do finału IMPJ, wystartować w IMŚJ, jeśli będzie to możliwe.

Na co zaś stać klub Jakuba Miśkowiaka w nadchodzącym sezonie? Najpierw wejść do czwórki, zdobyć medal a najlepiej dostać się do finału. On sam ma kontrakt podpisany na jeden rok, jednak nie wyobraża sobie jeździć w innym klubie. Podpisał kontrakt zawodowy i jest odpowiedzialny za sprzęt. Współpracuje z Ryszardem Kowalskim. Nie wie, czy będzie startować w klubie zagranicznym, ale z wujkiem zastanawiają się, czy nie wystartować w Szwecji, jeśli pojawi się propozycja.

A co najważniejsze?

Jazdy bez kontuzji i samych trójek”.

Wiadomo, że niewiele wiadomo jednak na temat nadchodzącego sezonu. Czy pandemia pozwoli normalne rozpoczęcie i odjechanie sezonu? Jakub ma nadzieję, że pandemia pozwoli na starty z kibicami, ale jeśli nie będzie to możliwe, wolałby poczekać aż trybuny będą mogły być przynajmniej częściowo zapełnione.

Czy kontrowersyjny przepis dotyczący zawodników U-24 pomoże żużlowcom? Wiktor i Jakub twierdzą, że to jest dobry pomysł, ale powinien gwarantować występy tylko polskim zawodnikom. Byłoby to ułatwienie dla zawodników, którzy kończą wiek juniora, umożliwiłoby łatwiejsze przejdzie do wieku seniorskiego.

Co do przepisów dotyczących hulajnóg w parku maszyn i ograniczenia wielkości ekranów? Wiktor zawsze jeździł na hulajnodze i będzie mu nieco brakowało, a Jakub wprost przeciwnie, nigdy z hulajnogi nie korzystał. Wprowadzenie limiterów nie pomogło w obniżeniu kosztów, więc wszystkie zmiany powinny być przemyślane, żeby miały sens, a zbyt częste są nieprzemyślane i denerwujące.

O klubie

Jasiński podkreśla, jak dużą rolę odgrywa Bartosz Zmarzlik. Bardzo pomaga w trakcie zawodów – mówi o najlepszej ścieżce, ustawieniach. Pomaga również poza meczami – częściami i poradami, dlatego cała formacja juniorska dużo mu zawdzięcza. W Gorzowie czuć nacisk na młodzież, wszystko jest dopięte – każdy ma kevlar, każdy wygląda jak profesjonalista. Prezes Grzyb prowadzi klub silną ręką, ale zawsze jest uśmiechnięty, otwarty i  gotowy do rozmowy. Atmosfera w formacji juniorskiej Gorzowa jest również bardzo dobra, współpracują ze sobą i tworzą zgraną paczkę.

Jeśli chodzi o Włókniarza Częstochowa – wg Jakuba nowi zawodnicy to dobry ruch, bo Smektała czy Woryna to młodzi zawodnicy, z którymi z pewnością będzie się dobrze współpracowało, a z zawodnikami z Grand Prix będą stanowili silny zespół. Mateusz Świdnicki – bardzo ciężko pracuje, sylwetkę na motorze ma dobrą, „Drabikową”, dlatego z pewnością ma papiery na dobrą jazdę. Bartek Kowalski jest również bardzo pracowity i też przed nim jest niezła kariera. Z trenerem Świderskim Miśkowiakowi pracowało się dobrze pod koniec zeszłego sezonu i jest przekonany, że w nadchodzącym będzie tak samo, szczególnie, że pochodzą obaj z Rawicza.

O marzeniach

Dla Wiktora zdobycie punktu Grand Prix było świetnym wydarzeniem, być może bez precedensu. W debiutanckim sezonie wystąpił w Grand Prix i nie przyjechał w swoim biegu ostatni. Dlatego ma nadzieję, że w przyszłości będzie mógł wykorzystać to doświadczenie i wystartować w cyklu jako zawodnik podstawowy.

Chciałbym jeździć jak Bartek Zmarzlik

Dla Jakuba również jednym z marzeń jest wystartowanie w Grand Prix, drugim jest zdobycie mistrzostwa świata Juniorów. Jakub jest świadomy, że konieczna jest ciężka praca.

Z rozmowy z oboma młodymi mężczyznami wieje optymizmem. Obaj zawodnicy mają bardzo zdrowe podejście do sportu i do swojej kariery. Są zadowoleni z tego, co im się dotychczas udało osiągnąć, ale jednocześnie są świadomi, że do najlepszych jeszcze im sporo brakuje. Zawodnicy nie mają pretensji do swoich klubów, nie mają nierealnych wymagań, z szacunkiem mówią o starszych zawodnikach, trenerach, ale też o swoich rówieśnikach. Z pewności takie podejście dobrze wróży, ale przede wszystkim potrzebna jest praca, praca i jeszcze raz praca – bo przecież, jak mówi Miśkowiak, „przeciwnicy również nie śpią”.

Cały magazyn mogą Państwo obejrzeć tutaj.

fot. Sonia Kaps

baner 1200 200

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *