Mieć żużel we krwi… czyli żużlowe pokolenia

W Polsce przekazywanie tradycji z pokolenia na pokolenie jest czymś ważnym i często praktykowanym. Tak samo jest w żużlu. Młodzież bierze przykład od starszych i pragnie spróbować swoich sił na żużlowym motocyklu. Najczęściej jest to ktoś z ich bliskiego grona, np. ojciec czy brat. W środowisku żużlowym jest wiele zawodników, których łączą rodzinne więzi.

Ciekawym przykładem rodzinnego ścigania jest rodzina Rempałów. Bracia: Jacek, Grzegorz, Tomasz i Marcin stanowią najliczniejszy rodzinny, żużlowy klan w Polsce. W ich gronie był również syn Jacka – Krystian Rempała, niestety w 2016 r., w wyniku wypadku podczas jednego z ekstraligowych meczów, zmarł. Mimo tej rodzinnej tragedii kolejny z Rempałów zdecydował się na rozpoczęcie żużlowej przygody. Mowa tu o Dawidzie, synu Tomasza, który licencję żużlową zdał w 2018r.

Jest wielu żużlowych braci. Między innymi bardzo rozpoznawani bracia Pawliccy, czyli Przemo i Piter, którzy chęć jazdy na żużlu odziedziczyli we krwi. Mimo tego, że ich tata uległ poważnemu wypadkowi, nie zrazili się i postanowili pójść w jego ślady. Oprócz nich w najlepszej lidze świata możemy oglądać Grigorija i Artioma Lagutę, czyli rosyjskich braciaków, którzy swoją jazdą cieszą kibiców. Kolejni to Dawid i Wiktor Lampart. Mimo tego, że między nimi jest różnica 11 lat, to mają wspólne zainteresowania, a młodszy z braci – Wiktor, mógł podpatrywać brata na torze.
W polskiej lidze ścigają się także australijscy bracia, czyli Chris i Jack Holder. Jednymi z najmłodszych braci, którzy próbują swoich sił w czarnym sporcie, są Michał i Bartosz Curzytek, którzy zapowiadają się bardzo obiecująco. Żużlowymi braćmi, którzy dużo wnieśli czarnego sportu są Jacek i Tomek Gollobowie, czyli światowej klasy zawodnicy.

Mamy także przypadki, w których synowie biorą przykład z ojców. W ślady taty poszedł między innymi Patryk Dudek. Sławomir Dudek, który był żużlowcem, przekazał swojemu synowi w genach zamiłowanie do czarnego sportu. Razem na torze jeździli Janusz i Dawid Stachyrowie. W sumie odjechali w lidze, w jednej parze, jedenaście biegów. Znane w polskim środowisku żużlowym jest nazwisko Drabik. Najpierw publiczność cieszył Sławomir Drabik – wielokrotny medalista Mistrzostw Polski, Europy i świata. Natomiast teraz możemy podziwiać poczynania jego syna, Maksyma Drabika, który na żużlowych owalach radzi sobie bardzo dobrze. Od niedawna swoją jazdę na żużlu rozpoczął również Mateusz Jabłoński, syn pierwszoligowego żużlowca – Mirosława Jabłońskiego. Kto wie, może w przyszłości ujrzymy ich jeżdżących razem.

Fakt, że żużel przechodzi z pokolenia na pokolenie, bardzo cieszy. Z chęcią patrzy się jak pasja do tego sportu jest dziedziczona we krwi, a fakt, że żużlowe rodziny się powiększają dostarcza dodatkowych emocji.

fot. dziennikpolski24.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *