Mateusz Matusiak z pasją do SpeedwayManagera.pl po kierownika drużyny i bezpośrednio współpracujący z Adamem Skórnickim!

Zawodowo … energiczny i skuteczny przedstawiciel handlowy Z pasji…. kierownik drużyny, współpracujący bezpośrednio z Adamem Skórnickim. Nasz SMowy Arai(pseudonim z gry naszego partnera speedwaymanager.pl) to człowiek z Orła Łódź. Odpowiada za rekrutację i dobór na mecze osób funkcyjnych od spikera po wirażowych. Jego oczkiem w głowie są juniorzy, poświęca im dużo czasu. Zadbał o tor na PitBike i przekazał do treningów swój prywatny motocykl, żeby szybciej mieli kontakt z nim na wiosnę, zadbał również o trenera od przygotowania fizycznego, który zaczął pracować z całą drużyną. W poprzednich sezonach miewał też takie rolę jak: sekretarz zawodów (5 lat) i kierownik startu (kilka okazyjnych występów). Ten wywiad będzie o SpeedwayManagerze.pl i o żużlu, ale chyba najbardziej o pasji, o praktycznej wiedzy na temat tego sportu, której nasz „wywiadowany” dotyka każdego dnia. Prawdziwa fascynacja speedwayem, zaangażowanie, kopalnia wiedzy… dzień dobry bardzo Managerowie SM i czytelnicy BestSpeedwayTV, przed Wami Mateusz Matusiak, Orzeł Łódź. Zaczynamy

Wywiad bestspeedway 1080x300 1

Każdy dostaje to pytanie na start, do Ciebie też powędruje. Skąd SM, co, jak, gdzie, kiedy? Opowiadaj, jak to się zaczęło ?

Witajcie Managerowie i Managerki i czytelnicy BestSpeedwayTv. Dziękuję za zaproszenie do rozmowy. Nie spodziewałem się takiego zaszczytu. Wracając do pytania. Jak to się zaczęło? Ja cały czas byłem świadom, że powstaje coś takiego jak Speedway Manager. Znałem jego twórcę z tego jak stworzył managera żużlowego na Facebooku. To było z 10 lat temu. Kilka razy próbowałem zagrać w różne managery o tematyce żużlowej, ale zawsze szybko rezygnowałem, a wiecie jaki był powód? Nierealni zawodnicy, nierealne kluby. Ja zawsze poszukiwałem czegoś prawdziwego na wzór Football Managera. Zawsze chciałem poprowadzić prawdziwy klub, najlepiej Orzeł Łódź. Takie to były marzenia wówczas nastoletniego chłopaka. Dlatego też spędziłem tysiące godzin, grając w Menadżer Braci Mańskich. Ależ to była rozgrywka. Oczywiście musiałem sobie sam zrobić bardzo pieczołowicie update’y do tej gry zanim w nią zagrałem. Każdy potencjał, obecna forma musiała być jak najbardziej zbliżona do rzeczywistej. Spędzałem setki godzin na tym, aby tak każdemu dopracować skille, aby punktował jak w realu. Byłem totalnie na ten temat zakręcony. Dopiero jak to dopracowałem, to odpalałem grę i w niej się pogrążałem na długie godziny. Jednak w pewnym momencie gra stała się totalnie niestabilna i musiałem szukać czegoś innego. Dlatego zdecydowałem się na Speedway Manager. Dużym atutem tego, że zostałem w tej grze na dłużej było to, że to była nowa wersja i mogłem się tej gry uczyć razem z innymi. Niewielu po prostu miało nade mną przewagę w wiedzy na temat tej gry. Pojechałem kilka meczów i tak już zostałem. Od razu widziałem, że gra ma duży potencjał, mimo, że ta pierwsza wersja była bardzo biedna w porównaniu do tego co obecnie mamy. Teraz jest naprawdę wypas i bardzo zachęcam do grania każdego, kto chce się poczuć jak manager drużyny żużlowej.

SM nowe RGB 150dpi

Zdecydowałeś, że Twój tor będzie krótki, a nawierzchnia twarda. Skąd taki pomysł, inspiracja? Masz swoje obserwacje dotyczące zachowań zawodników na torach? Jakieś żużlowe sentymenty dotyczące torów?

W żużlu najczęściej zawodnicy narzekają jak muszą jechać na bardzo twardej nawierzchni, wiem jak trudno się do takiej nawierzchni dopasować, jak trudno dobrać odpowiedni styl jazdy pod taki tor. Dlatego wybrałem taki typ nawierzchni, bo wierzyłem, że mało kto na taki tor się zdecyduje. A krótki tor, to też było pójście pod prąd, bo wiem, że Polacy lubią lotniska i że takich torów będzie w tej grze dużo. Dlatego zbudowałem bardzo krótki, techniczny tor, żeby ten atut toru był jak największy. I w dłuższej perspektywie widać, że zrobiłem bardzo dobre ruchy. Do tej pory ten atut toru mam i bardzo rzadko daję się zaskakiwać w domowych meczach. Tylko kij ma zawsze dwa końce. Bardzo ciężko przychodzą mi na przykład wyjazdowe mecze na średnich torach o normalnej nawierzchni. To wskazówka dla nowych graczy, aby nie budować pospolitych torów, bo możesz nie mieć atutu własnego toru, ale za to jak na taki się zdecydujesz, to możesz mieć dużo łatwiej na niektórych wyjazdach. Coś za coś.

Nowy gracz.. loguje się, ma dużo zadań od Dagmary. To nie jest łatwe, rodzi wiele wątpliwości. Jakie towarzyszyły Tobie myśli, pytania, przeszkody? Jak poradziłeś sobie z nimi?

Na początku w tej grze byłem zagubiony, mimo, że opcji było naprawdę niewiele i ciężko było coś popsuć. Najtrudniej dla mnie było by z grupy kilkunastu zawodników wyselekcjonować sobie trzon drużyny. To było dla mnie najtrudniejsze, bo każdy zawodnik miał swoje atuty i mankamenty. Zrobiłem to jednak chyba dobrze, bo dość szybko wędrowałem w górę w ligach. Schody zaczęły się w 3 lidze. A zaczynałem od ligi 8.53. Miałem jasny cel. Chciałem znaleźć się w 1 lidze prędzej czy później. Kilka razy odbiłem się od 3 ligi, ale za każdym razem uczyłem się czegoś nowego. Później nadeszła era tak zwanych koksów i bez tego typu wzmocnień mogłem zapomnieć o dobrych wynikach. Sam mocno postawiłem na tych koksów, bo nie było wyjścia, aby nie zostać w tyle za konkurencją, a przy okazji zależało mi na tej grze, więc wiedziałem, że moje wsparcie finansowe pomoże w rozwoju. To bardzo kontrowersyjne czasy i cieszę się, że one już pomału gasną i koksy za niedługo będą tylko wspominkami.

Gracze czasami otwarcie wskazują, czyje rady pomogły im na starcie w karierze SM. Jak to u Ciebie było? Kogo podpatrywałeś, radziłeś się?

Ja totalnie nikogo się nie radziłem. Jestem w tym chyba ewenementem, bo jak czytam wywiady, to zauważyłem, że zawsze ktoś miał jakiegoś mentora. To, że nikogo nie podpatrywałem, to nie znaczy, że nie cenię graczy. Chcę zaznaczyć, że TOP3 managerów jakich darzę szacunkiem w tej grze, to Raczek, Grin i Adis. Są lepszymi managerami ode mnie. Oni osiągnęli w tej grze dużo, polegając tylko na swojej wiedzy, wyczuciu, bez żadnych wspomagaczy. Szacun chłopaki. A ja sam bardziej grałem na zasadzie prób i błędów. Dużo raźniej zaczęło mi się grać jak po kilku tygodniach mojej gry, udało się sprowadzić mojego bardzo dobrego kolegę, super człowieka i wielkiego fana żużla……. Sergiego… Tak to ja go wciągnąłem do tej gry, bo wiem, że grał w podobnego managera. Na początku nie był za bardzo aktywny. Grał, bo grał, ale później ta gra go pochłonęła podobnie jak mnie i dosyć często spotykaliśmy się w kawiarni na smacznej kawie i ciastku i dyskutowaliśmy o tej grze co robić, aby dalej piąć się w górę w hierarchii SM. Fajne czasy… Sergi, musimy do tego wrócić 😜

Teraz czas na kontrowersje, jakby to zapowiedział klasyk w magazynie Ekstraligi, Taktyka i „sławne” tzw. literki w SM, jak Ty to widzisz Arai? Skąd się biorą? Jak to jest, że są tacy, co mają dużo, i tacy, co sporadycznie. Żeby nie było łatwo…Ty miewasz dużo. I jak sobie z tym radzić? Mimo tych literkowych demonów zdobyłeś tytuł wicemistrza, zakłądamy zatem, że masz na to jakiś pomysł?

Literki, czyli Wykluczenia, Upadki, Taśmy, Defekty, to duża część tej gry, duża część tego sportu. Trzeba to prostu jak facet zaakceptować, że w każdej chwili może spotkać Cię tego typu nieszczęście. Cieszę się, że udowodniłem poprzednim sezonem, że przy pladze literek i kontuzji, można wyjść obronną ręką. Dlatego to moje wicemistrzostwo, smakuje jak mistrzostwo dla mnie. Naprawdę. Poważne kontuzje J. Matusiaka, J. Jamroga, S.Nichollsa, A. Grygolca. Można powiedzieć, że dwa mecze jechałem w 5 zawodników. Przy takiej pace jaka jest w I lidze, powinienem spaść z hukiem i obrazić się na grę jak mnie niesprawiedliwie traktuje. Nic z tych rzeczy. Najśmieszniejsze, że byłem ogromnym zwolennikiem jak najdłuższych kontuzji, żeby urealnić grę. No i mam co chciałem. To jednak lubię, że mam nowe wyzwania w tej grze. Nie ma nudy. Zdaję sobie też sprawę, że po prostu mam takich zawodników, którzy czasem nie wytrzymują ciśnienia, a ja też w niektórych meczach swoją taktyką sprawiam, że moi zawodnicy są może i skuteczniejsi, ale na pewno bardziej narażeni na urazy i różnego rodzaju literki. Taki to sport. Wywierasz presję, ustawiasz bardzo mocne treningi, to możesz mieć później przykre konsekwencje. Kolejna wskazówka dla nowych graczy.Nie mogę też czytać takich rzeczy jak niektórzy gracze twierdzą, że przez literki są w takim, a nie innym miejscu w tabeli. Dziecinne trochę. Powtarzam. To element gry, element tego sportu. Jak ktoś nie chce mieć losowych sytuacji, przykrych zdarzeń, to musi przemyśleć, czy nie robi czegoś źle, czy postawił na właściwych zawodników. Uważam, że są zawodnicy bardzo podatni na łapanie różnych literek. Gdzieś to mają zapisane w DNA. Jak masz takich kilku w składzie, to nie miej pretensji do nikogo innego, tylko do siebie, że tak wyselekcjonowałeś skład. Policzyłem ostatnio występowanie literek w około dziesięciu wyrywkowo złapanych klubach. Rekordzista miał ich 20 na sezon, a średnia liczba to 13-15. Dla przykładu nasz nowy mistrz Adis miał 19 literek. Został i tak mistrzem. Normalna więc rzecz, to jest żużel. Apel więc do tych, którzy się mażą, że w decydującym momencie ktoś im łapie defekt, czy wykluczenie. To jest żużel. Musicie też pamiętać, że kontuzja może zdarzyć się w każdym wyścigu. Miej przygotowane zaplecze rezerwowych na wypadek takich zdarzeń.

Miałeś takie wrażenie, że wiedza i praktyka, które posiadasz w związku ze swoją pasją i byciem blisko realnego żużla ma wpływ na to, jak postrzegasz SM? Jak patrzysz na zwodników, jak ich wybierasz, jak ustawiasz suwaki treningowe? Skąd wziąłeś wiedzę, jak to wszystko ugryźć? I przekornie… powiążmy to z kolejnym pytaniem czy w swojej pracy z młodzieżą Orła łapiesz się na tym, że myślisz o swoich juniorach z ekipy Speedway Chojny Łódź?

Na pewno dużo bardziej ciekawie gra mi się w SM, mając na co dzień bliski kontakt z żużlem. Żeby mi się jeszcze lepiej grało, to mam sporo realnych nazwisk zawodników w swoich drużynach. Inaczej się wtedy utożsamiam w grze z takimi zawodnikami 😃 Speedway Manager rządzi się trochę innymi prawami w kilku kwestiach, niż prawdziwy żużel, ale kilka mianowników jest wspólnych. Najważniejsze, to cierpliwość i systematyka w dążeniu do celu. Bez tego nie będzie sukcesów ani w SM, ani w realnym żużlu. Talent też jest ważny. W SM nie ulepimy nic z zawodnika bez talentu. Tak samo w żużlu. Zawodnik musi mieć coś w sobie, jeśli chce uprawiać tak ciężki sport. Nie starczy ciężka praca, jeśli nie ma tego błysku w oku i smykałki. Wyjątkiem chyba tylko był Wiesław Jaguś, którego kilkukrotnie chcieli wyrzucać ze szkółki, a on i tak się nie poddawał i ostatecznie został świetnym zawodnikiem. Uważam, że w SM nie można też przetrenować zawodników, bo efekty w jeździe są czasem odwrotne. Są zwolennicy ustawiania treningów na full, ale ja do tego podchodzę różnie. Tak samo w żużlu do każdego zawodnika trzeba podejść indywidualnie i znaleźć optymalne rozwiązania. SM i żużel, to gra prób i błędów. Nie ma jednej drogi do sukcesu. Mam kilka pomysłów, aby jeszcze bardziej przybliżyć SM do realnego żużla. Gwarantuję Wam, że jakby to udało się wprowadzić, to bylibyście zachwyceni. No może nie wszyscy, bo wśród nas są tacy, co chcieliby osiągnąć sukces w grze, tylko dlatego, że mają dobrą frekwencję w treningach punktowanych, parach, czy IPS. To jest ważne, ale nie może być jedynym kryterium potrzebnym do osiągnięcia sukcesu. Muszą być też elementy przebiegłości, szczęścia, sprytu. I takie są moje pomysły, które sprytnym graczom, posiadającym szósty zmysł, pozwolą zaskoczyć w niejednym meczu. Obecnie w SM brakuje mi trochę tego zaskoczenia. Bardzo mało niespodzianek mamy. Przeważnie wygrywa faworyt. Trzeba to troszkę zmienić. Wtedy jeszcze bardziej zbliżymy SM do żużla. A czy myślę w pracy z juniorami Orła o moich juniorach ze Speedway Chojny Łódź? To naturalne. Tym bardziej, że posiadam w składzie Olka Grygolca, czy też wcześniej Mateusza Dula

Opowiedz proszę, jak zaczęła się Twoja fascynacja speedwayem i historia w Orle? Jak wygląda ta prawdziwa, klubowa, żużlowa codzienność? Jak się w niej spełniasz?

To temat rzeka i ostrzegam, że mogę się rozpisać. Miałem 6 lat. Mój brat Jarek, nawiasem mówiąc też gra w SM i prowadzi drużynę JRK SPEEDWAY ŁÓDŹ, zaczął treningi na żużlu. Razem z mamą i siostrą pojechaliśmy zobaczyć jego nabór do szkółki. Nigdy nie zapomnę jak wszedłem na koronę starego stadionu w Łodzi i wyłonił mi się piękny owal i jeżdżący na nim zawodnicy. Ten ryk rozłożył mnie na łopatki i wtedy już było po mnie. Byłem zafascynowany tym sportem. Ledwo nauczyłem się czytać, a już pochłaniałem całe Tygodniki Żużlowe. To były czasy jak w polskim żużlu obowiązywał KSM i na którejś ze stron tego Tygodnika była cała lista zawodników z aktualnymi KSM. Wtedy KSM mógł wynosić bodajże 46 punktów i moją najlepszą zabawą było dobieranie z kalkulatorem w ręku wymarzonego składu. Byłem też nie do zagięcia jeśli chodzi o sylwetki żużlowców. Widziałem dowolne zdjęcie i od razu wskazywałem kto na nim jest. Jest jeszcze jedna rzecz, która zobrazuje jak ten sport był dla mnie ważny. Mając bodajże 9 lat, miałem nogę w gipsie. Okres chodzenia w nim, pokrywał mi się z terminem jednego meczu. Musiałem na nim być. Zapewniałem mamę, że mnie noga już nie boli i że chcę ten gips już ściągnąć. To było bodajże dwa tygodnie przed terminem. Musiałem długo ją namawiać, ale wreszcie dla świętego spokoju wzięła nożyce do kurczaka i rozcięła mi ten gips, a ja mogłem udać się na mecz, choć tak naprawdę noga jeszcze dawała się we znaki 😛. Jak miałem 15 lat, to z bratem założyliśmy forum kibiców Orła. W czasach bez Facebooka, to było coś pięknego. Udzielałem się też mocno w Fan Clubie Orła. Później zacząłem pomału wkręcać się do klubu. Pierwsze fuchy, to obsługa archaicznej tablicy wyników, czy też opuszczanie taśmy przed biegami. Później wyjechałem do Anglii na ponad 3 lata. Jak wróciłem, to w zasadzie z marszu po poleceniu mnie przez znajomych, zostałem sekretarzem zawodów i ta przygoda trwała 5 lat. Później przyszedł czas, że musiałem stanąć na starcie jako kierownik startu. Aż przyszedł 2021 rok i oferta z klubu, bym zrobił licencję na kierownika zawodów i drużyny. Dodatkowo miałem zająć się rekrutacją i opieką nad osobami funkcyjnymi. Gdy klub tak na mnie postawił, to zdecydowałem się natychmiast, bo zawsze o takim czymś marzyłem. Sam od siebie chcąc pomóc drużynie i trenerowi Adamowi Skórnickiemu, szykowałem dosłownie łopatą i grabiami, przez zimę z pomocą kilku osób tor dla pitbike’ów, tak aby w przypadku złych warunków pogodowych u progu sezonu, zawodnicy mogli chociaż potrenować w ten sposób. Dodatkowo udostępniłem swój totalnie nowy pitbike. Motocykl dostał mocno po tyłku wtedy, ale cieszyłem się, że mogłem w taki sposób pomóc 😃 Pomogłem też troszkę klubowi w nawiązaniu kontaktu ze świetnym trenerem od przygotowania fizycznego z firmy Only You – Michałem Płachcińskim i dzięki temu w zimie mogło się odbyć bardzo solidne zgrupowanie zawodników, gdzie były przeplatane treningi na pitbike, z treningami na sali. Później przyszedł sezon i czas na debiut w roli kierownika drużyny. Spełnienie marzeń, ale to i tak dopiero początek, bo jeszcze wiele nauki przede mną. Chcę także, by w Łodzi ruszyła wreszcie szkółka żużlowa. O awansie do Ekstraligi, to chyba mówić nie muszę, to wielkie marzenie. Trzymajcie kciuki, żeby się udało! Może już w 2022? 😁

Udostępniłeś nam super materiał. Bardzo prosimy o Twój szeroki komentarz Kto to, jak to się stało i co według Ciebie może osiągnąć w przyszłości? https://fb.watch/7mEHlE5NO2/

To nikt inny jak po prostu Kuba Miśkowiak. Miał wtedy 15 lat, nie miał jeszcze licencji, a ja wtedy zobaczyłem go pierwszy raz na oczy. Od razu zwrócił moją uwagę taką jazdą, postanowiłem go nagrać i wrzucić na Facebook jeden z przejazdów na łódzkim torze. Myślę, że to jest pierwsze nagranie z jazdy Kuby Miśkowiaka jakie trafiło do sieci. A co może osiągnąć w przyszłości? Już w tym roku myślę, że wyrówna osiągnięcie wujka Roberta i zostanie Indywidualnym Mistrzem Świata Juniorów. W dalszej perspektywie, biorąc pod uwagę jak jest mądrze prowadzony, to myślę, że to będzie etatowy reprezentant Polski i uczestnik cyklu GP. Jestem dumny, że mogłem go oglądać od pierwszych chwil na żużlowym torze.

Masz czasami taki błysk, że widzisz młodego… i czujesz, że to może być TO? Na co zwracasz uwagę u takiego młodego zawodnika? Jakie, według Ciebie, powinien mieć cechy charakteru, by mieć szanse na sukces na żużlu?

Musi mieć taką zadziorność, wewnętrzną ambicję, skłonność do ciężkiej pracy. W tym roku miałem bardzo duży rozstrzał do obserwacji, bo w kadrze juniorskiej posiadaliśmy bardzo różnych zawodników. Mateusz Dul, Jakub Sroka, czy pechowy w tym roku Olek Grygolec, to pracowici zawodnicy, chcący się uczyć. Mieliśmy jednak w tym roku do czynienia z takim chłopakiem, który miał tysiące wymówek by nie wsiąść na motocykl. Motor nieumyty, koło niewyważone, zakwasy rąk, tor za trudny. To tylko część wymówek. A jak już wsiadł, to ledwo jechał. Nie chciał się kompletnie tego sportu uczyć. Naprawdę trudny przypadek. No i niestety w obecnym żużlu też jest ważne, jakie za sobą młody zawodnik ma zaplecze, które pomaga mu w rozwoju. Przykład Jakuba Miśkowiaka doskonale to pokazuje jak ważny w rozwoju jest jego wujek Robert i całe to zaplecze jakie za sobą niesie. Teraz taki młody chłopak, przychodzący z ulicy i nie mający żadnego zaplecza finansowego, sprzętowego, czy też żadnego doradcy, to nawet mając ogromną werwę do pracy, ogromny talent, to będzie miał ciężko, żeby się przebić. Jest to na pewno dużo trudniejsze do osiągnięcia.

Na koniec.. jedno z naszych tendencyjnych pytań. Co do Twojego życia wniósł SM? Prosimy o kompleksowy research, począwszy od początku 2019 roku.

Wniósł pożyteczne zajęcie. Lubię rywalizację, szczególnie tą żużlową. Lubię patrzeć jak zawodnicy się rozwijają, jak drużyna idzie po kolejne medale. To jest bardzo fajne, że można bawić się w grę o tematyce swojej ulubionej dyscypliny. Naprawdę zachęcam każdego fana żużla, aby spróbował sił w tej grze. Niesamowite emocje, gdy wygrywasz w ostatnim wyścigu ze swoim rywalem 5:1 i wynik całego meczu to 46:44. Takich zwrotów akcji jest wiele w tej grze. Po prostu polecam 🙂

fot. Emilia Hamerska – Lengas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *