Mateusz Dul zawodnik Orła Łódź – “Wiem, że stać mnie na wygrywanie z dobrymi zawodnikami”

Klaudia Polańska: Może na początek opowiedz skąd wziął się u Ciebie żużel?

Mateusz Dul: Na pewno nie była to rodzinna pasja jak u większości osób związanych z żużlem. Od zawsze moją pasją były motocykle. W dniu którym wybrałem się na żużel, zapisałem się również do szkółki żużlowej w Opolu i od tego się zaczęło. Początki były trudne bo gdy wsiadłem na motor żużlowy po raz pierwszy byłem strasznie zielony, na początku zastanawiałem się o co tu w ogóle chodzi, wiec zaczęło się to bardzo niewinnie. Swoją przygodę z żużlem zacząłem w szkółce żużlowej w Opolu, licencję zdawałem we Wrocławskim klubie, w 2019 roku zawiesiłem swoją żużlową karierę. Przygotowania do sezonu 2020 rozpocząłem już z klubem Orzeł Łódź , z którym to podpisałem kontrakt do końca wieku juniorskiego. 

Klaudia Polańska: Zadebiutowałeś 12 lipca na domowym torze, jak wspominasz te zawody?   

Mateusz Dul: Wspominam te zawody bardzo dobrze, ponieważ wygrałem swój pierwszy bieg w debiucie wiec byłem bardzo zadowolony, później był kolejny wyścig w którym jechałem z bardzo doświadczonymi zawodnikami, ze startu wyszedłem bardzo dobrze i przez pewien czas prowadziłem, jednak wyszedł brak doświadczenia w lidze i rywale mnie wyprzedzili i nie ukończyłem tego biegu na takiej pozycji na jakiej bym chciał. Natomiast to były na prawdę piękne zawody, pięknie się spisywał sprzęt i wszystko było tak jakbym mógł sobie to wymarzyć. Wygrać w debiucie swój pierwszy bieg to z pewnością coś czego chciałby każdy zawodnik. 

Klaudia Polańska: Czy któryś z meczy szczególnie zapadł Ci w pamięci?

Mateusz Dul: Z pewnością był to debiut. To na pewno był bardzo pamiętliwy mecz. 

Klaudia Polańska: Opowiedz mi o meczu, w którym to po upadku dostałeś zgodę na kontynuowanie zawodów a jak się później okazało nie byłeś zdolny do dalszej jazdy, dodatkowo z wypisem ze szpitala otrzymałeś zakaz jazdy na 10 dni od lekarza, który był Twoim prowadzącym podczas pobytu w szpitalu.

Mateusz Dul: Wiesz co, ja generalnie wyglądałem na zdrowego, nie miałem żadnych złamań wiec z zewnątrz to wyglądało tak, że jest ze mną wszystko w porządku. Warto tez wspomnieć że kobieta, która mnie wtedy badała była nowa. To były jedne z pierwszych zawodów tej Pani wiec musiała nabrać doświadczenia co do takich sytuacji. Może nie przeprowadziła dokładniejszych analiz mojego stanu zdrowia? Nie wiem. Powiem Ci szczerze, że nie pamiętam nic z tamtego momentu. Obudziłem się dopiero w szpitalu kiedy to dowiedziałem się, że doznałem wstrząsu mózgu. Nie wiem czy oglądałaś może wywiad z Grzegorzem Zengotą, który to komentował ten mecz i sam przyznał, że nawet po mnie było widać, że coś jest nie tak, nie potrafiłem wtedy nawet spójnie mówić. 

Klaudia Polańska: Ostatnio miałeś okazje startować w turnieju zaplecza kadry juniorów, jak wspominasz te zawody?

Mateusz Dul: Zawody wspominam bardzo fajnie, bo tam startowała czołówka Polskich juniorów oprócz tych typowych kadrowiczów. Bardzo się cieszyłem z powołania na te zawody przez trenera kadry. Myślę, że wynik mógłby być lepszy chociaż nie był najgorszy,  ale wyciągnęliśmy wnioski i uważam, że drugiego dnia już było troszkę lepiej ze względu też na wynik, który był bardzo mieszany raz zero a raz trójka bardziej szukaliśmy ustawień motocykli pod taki tor jaki jest w Łodzi ponieważ owal na którym odbywał się turniej jest bardzo podobny do tego w Łodzi. Nasz domowy tor był budowany na podstawie tego w Toruniu.Sumując moje punkty z obu dni wychodzi komplet 15pkt, szkoda że to wynik dwudniowy (śmiech). 

Klaudia Polańska: Miewasz mecze mieszane, raz jesteś zestawiony do składu raz otrzymujesz rolę rezerwowego, kiedy czujesz się lepiej?          

Mateusz Dul: To takie trochę pytanie retoryczne. Wiadomo, że czuje się pewniej kiedy jadę z 14 czy 15 niż z 16, ponieważ wiem kiedy jadę, wtedy mam biegi wypisane. 

Klaudia Polańska: Miałeś okazję pokonać już paru zawodników ekstraligowych, czy to w jakiś sposób napędza Cię do dalszej pracy?

Mateusz Dul: Tak, szczególnie takie pozytywy zachęcają mnie do dalszej pracy niż te negatywy, wiadomo, że jak są jakieś negatywy to bardziej trzeba wyciągać wnioski i jechać dalej, ale jeśli ja wygrywam z jakimś zawodnikiem to nie mogę się zachwycać i myśleć, że jestem lepszy od rywali bo to też nie jest nic dobrego. Wiem, że stać mnie na wygrywanie z dobrymi zawodnikami ale do takich rzeczy muszę podchodzić z pokorą. 

Klaudia Polańska: Czy miałeś już jakąś poważniejszą kontuję?

Mateusz Dul: W swoim życiu przeszedłem już trzy wstrząśnienia mózgu z czego dwa razy straciłem pamięć i raz złamałem obojczyk także najgorzej nie jest (śmiech).  Wstrząs mózgu to bardzo poważna kontuzja, której nie widzimy gołym okiem , ponieważ gdy złamiemy np. Rękę to widzimy, że ta kość jest złamana i czekamy aż ona się zrośnie a po głowie nie widzimy kiedy ona dojdzie do siebie. Pamiętam jak ja potrafiłem się skoncentrować przed zawodami, ile potrafiłem wycisnąć ze swojego mózgu bo wiemy, ze mózg to tez jest mięsień na którym my żużlowcy dużo pracujemy a teraz po tym upadku zauważam różnice nad którą muszę pracować, żeby to ponownie wróciło wszystko do siebie. 

Klaudia Polańska: Jak wyglądają Twoje plany na przyszły sezon? Zostajesz w Orle Łódź? 

Mateusz Dul: Mam podpisany kontrakt z zespołem z Łodzi do końca wieku juniora więc jeszcze trochę czasu. (śmiech) Jednak na brak odzewu z innych klubów nie mogę narzekać i to z każdego szczebla ligowego. Jest zainteresowanie moją osobą, ale mimo wszystko mam podpisany kontrakt w Łodzi. Jeszcze nie rozmawiałem z klubem o tym bo mamy kilka spotkań do odjechania i nie chciałbym zawracać sobie teraz tym głowy tylko skupić się na razie na tym co czeka mnie jeszcze w tym sezonie. 

Klaudia Polańska: Aktualnie zajmujecie drugie miejsce w tabeli, jednak przed wami jeszcze dwa mecze, jak myślisz jak potoczą się losy Twojego klubu?

Mateusz Dul: Myślę, że faworytem tutaj jest Toruń i złota już im nie wyrwiemy bo oni już można powiedzieć, że prawie je sobie zapewnili. My ten sezon raczej skończymy na drugim miejscu i skupiamy się na następnym wiem że są mocne plany na przyszły sezon i bardzo będziemy się przygotowywać żeby w zbliżającym się nowym sezonie polepszyć ten wynik wskoczyć jedno miejsce wyżej.  

Klaudia Polańska: Kto pomaga Ci w parku maszyn?                                            

Mateusz Dul: W parku maszyn pomaga mi przede wszystkim trener jeżeli chodzi o taktyczne sprawy, natomiast w sprawach mechanicznych są to mechanicy mój  przyjaciel z Opola Paweł Oleksy „Sanchez” były mechanik Marcina Sekuli oraz były mechanik Pana Sławka Drabika, który jest na prawdę mega gościem, który ma takie pojęcie na temat sprzętu, że czasem sam nie wiem, że takie rzeczy mogą być w motocyklach żużlowych i tłumaczy mi w jaki sposób je obsługiwać. Jest to człowiek z ogromną wiedzą. 

Klaudia Polańska: Czy jest ktoś komu szczególnie chciałbyś podziękować? Ktoś kto bardzo przyczynił się do Twojej żużlowej kariery?                              

Mateusz Dul: Z pewnością są to rodzice bez nich nie byłoby mnie tu gdzie jestem. Babci, dziadkowi to szczególnie osoby, którym chciałbym bardzo podziękować i myślę, że samemu trenerowi Skórnickiemu, Sebastianowi Ułamkowi oraz Krzysztofowi Lesiewiczowi za całą pomoc. 

Klaudia Polańska: Największe żużlowe marzenie?                                         

Mateusz Dul: Myślę, że marzeniem każdego żużlowca jest zostanie mistrzem świata, każdy dąży do tego żeby być najlepszym. 

Klaudia Polańska: Żużlowy idol?    

Mateusz Dul: Bartek Zmarzlik. 

Klaudia Polańska: Dziękuję bardzo za rozmowę.                                           

Mateusz Dul: Dziękuję bardzo, korzystając z okazji chciałbym bardzo podziękować moim sponsorom: Sentium, Grot Opole, PWA, MTD, H&M Nowak, Rally Team

fot. Adrian Skorupski

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *