Krzysztof Buczkowski zdradza przyczyny słabej formy

W czwartkowym „1 on 1” na kanale Best Speedway TV nowy nabytek Motoru Lublin Krzysztof Buczkowski wyjaśnił przyczyny swojej słabszej postawy w zakończonym niedawno sezonie. Były kapitan Grudziądzan, odpowiadając na pytania odnośnie sezonu 2020 stwierdził, że nie było jednej, głównej przyczyny, lecz na jego słabszą dyspozycję złożyło się kilka mniejszych problemów.

Ten sezon był dla mnie ogólnie zły. Po każdym meczu wracałem do domu zniechęcony, nie wiedziałem z czego to wynika. Sprzęt był przygotowany jak najlepiej, silniki mieliśmy bardzo dobre, wszystko jednak nie szło tak jak powinno. Przez to miałem mniej wiary w siebie. Próbowałem się odbić i zacząłem posiłkować się sprzętem kolegów. Całe szczęście, że sezon się skończył“– powiedział popularny Buczek.

Zawodnik w rozmowie z Julią Pożarlik wymienił trzy przyczyny swojej słabszej postawy: kontuzję, której uległ w grudniu 2019 roku, zmianę mechaników oraz problemy z torem w Grudziądzu.

Przypomnijmy, że Krzysztof Buczkowski uległ w grudniu wypadkowi podczas treningu na motocrossie i złamał kość udową lewej nogi. Żużlowiec musiał przejść długą rehabilitację i wyleczył kontuję, choć nie całkowicie.

Kontuzja z zeszłego roku być może miała wpływ na dyspozycję w tym sezonie ale nie jest to główny powód jazdy, którą prezentowałem w tym roku. Strasznie zaburzyła okres przygotowawczy, do którego ja zawsze przykładam dużą wagę. Myślałem, że pandemia jest mi w stanie pomóc zaleczyć kontuzję, bo opóźnienie startu dało więcej czasu na rehabilitację nogi i przygotowania do sezonu. Gdyby sezon ruszył na przełomie marca i kwietnia nie byłbym gotowy na pierwsze spotkania. W lutym chodziłem jeszcze o kulach. Do dzisiaj w kości mam pręt o średnicy centymetra. Złamanie było dość rozległe i trochę czasu musiało minąć zanim to się wszystko zrosło. Obecnie już funkcjonuję normalnie i mogę trenować tak jak dwa lata temu” – stwierdził zawodnik.

Dalej dodał: “nie mogę wykluczyć, że zmiana mechaników miała wpływ na jazdę w zakończonym sezonie. Zmiany kadrowe w moim teamie odbyły się tydzień przed pierwszymi treningami. Zostały obcięte kontrakty żużlowców, przez co byłem zdany na siebie i kilku sponsorów, których miałem w Grudziądzu. Sezon był bardzo ciężki i starałem się na bieżąco reagować, na tyle na ile mogłem, także finansowo. Musieliśmy sobie na początku radzić tylko z Mariuszem Puszakowskim. Potem doszedł kolejny mechanik z Grudziądza, wprawdzie mało doświadczony, ale starał się jak mógł i pomagał nam bardzo w tym sezonie” – tłumacząc swoją sytuację.

Krzysztof Buczkowski odniósł się także do toru w Grudziądzu, wskazując, że sama zmiana jego geometrii nie jest wytłumaczeniem słabszej jazdy, “co widać było po Artiomie Łagucie, który radził sobie świetnie i Nickim Pedersenie, któremu też przypasował ten owal. Nie można jednak ukrywać, że przez trzy czwarte sezonu był z tym torem problem. Raz był strasznie dziurawy, raz był równy. Nawierzchnia była dosypywana na przełomie lutego i marca i to było trochę za późno. W meczu z Rybnikiem tor został przygotowany przez opady deszczu i naprawdę się trzymał, a zawody mogły się podobać. Na ostatnie dwa mecze z Lublinem i Wrocławiem tor był powtarzalny i już się ułożył. Obecnie tor w Grudziądzu już jest ułożony i będzie łatwiej o jego przygotowanie” – wyjaśnił żużlowiec.

Cała rozmowa z Krzysztofem Buczkowskim do obejrzenia na kanale Best Speedway TV.

fot. Sonia Kaps

https://pl.pitstopdistribution.com/
0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *