Żużel - Best Speedway Tv : Wiadomości Żużlowe

Przejdź do treści
Aktualności

Komentator Canal+ broni zawodników po finale IMP w Krośnie

Komentator Canal+
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Patrycja Kowalczuk

Komentator Canal+ broni zawodników po finale IMP w Krośnie

Nie było wielkiego świętowania. Nie było dni radości. Wydarzenia z soboty przykrył skandal z niedzieli i poniedziałku. O czym mowa? O skandalu IMP w Krośnie. Dlaczego do tego wracamy? Bo swój punkt widzenia przedstawił komentator Canal+.

29 lipca mogliśmy oglądać finał Drużynowego Pucharu Świata na żużlu, podczas którego Polacy wywalczyli złoto. Dzień później miał odbyć się trzeci finał Indywidualnych Mistrzostw Polski w Krośnie, jednak nie doszedł on do skutku i został przełożony na następny dzień. Niestety w poniedziałek 31 lipca również nie udało się rozegrać zawodów. Dużo się wtedy mówiło o nieprzygotowaniu toru czy postawie zawodników. Ostatecznie 3. Finał Indywidualnych Mistrzostw Polski odbył się w Łodzi.

W poniedziałkowy wieczór Radio Freee odwiedził komentator Canal+, Tomasz Dryła. Podczas audycji Pięć Jeden dużo rozmawiano o serialu o Bartoszu Zmarzliku, dyskwalifikacji ze SGP w Vojens czy o DPŚ właśnie. Paweł Rurarz, jeden z prowadzących audycję zapytał Dryłę, czy brakowało mu Drużynowego Pucharu Świata.

-Na pewno jest to fajna impreza. Jak Polacy wygrywają, to zawsze jest fajnie, ale nie wygrywali łatwo, nie wygrali gładko i myślę, że ta impreza jako event i jako wydarzenie sportowe najwyższej rangi to się obroniła absolutnie. To o czym mówił Dominik, że zostało to zdeptane, to się zgadzam. Zawsze było tak, że raczej się zastanawialiśmy czy pojadą do pałacu prezydenckiego, jakie ordery odbiorą, jak zostaną uhonorowani, czy krzyż kawalerski, komandorski, budowniczy itd., cokolwiek. A tutaj gadaliśmy o tym, że nie pojechali w Krośnie i to nie jest ich wina. Ktoś im to odebrał, tę radość, te dni radości, które powinny nastąpić.

Niektórzy obwiniali zawodników, którzy wygrali złoto w DPŚ o to, że nie chcą jechać 3. Finału Indywidualnych Mistrzostw Polski w Krośnie. Zawodnicy wskazywali na stan toru.

Reklamy

-Myślę, że to, co tam się wydarzyło i liczba komentarzy pewnie wielu ludzi, którzy nie byli na miejscu, nie mieli pojęcia, to mogło zaboleć zawodników. Jeśli ktoś mi chce powiedzieć, że oni nie świętowali, bo nie mieli czasu i nie spotkali się nawet na kolacji tradycyjnej, tylko przyjechali do Krosna po to, by tam siedzieć 30 godzin i zostać na następny dzień, a na poniedziałek Jarek Hampel miał bilety na Rammsteina, a siedział w Krośnie i Rammsteina nie zobaczył i nie pojechał w Krośnie.

-To jeśli ktoś myśli, że oni tam chcieli siedzieć i patrzeć na Bieszczady, to myślę, że jest w dużym błędzie. I tego zabrakło, tej doby, dwóch, trzech, a później odbierania tego splendoru za to co się wydarzyło. Zostało to przykryte wydarzeniami, które były w Krośnie. Ktoś miał ten tor wiele, wiele dni przy słonecznej pogodzie i nie dało się na nim pojechać zawodów.

Od tamtej pory minęło kilka miesięcy, a my nadal nie usłyszeliśmy wyjaśnienia, co dokładnie się wydarzyło. Było trochę przerzucania się winą i ostatecznie skończyło się na przeniesieniu zawodów do Łodzi.

-Ja tam w trakcie transmisji zabawiałem, że tu parę historii można by opowiedzieć, ale to faktycznie osoby, które dopuściły się pewnych zachowań, musiałyby mieć odwagę i o tym opowiedzieć. Ja ich nie będę w tym wyręczał. Widziałem i słyszałem o wielu absolutnie skandalicznych zachowaniach wobec zawodników. Czy zawodnicy są bez winy? To jest bardzo trudne pytanie.

Ja go nie rozstrzygnę, ale mieli podstawę do tego, żeby zachować się, moim zdaniem, tak jak się zachowali. Czy przyznano im rację, że tor się nie nadawał? To i tak jest już tak ryzykowany sport i tak niebezpieczny, że dokładanie tego torem w takim momencie sezonu i nie jest najlepszym rozwiązaniem, żeby jechać za wszelką cenę. Co nie znaczy, że któryś z zawodników nie powiedział za dużo czy coś, ale to są słowa, a jazda to jest jazda.

Tomasz Dryła uchylił bardzo delikatnie rąbka tajemnicy dotyczącej tego co się w Krośnie wydarzyło podczas IMP-u. Jednak jest to za mało, by móc dokładnie odtworzyć krok po kroku jak to wszystko wyglądało. Czy kiedyś dowiemy się, co się wydarzyło? Być może po latach ktoś opowie o zdarzeniach z Krosna, jednak nie ma co się spodziewać tego w najbliższym czasie. To wszystko jeszcze jest za świeże.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nasi partnerzy

×