Kolejny pogrom w Rybniku

W środę o godzinie 18:00 na stadionie w Rybniku rozegrano zaległy mecz 13. kolejki PGE Ekstraligi. Pierwotnie spotkanie miało odbyć się w Częstochowie, ale licencja toru w przy Olsztyńskiej ponownie została zawieszona. Chociaż teoretycznie gospodarzem był Włókniarz, to Rybniczanie startowali pod numerami 9-16 i to oni jeździli w czerwonych i niebieskich kaskach. Mecz zakończył się wynikiem 30:60 na korzyść ekipy z Częstochowy.

Po krótkiej przerwie na stadionie przy ul. Gliwickiej ponownie pojawili się kibice, a wśród nich również ci z Częstochowy i to głównie ich doping było słychać na stadionie. Stowarzyszenie Zielono1932Czarni, które zajmuje się prowadzeniem dopingu podczas meczy ROW-u przez, media społecznościowe powiadomili kibiców o tym, że nie otrzymali oni zgody na wniesienie megafonu i bębna. Podczas meczu garstka osób próbowała zachęcić do dopingu, ale przy takim wyniku mało kto miał na to ochotę.

Rybnickie Rekiny ponownie na torze nie wyglądały najlepiej, juniorzy ponownie pojechali słabo, a Miedziński pokazał, że Ekstraliga to jednak trochę zbyt wysokie progi. Szczepaniak odjechał jeden bieg, w którym jego motocykl zdefektował i nie dostał już ponownej szansy na start. Woryna, Lambert i Milik również jeździli poniżej oczekiwań. Jedynym zawodnikiem, który zasługuje na pochwałę jest Siergiej Łogachev, który zdobył 9 punktów z bonusem. Po meczu na antenie Eleven Sports powiedział: Chcemy jechać jak najlepiej, ale coś nam nie wychodzi i będziemy walczyć dalej. Za mało było okazji do jazdy w tym sezonie. Wszyscy chcieliśmy jak najlepiej wystąpić i dlatego próbowaliśmy wszystkiego, ale coś nam to nie wyszło. Rosjanin podczas tego sezonu wystąpił w zaledwie 9. meczach, odjechał 40 biegów i zdobył do tej pory 54 punkty i 10 bonusów. Jak na debiutancki sezon w Ekstralidze poradził sobie całkiem nieźle, a osoba, odpowiedzialna za ustalanie składu z pewnością żałuje decyzji, które sprawiły, że Siergiej nie jeździł od początku sezonu.

Włókniarz ma za sobą fenomenalne zawody, drużyna nie miała żadnego słabego punktu, a mecz był jednym wielkim pokazem siły. Gdyby Włókniarz nie został ukarany walkowerem i wygrał ze Stalą Gorzów, najprawdopodobniej mieliby już pewne miejsce w fazie Play-off. Tak się nie stało. Włókniarz popełnił błąd, którego konsekwencje mogą okazać się dość poważne. Obecnie wszystko zależy od wyników ostatniej kolejki. Aby Lwy utrzymały się w top 4, muszą pokonać w meczu wyjazdowym Unie Leszno lub liczyć na to, że Sparta i Motor przegrają swoje najbliższe mecze. Przed sezonem wydawało się, żer Włókniarz, sprowadzając Doyla i zatrzymując Lindgrena zbudował tak zwany Dream Team, który miał zapewnić walkę o złoto. Faktycznie mają oni za sobą całkiem udany sezon, ale pojedyncze wpadki doprowadziły do tego, że mecz w Lesznie może być ich ostatnim w tym roku.

źródłó fot. i cyt. : speedwayekstraliga.pl / Arkadiusz Siwek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *