Kolejny dzień, kolejne zwycięstwo Stali

Wczoraj, 10 sierpnia walkę na gorzowskim torze stoczyła miejscowa Stal z Włókniarzem Częstochową. Było to zaległe spotkanie 4 rundy. Przypomnijmy, że pierwotnie mecz był rozgrywany na początku lipca. Jednak po 10 biegu na stadionie zapanowały egipskie ciemności spowodowane pożarem rozdzielni. W środowisku żużlowym głównym pytaniem było “Co z wynikiem?”. Ale o tym, czy mecz zostanie uznany za odbyty i wynik z toru (32:28) zostanie utrzymany, czy zostanie przyznany walkower dla Włókniarza, czy też dojdzie do powtórki spotkania miała zadecydować Komisja Orzekająca Ligi. W połowie lipca uznano, że mecz zostanie powtórzony.

Gospodarze uskrzydleni wygraną dzień wcześniej z Motorem Lublin wiedzieli, że ten mecz również muszą wygrać, aby odbić się od dna. Niestety od początku nie układało się po ich myśli. Przed meczem okazało się, że Niels Kristian Iversen w meczu z Koziołkami doznał złamania ręki, dlatego zastosowano za niego zastępstwo zawodnika.
Początek meczu nie szedł po myśli Gorzowian. Zarówno oni jak i goście z Częstochowy jechali równo. I dopiero po 10 biegu gospodarze wyszli na prowadzenie. Wszyscy seniorzy, których oglądaliśmy na torze zrobili “dwucyfrówki”. Największą liczbę oczek, ponieważ aż 15 zdobył Bartosz Zmarzlik. Oprócz tego 12 punktów Holdera i po 10 Woźniaka i Thomsena zrobiło różnicę w końcowym wyniku. Jedynym minusem zespołu gospodarzy byli juniorzy, którzy przywieźli jedynie 2 punkty. Ostatecznie wynik został rozstrzygnięty w 2 ostatnich biegach, a Stal pokonała Częstochowę 49:41.

Jeżeli chodzi o podopiecznych trenera Cieślaka to głównie zabrakło punktów Pawła Przedpełskiego i Rune Holty, którzy zanotowali słabszy występ. Oprócz nich na swoim poziomie nie pojechał również Fredrik Lindgren. Jedynym zawodnikiem, który może być z siebie zadowolonym jest Leon Madsen, który zdobył 10 punktów. Mimo wszystko może cieszyć także postawa Jasona Doyla, który po kilku słabszych meczach wraca na właściwe tory. Dwa wygrane biegi i ostatecznie 8 oczek to dobry prognostyk na najbliższe spotkania. Z dobrej strony zaprezentowali się juniorzy, którzy już wiele razy pokazywali swoją siłę. Jednak ich 9 punktów nie pomogło drużynie w wygranej.

Można powiedzieć, że Gorzów po tych dwóch wygranych meczach wraca do gry. Mają dość pechowy sezon, ale kto wie może teraz wejdą na właściwe tory i jeszcze napsują nerwów zespołom walczącym o play-offy.
Inaczej sytuacja wygląda we Włókniarzu, który z tyloma liderami był typowany do pierwszej czwórki, a jak na razie się od niej oddala.
Obydwa zespoły mają jeszcze jeden zaległy mecz, a oprócz tego 5 kolejek, więc jeszcze wszystko może się wydarzyć.

for. Speedwayekstraliga.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *