Przejdź do treści
Aktualności/Metalkas 2. Ekstraliga

Jerzy Kanclerz: W finale wiele mogłoby się zdarzyć

Jerzy Kanclerz
Fot. Sonia Kaps

Autor: Dawid Ociepa

Jerzy Kanclerz: W finale wiele mogłoby się zdarzyć

W Abramczyk Polonii Bydgoszcz dojdzie do wielu zmian w trakcie przyszłego okna transferowego. Do Platinum Motoru Lublin odchodzi niekwestionowany lider formacji – Wiktor Przyjemski. Większe roszady pojawiły się również w kadrze seniorskiej. To wszystko, żeby w końcu spełnić cel, o którym w Bydgoszczy mówi się o wielu lat – czyli awansować do PGE Ekstraligi. O roszadach w składzie opowiedział Jerzy Kanclerz – prezes Polonii w rozmowie z portalem pomorska.pl.

Zmiany w zespole

Jak wiadomo największym ciosem wymierzonym w Polonię, jest utrata najlepszego zawodnika 1. Ligi Żużlowej. Bez niego siła rażenia zespołu będzie o wiele mniejsza, zwłaszcza że Wiktor Przyjemski mógł w każdym momencie zastępować gorzej dysponowanych seniorów. Jak przekonuje Kanclerz – drugiego takiego jak on, nie dało rady znaleźć.

Jeśli chodzi o seniorów, to tak. Mamy skompletowany skład, podpisaliśmy prekontrakty. Na początku listopada będziemy zamieniać je na kontrakty. Nadal jednak rozglądamy się za młodym zawodnikiem. Kimś, kto uzupełni formację juniorską. Nie znajdziemy na pewno drugiego Wiktora Przyjemskiego. Chcieliśmy zakontraktować na przykład Krzysztofa Lewandowskiego, prowadziliśmy rozmowy, wierzyłem, że w Bydgoszczy odbuduje się po słabym sezonie. Temat jest nieaktualny, bo Krzysztof, z tego co mi wiadomo, zostaje w Toruniu.

– Jerzy Kanclerz (pomorska.pl)

Jak było z tym Pedersenem?

Po zakończeniu sezonu głośno mówiło się o tym, że do gryfów dołączy Nicki Pedersen. Utytułowany żużlowiec po nieudanej, ekstraligowej kampanii w Grudziądzu zdecydował się o zejście o jeden szczebel rozgrywkowy niżej. Jak już wiemy, były rozmowy między zawodnikiem i klubem, ale ostatecznie Duńczyka zobaczymy w Texom Stali Rzeszów.

W ogóle nie doszło między nami do takiego etapu negocjacji, w którym rozmawialibyśmy o szczegółach. Była rozmowa z Vojens, potem kontakt telefoniczny. I tyle. Takie rozmowy zaczepne. Do konkretów nie przeszła ani jedna, ani druga strona. Nicki takie rozmowy prowadził z kilkoma klubami, ostatecznie trafił do Rzeszowa.
Wiem, że wielu kibiców bardzo chciało go widzieć w naszej drużynie, ale też wielu go nie chciało. W klubie również mieliśmy wątpliwości. Pedersen to jednak duża niewiadoma. Bardzo go doceniam, ma charyzmę i umiejętności, a jak zawiesi motocykl na kołku, to będzie go brakowało.

Ma już jednak swoje lata, przeszedł sporo w ostatnich sezonach, a takie kontuzje nie pozostają bez konsekwencji. Holsted, gdzie spędził aż 21 sezonów, zrezygnowało ze współpracy i to również dało nam do myślenia. Pedersena stać na świetną jazdę, może jeszcze odpalić w pierwszej lidze, ale jest to obarczone pewnym ryzykiem. Na zapleczu nikt nie rozdaje punktów za nazwisko, a wiek, kontuzje, robią swoje. Inna kwestia to jego zachowanie. Prywatnie to bardzo sympatyczny gość, ale ma też wybuchowy charakter, a niektóre jego zachowania w trakcie zawodów nie wszystkim pasują.

– przekazał prezes Polonii (pomorska.pl)

Inne cele transferowe Polonii

Nie tylko on miał być hitem transferowym w 1.LŻ. Oprócz niego w plotkach przejawiały się nazwiska Brady’ego Kurtza czy Rohana Tungate’a. Jak już zdążyliśmy się przekonać, z tego też nic nie wyszło. Przekonywał, że w przypadku pierwszego z Australijczyków, nie chciał kontaktować się z żużlowcem, który już zawarł porozumienie ze swoim klubem.

Nie było rozmów z tymi zawodnikami. Nie było telefonów z naszej strony, nie było również ze strony tych zawodników. Przyznaję jednak, że chciałem mieć w drużynie Kurtza, ale on miał już umowę z Krzysztofem Mrozkiem. Nie rozmawiam z zawodnikami, którzy mają już coś podpisane i zdecydowali, gdzie chcą startować. Inna była sytuacja w poprzednim roku, gdy Adreas Lyager sam się do nas zgłosił i zapewniał, że nie podpisał nic wiążącego z rybnickim klubem. Kurtz tego nie zrobił, wybrał ROW i nie kontaktował się z innymi, więc tam go przyporządkowałem i nie było tematu. Gdyby sprawa jego przyszłości była otwarta, na pewno byśmy negocjowali.

– Jerzy Kanclerz w rozmowie dla portalu pomorska.pl

Nowy narybek

Pewne cele transferowe jednak Polonii udało się spełnić. Krzysztof Buczkowski, który doprowadził Enea Falubaz Zieloną Górę do awansu do PGE Ekstraligi oraz Kai Huckenbeck podpisali już prekontrakty z Bydgoskim klubem, a o nich też prezes Kanclerz też mocno zabiegał. Sternik zespołu przekazał czytelnikom portalu pomorska.pl kulisy negocjacji z nowym narybkiem.

Bardzo chciałem mieć w drużynie Krzysztofa Buczkowskiego i Kaia Huckenbecka i obaj są z nami. Z „Buczkiem” spotkaliśmy się dość szybko i szybko doszliśmy do porozumienia. To były w zasadzie dwie rozmowy. Znamy się na tyle, że łatwo się dogadaliśmy, uścisnęliśmy sobie dłonie i było po sprawie. Krzysiek mówi, że wraca do Bydgoszczy, bo chce mnie ograć w tenisa stołowego. Z Kaiem pomogła nam sytuacja, w której znalazł się klub z Landshut. Gdyby Devils dalej mogli jeździć w naszej I lidze, Kai by tam pewnie został. Stało się jednak inaczej i poszło „taśmowo”, bo i Huckenbeck i Berge szukali nowego miejsca. Cieszę się, że Kai trafił do Bydgoszczy.

– Jerzy Kanclerz (pomorska.pl)

Cele na przyszły sezon

Dziennikarz portalu zapytał też prezesa o cele na następny sezon. W tej kwestii od kilku lat nic się nie zmieniło, gdyż Polonia będzie nadal walczyć o awans. Trudno jednak przewidzieć formę zawodników w następnym sezonie. W lidze też zabraknie bezwzględnego dominatora, jakim była drużyna z Zielonej Góry. Z drugiej strony, tę zmianę wyrównuje również odejście Wiktora Przyjemskiego.

Pięć lat temu wyznaczyłem cele dlatego klubu i tylko jednego, awansu do 2023 roku, nie udało mi się zrealizować. Ten cel pozostaje aktualny na kolejny sezon. Czy się uda? Nie wiem, nikt tego nie wie, bo o formie zawodników przekonamy się najwcześniej na wiosnę. Pewne jest jednak, że nie będzie już takich dysproporcji w lidze jak w tym sezonie, bo nie będzie „czołgu” z Zielonej Góry.

Uważam zresztą, że ze wszystkich trzech lig, pierwsza będzie najciekawsza. Każda drużyna ma szansę zaskoczyć, każdy będzie mógł wygrać z każdym, a faworytów do pierwszego miejsca będzie kilku. Na razie na czoło wysuwa się Ostrów, ale to tylko teoria. Jak bardzo może się minąć z praktyką, przekonaliśmy się sami, gdy zawodzili Bjerre czy Bellego. Wiadomo też, jak bardzo na ostateczny wynik może wpłynąć jeden uraz. Kontuzja Wiktora Przyjemskiego zatrzymała Abramczyk Polonię na półfinałach. Gdyby nie to, przeszlibyśmy Rybnik, a w finale wiele mogłoby się zdarzyć. Sport taki jest.

– zakończył.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *