Grzegorz Zengota: „będziemy robili wszystko, aby utrzeć nosa również tym najlepszym”

Naszym rozmówcą jest Grzegorz Zengota, który po dość pechowym sezonie w Abramczyk Polonii Bydgoszcz dołączył do ROW-u Rybnik. Podczas wywiadu popularny „Zengi” wypowiedział się m.in. na temat zmiany tunera, ostatnich kontuzji, przygotowań do zbliżających rozgrywek eWinner 1. Ligi i rozmów z Prezesem Krzysztofem Mrozkiem.

Jakub Żak: Jak oceniasz miniony sezon w swoim wykonaniu?


Grzegorz Zengota: Jak sobie to przeanalizuje, ile przeszkód musiałem pokonać w tym sezonie, to można powiedzieć, że wyszedłem z tego nie najgorzej, bo w lidze moja średnia ligowa zakręciła się trochę poniżej 1.9. Uważam, że mogę dużo więcej, ten sezon już jest jednak za mną, myślami już jestem w przyszłym.

175659302 3338712499565069 5483171907259064149 n
fot. Sandra Rejzner

Jeszcze przed startem sezonu ligowego słyszałem, że masz pewien problem z nowymi jednostkami i podobnie miał również Kacper Woryna, który tak jak ty zmienił tunera na Ryszarda Kowalskiego. Czy myślisz, że faktycznie ciężko przerzucić się na te silniki?

Ja do tej pory nigdy nie miałem okazji korzystać z jednostek Pana Ryszarda Kowalskiego, więc dla mnie było to nowe doświadczenie. Myślałem, że trochę gładziej przyjdzie poznanie się na tych silnikach, ale nie było to takie proste. Wcześniej oczywiście korzystałem z jednostek kilku tunerów, ale jakoś nie było to tak skompilowane, jak przeskoczenie na silniki pana Rysia (śmiech). Myślę, że im bliżej końca sezonu, tym było lepiej. Po tej drugiej kontuzji, gdy sezon już się zakończył, odjechałem kilka treningów ze świeżą głową, bez presji i oczekiwań. Wydaje mi się, że wtedy znalazłem bazę w tych silnikach, więc jestem dobrej myśli w kontekście kolejnego sezonu.

211469999 285894853329117 788213918246398560 n
fot. Emilia Hamerska – Lengas

W przyszłym sezonie nadal będziesz startował na silnikach Ryszarda Kowalskiego?

Wybieram się do Pana Ryszarda i na pewno będziemy o tym rozmawiali.

Czy nadal odczuwasz skutki kontuzji, które odniosłeś w minionym sezonie?

Nie, w końcu wyszedłem na prostą po tych moich szpitalnych epizodach. Żebra już się zagoiły, płuco się zregenerowało i pracuje teraz nad tym, by wrócić do dyspozycji wydolnościowej, którą miałem przed tymi kontuzjami. Póki co nic nie stoi na przeszkodzie, żeby całą energię przeznaczyć na te przygotowania.

Jak obecnie wyglądają twoje treningi?

Przygotowuje się z trenerem Radkiem Walczakiem. Razem z nami pracuje również Patryk Dudek, więc mam punkt odniesienia, co do siebie, fajnie rywalizujemy na tych treningach i motywujemy się wzajemnie do jeszcze cięższej pracy.

Planujesz jakiś wyjazd za granicę w celu wcześniejszego wyjechania na tor?

Nie wiem jeszcze, jakie podejmę decyzję. Na pewno będzie to uwarunkowane od pogody w Polsce, ale jak nie będzie najlepsza, to zapakuje sprzęt i pojadę gdzieś na południe Europy poszukać jazdy.

Twój wypadek podczas meczu w Rybniku wyglądał tragicznie. Powiedz, co czułeś, gdy leżąc na torze widziałeś zbliżającego się w twoim kierunku Davida Bellego?

To już za mną i całe szczęście, że to się tak skończyło. Myślę, że mnóstwo ludzi, którzy oglądali mecz, bali się o mnie, czy wyjdę z tego cało. Połamałem żebra, więc uważam, że to nie był taki srogi wymiar kary, bo po miesiącu mogłem wrócić do jazdy. Cieszę się i dziękuje Bogu, za to, że nade mną czuwał w tym czasie, bo gdy zawodnik przejeżdża drugiego przy pełnej prędkości, to może się to skończyć dużo gorzej. Wracam do formy i teraz nie mam już żadnych ograniczeń.

Co według ciebie spowodowało brak awansu do fazy play-off w sezonie 2021?

Nasz zespół był podziurawiony, jak ser szwajcarski na przestrzeni całego sezonu. Na początku straciliśmy Adriana, zaraz potem urazy odnieśliśmy ja i David, też na początku nie mieliśmy w składzie Wiktora Przyjemskiego. Ten nasz zespół był taki niescementowany, bo cały czas ktoś musiał kogoś zastępować, więc to wszystko przełożyło się na całokształt. W końcowej fazie sezonu cały czas wierzyliśmy, że jest możliwe wejście do play-off, ale jednak tych punktów na przestrzeni sezonu straciliśmy zbyt dużo i ostatecznie nam ich zbrakło.

Myślę, że to właśnie była główna przyczyna, bo inne zespoły miały w tej kwestii większy komfort. Oczywiście tam kontuzję też się zdarzały, ale my wyjątkowo mocno na tym ucierpieliśmy. Myślę, że mieliśmy dobry skład, który dysponował sporym potencjałem, aby osiągnąć cel, ale sport nie wybacza błędów.

151266369 189554809629789 2733124310589873601 n
fot. Emilia Hamerska – Lengas

Miniony sezon eWinner 1. Ligi był po prostu szalony, a wyniki i przebieg niektórych spotkań mogły szokować. Który mecz był dla Ciebie największym zaskoczeniem?

Myślę, że dużym zaskoczeniem było spotkanie z Wybrzeżem Gdańsk w Bydgoszczy. Myślę, że nikt nie zakładał aż tak wysokiego zwycięstwa naszego zespołu (red. 59:31 dla Polonii), a wtedy w końcu byliśmy w miarę kompletni i mogliśmy pokazać nasz potencjał na tle dosyć silnego rywala. Gdańszczanie kompletnie nie umieli odnaleźć się w naszych warunkach i to był dla nas moment przełomowy, gdy złapaliśmy wiatr w żagle.

Czy ostatnie kontuzje zwiększyły u ciebie strach podczas jazdy na motocyklu?

Ja już długo jeżdżę na żużlu i tych urazów, na moje nieszczęście już trochę przeżyłem, więc myślę, że psychicznie dobrze sobie z tym radzę. Owszem w kontekście mojej osoby dużo mówi się o tych kontuzjach. Chciałbym i życzyłbym sobie na tegoroczne święta, aby już o mnie nie mówiono tyle w aspekcie urazów, tylko raczej o moich dobrych wynikach i widowiskowej jeździe.

Żeby już temat się nie przewijał, bo podobnie jak dziennikarze też już jestem tym zmęczony. Ostatnio każdy praktycznie pyta o zdrowie i jak się czuję po kontuzji. Chciałbym, żeby to już było za mną, żeby mieć ten spokój w głowie i by więcej mi się to nie przytrafiało, abym mógł się skupić tylko i wyłącznie na jeździe. 

164203014 214288497156420 3800119987111567567 n
fot. Emilia Hamerska – Lengas

Czy długo trwały rozmowy z Prezesem Mrozkiem i czy ciężko było się z nim dogadać odnośnie kontraktu w Rybniku?

Gdy obie strony chcą tego samego, to z reguły nie trwa to długo. Myślę, że jak już Prezes był zdecydowany na to, żeby nawiązać ze mną współpracę, to w zasadzie kilkuminutowy telefon o tych podstawowych sprawach wystarczył, a szczegóły omówiliśmy później na spotkaniu. 

Krzysztof Mrozek nie mówi jasno, jaki jest cel klubu na ten sezon, tylko że chcę, by zespół pojechał, jak najlepiej. Jakie twoje aspiracje na zbliżający się rok?

Uważam, że mamy fajny zespół z dużym potencjałem, a gdzie on zajdzie, to dajmy po prostu pewnym rzeczom wydarzyć się na torze. Jak my ze swojej strony będziemy mieli spokój, nie będzie nadmiernej presji, ani oczekiwań z zewnątrz, to myślę, że jesteśmy w stanie dużo od siebie dać. O awans niech martwią się ci, którzy się uzbroili w armaty i na nich niech ta presja spoczywa, ale my będziemy robili wszystko, aby utrzeć nosa również tym najlepszym. Indywidualnie, to chciałbym przejechać sezon zdrowo i bez upadków.

Czy jako wychowanek Falubazu rozważałeś przejście do klubu z Zielonej Góry?

Będę jeździł w ROW-ie, z czego jestem zadowolony, bo mam klub, w którym wszystko na razie pracuje tak, jak należy. Jeżeli chodzi o Zieloną Górę, ja oczywiście trzymam kciuki, trzymam również kciuki za Polonię Bydgoszcz, bo spędziliśmy razem ostatnie półtora roku i zawsze będę wracał wspomnieniami do okresu tych startów i życzę obu zespołom, aby stworzyły w tym sezonie pasjonujące widowisko w walce o awans, a my jako ROW będziemy robić wszystko, aby pokrzyżować ich plany. 

Czy jako nowy zawodnik ROW-u wiesz, kto będzie was trenował w sezonie 2022? (wywiad przeprowadzony przed wyborem trenera ROW Rybnik)

Ja takich informacji jeszcze nie otrzymałem, ale ufam Prezesowi i ze spokojem robię to, co do mnie należy, czyli przygotowuje się do sezonu.

Jak czujesz się na rybnickim torze?

Swego czasu na tym obiekcie miałem rekord, który dość długo się utrzymywał, więc liczę na to, że dość szybko sobie przypomnę najszybsze ścieżki.

Na koniec pytanie pół żartem pół serio. Czy zdążyłeś już nauczyć się jakichś śląskich słów?

Ostatnio byłem w klubie przy okazji Mikołajek i było to dla mnie dość ciekawe doświadczenie (śmiech). Ja jako nowa postać w zespole nigdy nie wtajemniczałem się w tę gwarę, ale miałem okazję zobaczyć, jak to wygląda od kuchni, jak Ślązacy rozmawiają między sobą, a w Rybniku ta gwara jest naprawdę słyszalna, momentami gubiłem konteksty i nie wiedziałem, o czym niektóre osoby rozmawiają, ale za niedługo sezon się zacznie, na pewno tego czasu spędzę tam więcej i liczę, że trochę się podszkolę.

Dziękuje za rozmowę.

Dzięki.

fot. Emilia Hamerska – Lengas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *