Żużel. GKM Grudziądz pękł po tym biegu. Kościecha wskazał

GKM Grudziądz pękł po urazie Bastiana Pedersena i defekcie Vadima Tarasienki. Robert Kościecha po derbach z PRES Toruń wprost wskazał bieg, po którym jego zespół „dostał w głowę” i stracił kontrolę nad spotkaniem
BAYERSYSTEM GKM Grudziądz długo trzymał się w derbach z PRES Grupa Deweloperska Toruń, ale po przerwie mecz kompletnie wymknął się gospodarzom spod kontroli. Ostatecznie zespół Roberta Kościechy przegrał przy Hallera aż 35:54, a trener po zawodach nie miał wątpliwości, w którym momencie wszystko zaczęło się sypać. Jego zdaniem kluczowe były dwa ciosy zadane niemal jeden po drugim – uraz Bastiana Pedersena i defekt Vadima Tarasienki, gdy ten pewnie prowadził.
Szkoleniowiec GKM-u przyznał w mix zonie, że właśnie wtedy jego zespół dostał najmocniej po głowie. – Na pewno taki bieg dostajemy w głowę – mówił Kościecha, wracając do sekwencji wydarzeń, która odwróciła losy meczu. Najpierw grudziądzanie stracili Bastiana Pedersena po groźnym upadku, a chwilę później przyszła awaria motocykla Tarasienki. – Nie mamy już do końca zawodnika Bastiana, Vadim na prowadzeniu ma defekt i z 3:3 robi się 5:0 – tłumaczył trener.
To był moment, po którym Toruń natychmiast dobił rywala. W kolejnym biegu goście dołożyli następne 5:1, a GKM zaczął wyraźnie gasnąć. – Patryk Dudek w następnym biegu dołożył na 5:1 i praktycznie można powiedzieć, że w 80 procentach było po meczu – przyznał Kościecha. Grudziądz próbował jeszcze wrócić do walki, ale torunianie kontrolowali już wydarzenia na torze i bezlitośnie wykorzystywali kolejne błędy gospodarzy.
Trener GKM-u nie szukał jednak wymówek wyłącznie w pechu. Zwrócił uwagę, że jego drużynie po prostu zabrakło zawodników, którzy potrafiliby regularnie przywozić trójki i pociągnąć wynik w najtrudniejszym momencie. – Jeżeli nie ma zawodników, którzy robią trójki, to się nie wygrywa meczu – podsumował Kościecha. W Grudziądzu wiedzą już, że derby uciekły nie tylko przez jeden incydent, ale właśnie przez ten krótki moment chaosu, po którym Toruń przejął pełną kontrolę nad spotkaniem.



