Żużel. GKM Grudziądz ma problem z torem. „Nieprzyjemnie”

Kevin Małkiewicz już w trakcie derbów z PRES Toruń zwrócił uwagę na problem z domowym torem GKM Grudziądz. Mówił o „betonie” na starcie, koniecznych korektach i ścieżkach, które zaczęły zaskakiwać gospodarzy w najgorszym możliwym momencie
Porażka BAYERSYSTEM GKM-u Grudziądz z PRES Grupa Deweloperska Toruń 35:54 uruchomiła po meczu pytania nie tylko o formę poszczególnych zawodników, ale też o to, czy gospodarze naprawdę czuli się komfortowo na własnym torze. Ciekawy głos w tej sprawie pojawił się już w trakcie zawodów. Po swoim drugim starcie Kevin Małkiewicz otwarcie przyznał, że warunki w Grudziądzu wcale nie należą do łatwych, nawet dla miejscowych.
Młodzieżowiec GKM-u nie owijał w bawełnę, gdy został zapytany o charakterystykę nawierzchni. – Od kilku meczów już jest tu ten start zrobiony na beton. Jakoś nieprzyjemnie się z tego startuje – powiedział na antenie Canal+ Sport. To wypowiedź, która po końcowym wyniku derbów wybrzmiewa jeszcze mocniej, bo Grudziądz przez dużą część meczu rzeczywiście miał ogromne problemy właśnie ze startami i dopasowaniem do warunków.
Małkiewicz podkreślał, że zawodnicy GKM-u muszą po prostu odnaleźć się w takich realiach. – Musimy sobie radzić na takim torze na razie – zaznaczył. Zwrócił też uwagę, że w trakcie spotkania tor zaczął się zmieniać bardziej, niż można było zakładać przed pierwszym biegiem. – Trochę jestem zaskoczony, bo gdzieś ta szeroka zaczyna chodzić. Trzeba było zrobić korektę po tym pierwszym moim wyścigu – tłumaczył.
Właśnie ten fragment może być jednym z ciekawszych tropów po derbach. GKM przegrał z Toruniem wysoko, a później Robert Kościecha mówił już wprost o problemie ze startami i o tym, że jego drużyna nie potrafiła narzucić rywalowi swoich warunków. Słowa Małkiewicza pokazują, że ten kłopot mógł być widoczny dużo wcześniej. W Grudziądzu znów pojawiło się więc pytanie, czy domowy tor rzeczywiście daje gospodarzom przewagę, czy momentami staje się dla nich dodatkowym wyzwaniem.



