baner 1200 200

Fogo Unia Leszno – Betard Sparta Wrocław – Speedway Tour vol. 1

Jako iż czekamy na nowy sezon naszej ukochanej dyscypliny to, aby umilić Wam ten czas zacznę od publikacji moich wyjazdów z pandemicznego sezonu 2020. Pierwsza runda żużlowej PGE Ekstraligi została rozegrana bez publiczności na trybunach. Spragnieni fani zasiedli przed telewizorami by oglądać swoich ulubieńców. W drugiej kolejce kibice już mogli zapełnić stadiony w 25% pojemności. Ja 22 czerwca udałem się do Leszna, gdzie miejscowa Fogo Unia podejmowała Betard Spartę Wrocław. Mistrz rywalizował z wicemistrzem.

Początek spotkania był zaplanowany na 20:30. Do Leszna mam około 110 km, więc nie całe dwie godzinki drogi. Skończywszy pracę przed godziną 14 oraz po odświeżeniu się i ciepłym obiedzie wyruszyłem w pierwszą swoją podróż w sezonie. W Lesznie byłem około godziny 18:30. Gdy znajdowałem się już pod stadionem bramy obiektu były jeszcze zamknięte i ku mojemu zdziwieniu przed wejściem… czekała tylko jedna osoba! Okazał się nią bardzo sympatyczny pan, z którym przedyskutowaliśmy różne tematy od poprzedniego sezonu po analizę składów na obecny rok. Skończyliśmy na obostrzeniach sanitarnych i tym, co się dzieje na świecie. Po krótkim czasie kolejka do wejścia zaczynała rosnąć i w końcu przyszedł czas na otwarcie bram stadionu. Maseczka, dezynfekcja i można wchodzić. Na trybunach dało się wyczuć głód i spragnienie żużlowych emocji wśród kibiców czarnego sportu. Gdy na próbę toru wyjechali miejscowi matadorzy – Piotr Pawlicki oraz Brady Kurtz oklaski połączone z charakterystycznym zapachem spalonego metanolu to było to uczucie, którego brakowało przez kilka miesięcy.  

144588334 3589441471181494 1669310623554602239 n 1

Gospodarze od pierwszych wyścigów nadawali ton rywalizacji wygrywając po 7. biegach już 29:13. W kolejnych gonitwach Spartanie próbowali ratować wynik, głównie w osobie kapitana Macieja Janowskiego i Taia Woffindena. To było zdecydowanie za mało na bardzo silną i wyrównaną drużynę Fogo Unii Leszno. Ostatecznie Leszczynianie wygrali spotkanie 53:37. Niepokonany w czterech startach był Janusz Kołodziej, który w ostatnim biegu dnia oddał swój start juniorowi Dominikowi Kuberze. Wśród gości najlepiej punktował wspomniany Maciej Janowski, który w sześciu startach zdobył 12 punktów (2,1,3,1,2,3).

Zawody mogły się na pewno podobać, a dodatkowy efekt dodawał blask świecących jupiterów. Gdy opuszczałem stadion przy ulicy Strzeleckiej na twarzy towarzyszył mi wielki uśmiech i radość, że mogłem uczestniczyć w tym wydarzeniu oraz uczucie, że w końcu się zaczęło i czeka mnie kilka miesięcy cotygodniowych emocji.

W drodze powrotnej do domu oczywiście nie mogło się obyć bez wizyty na stacji benzynowej i wzmocnieniem się ciepłą kawą i przekąską. Do domu wróciłem po północy i już nie mogłem się doczekać kolejnych imprez żużlowych.  

fot. Mariusz Płókarz

baner 1200 200

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *