bstv 1536x162 1
Eryk Jóźwiak uważa, że głównym powodem nie był stan toru, a dyspozycja jego żużlowców. 4

Eryk Jóźwiak uważa, że głównym powodem nie był stan toru, a dyspozycja jego żużlowców.

Wielu oglądających mecz Abramczyk Polonia Bydgoszcz – Zdunek Wybrzeże Gdańsk (59:31) skłaniało się do zdania, że goście przegrali, gdyż nie radzili sobie z torem. Było to tym dziwniejsze, gdyż obiekt w Bydgoszczy jest raczej dość przewidywalny i wiadomo, gdzie są najszybsze „ścieżki”.

Zresztą gdańszczanie na próbę toru wcale nie wysłali swoich asów, a Krystiana Pieszczka i Michała Gruchalskiego. Uspokoić miał ich fakt, że tego dnia nie padało.


– Pomiary czasowe podczas próby tory nie odbiegały od siebie, więc nie było powodów do niepokoju ani znaków, że coś jest nie tak z ustawieniami. Wybór zawodników był moją sugestia. Obaj mają swoje problemy, więc chciałem, żeby już wcześniej mieli rozeznanie, a nie jechali „w ciemno” od pierwszego biegu. Obaj zresztą się zgłosili. Wiktor Kułakow czy Jakub Jamróg nie wyrywali się, więc nie chcieliśmy robić niczego na siłę – tłumaczy Eryk Jóźwiak.

Zresztą zdaniem menadżera żużlowców Wybrzeża to nie w torze trzeba szukać głównych powodów przegranej.

– To dziwne, że nagle siedmiu zawodników jest bez formy. Można mieć słabszy dzień, ale nie można pojechać totalnego „piachu”. Trzeba przyznać, że nie tylko nie dojechaliśmy na ten mecz, ale nawet się nie rozpakowaliśmy w Bydgoszczy. Rywale byli bardziej zdeterminowani, dlatego mamy taki wynik jaki mamy. Teoretycznie gospodarz zawsze wie jak jechać od samego początku, natomiast goście muszą celować. Czasami jest to łatwe, a czasami trudne. Po pierwszej serii nie było paniki, ale gdy już nie potrafiliśmy nawiązać kontaktu, to był jasny sygnał, że w tym meczu nic nie wskóramy – ocenia Jóźwiak.

Bonus na wagę play-off?

Języczkiem u wagi nie był sam wynik w meczu w Bydgoszczy, ale w cenie był bonus, czyli punkt przyznawany za rezultat dwumeczu. Dlatego było o co walczyć do ostatniego wyścigu. Jednak i ta zdobycz trafiła na konto Polonii. Teraz wystarczy, że ta drużyna wygra zaległy mecz ze Startem Gniezno, a zabierze Wybrzeżu 4. miejsce, ostatnie uprawniające do startu w play-off.

– Musimy zachować spokój i nie możemy się załamywać. Czasu nie cofniemy i rozmyślanie o tym spotkaniu nie da nam punktów. Na pewno brak bonusu utrudnił nam drogę do play-off, ale w kolejnym starciu musimy zagrać o pełną pulę i tu nie będzie miejsca na błędy – uspokaja menadżer Wybrzeża.


Czytaj więcej na:
trójmiasto.pl TUTAJ

fot. Emilia Hamerska – Lengas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *