Duńska fala w natarciu

Nie można bagatelizować faktu, że świat żużlowy ma problem ze szkoleniem i wprowadzaniem juniorów w profesjonalną rzeczywistość. Jeden z dawniej najpotężniejszych w tym sporcie krajów ma ewidentny problem z wymianą pokoleniową. Czy widać na horyzoncie potencjalnych przyszłych asów speedwaya na miarę Jonssona czy Lindgrena, nie mówiąc już o Rickardssonie? Ilu Szwedów przed trzydziestką jeździ w polskich rozgrywkach? Mało, prawda? O ile w wieku juniorskim, w rywalizacji na żużlówkach o mniejszej pojemności osiągają sporo sukcesów, tak w momencie przeskoku do poważnego żużla większość gdzieś znika. Problemem jest m.in. regulamin w Elitserien, gdzie wymagane są tylko 2 miejsca dla Szwedów. I nie muszą to być juniorzy. Brakuje też wsparcia finansowego i sprzętowego dla młodych. Kluby skupiają się tylko na najlepszych krajowych seniorach i to w nich inwestowane są pieniądze.

W lepszej sytuacji kadrowej są obecnie Duńczycy, których to na trzech poziomach rozgrywkowych w Polsce nie brakuje. I mowa tu nie tylko o starych wyjadaczach, ale i tych, którzy nie przekroczyli trzydziestki. W PGE Ekstralidze od wielu lat oglądamy Nickiego Pedersena (43 lata), Leona Madsena (32 lata), Nielsa-Kristiana Iversena (38 lat), Kennetha Bjerre (36 lat) i Michaela Jepsena Jensena (28 lat). Patrząc na indywidualne wyniki, to Iversen i Jepsen Jensen zdecydowanie nie mogą zaliczyć minionego sezonu do udanych. Od Bjerre też oczekiwano choć trochę więcej, szczególnie na wyjazdach. Mikkel Michelsen i Anders Thomsen (obaj 26 lat) w 2019 roku z przytupem weszli do Ekstraligi i już stanowią o sile swoich drużyn. W minionym sezonie pierwszy z nich występował  w cyklu Grand Prix, ale niestety osiągał bardzo słabe wyniki i szybko pożegnał się z tymi rozgrywkami. Niemniej jeszcze wiele lat jazdy przed nim i sądzę, że jeszcze nieraz pokaże się w przyszłości w rywalizacji o mistrzostwo świata. Drugi w przyszłym roku zagości na cały sezon w cyklu Grand Prix. Jeżeli będzie tak skuteczny, jak w minionym sezonie w Ekstralidze, to będzie miał spore szanse na utrzymanie się w gronie najlepszych na kolejny rok. 

W 1. lidze nie brakuje przedstawicieli spod flagi Kraju Hamleta, którzy mogą w ciągu kilku lat podążyć drogą Michelsena i Thomsena. 27-letni Rasmus Jensen to jedno z odkryć minionego sezonu. W 2019 roku pokazał się w zaledwie jednym spotkaniu drugoligowej Polonii Piła. Na problemach tegoż klubu skorzystało gdańskie Wybrzeże, zatrudniając u siebie dwukrotnego finalistę Indywidualnych Mistrzostw Europy Juniorów z lat 2012-2013. W minionym sezonie był najpewniejszym punktem nadmorskiego zespołu obok Krystiana Pieszczka i zanotował średnią 1,9. To nie jedyny Duńczyk przechwycony z upadającej Polonii Piła. Drugim takim przypadkiem jest Jonas Jeppesen, którego zatrudnił u siebie Falubaz Zielona Góra. 22-letni zawodnik został w trakcie sezon wypożyczony do Arged Malesa TŻ Ostrovia. Ze znakomitej strony pokazał się podczas deszczowego meczu z eWinner Apatorem, gdzie zdobył komplet punktów i doprowadził do pierwszej porażki Toruńskich Aniołów. Następne jego występy nie były już tak błyskotliwe. Jeszcze raz z najlepszej strony pokazał się w przegranym spotkaniu z Car Gwarant Kapi Meble Budex Startem Gniezno, w którym zdobył 12 punktów. Łącznie odjechał 18 wyścigów, po których legitymuje się średnią 1,94. Trzecim Duńczykiem wyciągniętym z Polonii Piła jest Andreas Lyager. 23-latek w sezonie 2020 musiał dwoić się i troić, aby Abramczyk Polonia Bydgoszcz mogła cieszyć się z utrzymania na poziomie eWinner 1 ligi. Szczególnie wtedy, gdy brakowało na torze kontuzjowanego Davida Bellego. Znakomicie wywiązał się z roli „ósemki”, kiedy przychodziło mu zastępować najsłabszego danego dnia seniora. Najwyższa średnia w drużynie (2,09) o czymś świadczy.  Już wiemy, że pozostanie w Bydgoszczy na kolejny sezon. Wydaje się to być słuszny ruch. Owszem, przepis o U-24 jest skrojony wręcz pod niego i mógłby dostać kontrakt życia w Ekstralidze. Tylko ile by zarobił, gdyby nie udawało mu się zdobywać odpowiedniej liczby punktów? Pozostanie w 1. lidze może wyjść mu na dobre w kwestii rozwoju.

Kolejnym utalentowanym Duńczykiem, który postanowił pozostać w eWinner 1. lidze jest Frederik Jakobsen. 22-latek w trakcie sezonu zastąpił w składzie Juricę Pavlica i wyszło to gnieźnianom na dobre. Jego udane występy pomogły drużynie w zajęciu drugiego miejsca w lidze na koniec sezonu, a sam zanotował trzecią średnią spośród kolegów z parku maszyn (2,04). Co by było, gdyby to nie eWinner Apator Toruń, a inna drużyna występowała w tej Iidze? Być może gnieźnianie cieszyliby się z awansu do PGE Ekstraligi. Mimo paru wpadek, mogą zaliczyć sezon do bardzo udanych.  W przyszłym roku Jakobsen będzie jednym z motorów napędowych. Jego systematyczny rozwój daje powody do optymizmu, co do potencjalnych rezultatów.  Z grona trochę starszych Duńczyków, Nicolai Klindt kolejny sezon jest liderem Arged Malesa TŻ Ostrovii i pewnie gdyby nie nowy przepis o zawodniku U-24, to znalazłby zatrudnienie w którymś z klubów PGE Ekstraligi.

A jak to wygląda w najniższej klasie rozgrywkowej? Gwiazdą SpecHouse PSŻ Poznań w 2020 roku był zdecydowanie Marcus Birkemose wypożyczony z Moje Bermudy Stali Gorzów. Ten 17-letni żużlowiec osiągnął w lidze średnią 2,22 i razem z Kevinem Wölbertem ciągnął wynik Skorpionów. Jego dobra postawa została doceniona przez gorzowskich działaczy i najprawdopodobniej w następnym sezonie będzie występował w PGE Ekstralidze jako jeden z zawodników U-24. W tym roku Birkemose może pochwalić się jeszcze jednym wyjątkowym osiągnięciem. Na torze w Gdańsku udało mu się zdobyć złoty medal podczas Indywidualnych Mistrzostw Europy Juniorów. Duński talent już jest porównywany do Nickiego Pedersena, choć jest to spowodowane jego porywczym charakterem, z którego dobrze znany jest 3-krotny indywidualny mistrz świata.

Mads Hansen (20 lat) i Patrick Hansen (22 lata) to kolejne młode duńskie talenty, które rozwijają się w 2 lidze. Pierwszy z nich stanowił o sile OK Bedmet Kolejarza Opole, drugi natomiast wspierał reaktywowany ośrodek z Rzeszowa. Obaj budzą duże zainteresowanie wśród klubów eWinner 1. ligi, a i również samej PGE Ekstraligi. Wkrótce w oknie transferowym rozstrzygną się wszystkie roszady.

Przyszłość duńskiego żużla wcale nie rysuje się ciemnych barwach. Przedstawicieli na wysokim poziomie mają w dużej liczbie, a kolejni są na dobrej drodze, by w przeciągu najbliższych kilku lat wejść w buty coraz starszych rodaków z PGE Ekstraligi. Proces szkolenia w Danii najwyraźniej jest efektywny. Ich śladami powinny pójść inne kraje, które mają problem ze zmianą pokoleniową. Mowa tu o Szwecji czy Wielkiej Brytanii, których przedstawicieli na odpowiednim poziomie brakuje w świecie żużla. Reprezentacja Danii nie powinna też się martwić w dalszych latach o potencjalnych kadrowiczów, gdyż pewnie będą mieli w czym wybierać. Trzeba uważnie obserwować rozwój najmłodszych z Kraju Hamleta, bo każdy z nich ma potencjał, by zostać czołową postacią w polskim zespole. Anders Thomsen i Mikkel Michelsen niech będą flagowymi tego przykładami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *