Baner duży psd

Dominik Kubera dla BsTv: “Nie uważam, że jestem droższy niż mistrz świata”.

Sebastian Senderowski: Dominik, miałeś oferty z Grudziądza i Gorzowa przed tą z Motoru? Jak blisko było ewentualnego powodzenia?

Dominik Kubera: Cały czas spływały oferty ze wszystkich klubów z Ekstraligi z małym wyjątkiem, no ale potoczyło się tak, że zostałem zawodnikiem Motoru Lublin. Z tymi klubami były pewne rozmowy, ale zdecydowałem się na Motor.

Czyli konkretów, oprócz Motoru Lublin nie było?

Myślę, że wszystkie kluby dawały bardzo dobre oferty, więc tutaj akurat wszyscy o mnie ostro walczyli, ale zdecydowałem, że lubelska drużyna będzie najbardziej perspektywiczną drużyną na lata. Wszystko dobrze tam funkcjonuje i dlatego podjąłem taką decyzję.

Była jakakolwiek szansa, żebyś został w Unii Leszno?

To była moja decyzja, przeanalizowałem wszystkie moje występy na przestrzeni ostatnich lat i doszedłem do wniosku, że czas najwyższy, żeby coś zmienić. Moje wyniki były średnie i co najważniejsze ja nie byłem do końca zadowolony. To był główny pretekst dlaczego chciałem odejść z Unii.

Jakie są Twoje cele na następny sezon? Walka o cykl Mistrzostw Świata, Europy?

Przede wszystkim chciałbym utrzymać dobry poziom jazdy w ekstralidze. To będzie moim głównym zadaniem na ten sezon. Chciałbym również dostać się do turnieju o Mistrzostwo Europy. Jest to bardzo fajny cykl. Kilka imprez w sezonie, które można odjechać w doborowym towarzystwie. Jak tylko zdrowie pozwoli i trochę szczęścia dopiszę to powalczę o turniej SEC.

Dominik, jak to jest możliwe, że mistrz świata z 2017 roku (Jason Doyle przyp. red.) jest tańszy niż Ty, czy Bartosz Smektała?

A kto powiedział, że jest tańszy?

Jeżeli FOGO Unia nie mogła zatrzymać Ciebie, czy Bartka, a weźmie Doyle’a to chyba chodzi o finanse. Prezes Piotr Rusiecki podkreślał, że chce zbudować drużynę złożoną z samych wychowanków a nagle pozbywa się dwóch bardzo dobrze rozwijających się chłopaków.

Jest to strasznie mylące. Większość ludzi myśli, że wzięliśmy nie wiadomo ile pieniędzy. Myślę, że mogłoby być inaczej i wszyscy, którzy powinni wiedzieć to wiedzą, że gdyby nie pewne sytuacje to byłoby zupełnie inaczej. Takie jest życie. Ja nie twierdzę, że jesteśmy drożsi niż mistrz świata. To był dobry czas dla mnie i Bartka, żeby zmienić otoczenie, spróbować nowych wyzwań.

Wypowiadałeś się, że sporo rozmawiałeś z Jarosławem Hampelem przed zmianą klubu. Mógłbyś rozwinąć temat? Jak ważne to były rozmowy w kontekście transferu?

W kontekście transferu te rozmowy nie zmieniały nic w podejściu do szukania nowego klubu. Zdecydowałem, że chcę odejść z Leszna i potrzebowałem osoby, która przeżyła dużo więcej niż ja i znalazła się w wielu, różnych sytuacjach jeżeli chodzi o zmianę klubu. Dla mnie, jako dla młodego zawodnika w tym czasie pojawiło się dużo znaków zapytania, a mało odpowiedzi. Dlatego potrzebowałem takiej rozmowy, aby rozjaśnić sobie niektóre kwestie w przyszłym sezonie. Te rozmowy nie wpłynęły, że znalazłem się w Lublinie, a nie gdzieś indziej.

Na stadion w Lesznie miałeś kilkanaście kilometrów. Jak rozwiążesz sprawę z treningami przy Alejach Zygmuntowskich w Lublinie?

Wszystko będzie bardzo dobrze, w jak najlepszym porządku. Byleby wyniki sportowe były dobre to będzie wszystko dobrze.

Będziesz mieszkał w Lesznie i dojeżdżał na treningi?

Dokładnie.

Przemysław Pawlicki po odejściu z Leszna chyba nie jest do końca zadowolony ze swojej formy. Zmiana klubów, obniżki formy. Nie boisz się, że w nowym środowisku pogubisz się i dopadnie Cię “syndrom Pawlickiego”?

Przemek jest dobrym przykładem. Ja myślę, że on nie pikował w dół z formą tylko szedł w górę. Dostał się do Grand Prix, był w 16 najlepszych zawodnikach na świecie. Nie wiem, czy gdyby jeździł do dzisiaj w Lesznie to dostałby się do cyklu. To, że teraz miał słabszy sezon i nie jest już takim stabilnym i dobrym ligowcem jakim był, nie oznacza, że nie wróci silniejszy. Każdemu może trafić się słabszy sezon. Ja absolutnie to rozumiem i myślę, że nie powinniśmy oceniać Przemka przez pryzmat słabszego sezonu. Następnym przykładem może być Krzysztof Kasprzak, który odchodząc z Leszna był dobrym zawodnikiem, dostał się do Grand Prix i na kilka dobrych lat tam zagościł. Został wicemistrzem świata. Na Krzysztofa też nie patrzmy z perspektywy dwóch, ostatnich sezonów. Myślę, że jest to tylko głupie powiedzenie, który ludzie lubią sobie powtarzać.

fot. Sonia Kaps

baner mały psd

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *