Przejdź do treści
Aktualności/Wywiady

Dariusz Śledź: “Plandeka zawsze odgrywa jakąś rolę, ale nie zwalamy na plandekę, bo warunki były takie same dla wszystkich”

Sparta Wrocław
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Jagoda Burka

Dariusz Śledź: “Plandeka zawsze odgrywa jakąś rolę, ale nie zwalamy na plandekę, bo warunki były takie same dla wszystkich”

Środowy hit czternastej kolejki PGE Ekstraligi zakończył się ośmiu punktowym zwycięstwem Platinum Motoru Lublin nad Betard Spartą Wrocław. Tym samym dla ekipy Dariusza Śledzia była to druga porażka w zakończonej już rundzie zasadniczej. Oto co miał do powiedzenia trener wrocławskiej drużyny. 

Zobacz klasyfikację generalną SGP po Grand Prix Łotwy!

Tak jak wyżej wspomniano, to druga z rzędu porażka Betard Sparty Wrocław, którą do tej pory typowano na niepokonaną podczas rundy zasadniczej. Mimo tego, Spartanie zajmują pierwsze miejsce w ligowej tabeli, mając dwa punkty przewagi nad rywalem swojego ostatniego spotkania – Motorem Lublin. Zawodnicy gospodarzy zaprezentowali w środę bardzo sinusoidalną dyspozycję i mimo prób nie byli w stanie dogonić uciekającego punktowo rywala, a to doprowadziło do końcowego wyniku 41:49. 

“Bardzo mocno lublinianie się postawili. My się spodziewaliśmy, że to będzie trudne spotkanie, może nie aż tak trudne, ale wiedzieliśmy, że będzie ciężko z Lublinem bo to jest dobry zespół po prostu.” – skomentował Śledź. 

Tego spotkania nie zdołaliśmy jednak odjechać zgodnie z terminarzem, dlatego więc niespotykany często termin w środku tygodnia. Powód? Intensywne opady deszczu, które nad Wrocławiem kłębiły się cały weekend, a nawet i na początku tygodnia. Dużo rozmawia się o plandekach i ich późniejszym wpływom na tor. 

“Plandeka zawsze odgrywa jakąś rolę, ale nie zwalamy na plandekę, bo warunki były takie same dla wszystkich.”

Podczas drugiego finału Indywidualnych Mistrzostw Polski doszło do kolizji między Adrianem Gałą, a Piotrem Pawlickim, którego wynikiem była kontuzja zawodnika z Wrocławia. Na jego mediach społecznościowych mogliśmy zauważyć ogrom rehabilitacji i ćwiczeń, która miała pomóc mu w szybkiej rekonwalescencji. Jakież zdziwienie opanowało kibiców, gdy ujrzeli Piotra w składzie awizowanym na przełożoną odsłonę meczu z Motorem Lublin. 

Mogliśmy zasłyszeć dużo głosów mówiących o tym, że jest za szybko na powrót Pawlickiego do ścigania, a on sam nie jest w stanie w pełni wyleczyć urazu. Następni mówili, że lepiej, by oszczędzał się on na fazę play off i unikał bezpośredniego kontaktu z motocyklem przed meczami ćwierćfinałowymi. Nikt nie spodziewał się, że wróci on do ścigania w niecały miesiąc. 

“Piotrek wykonał kawał ciężkiej roboty wracając po kontuzji, także bardzo mocno się rehabilitował. Poświęcił na to wiele czasu, wiele wysiłku i dzięki temu wrócił do zespołu.” – przyznał trener Betard Sparty Wrocław. 

Kolejną niespodziewaną, a zarazem ciekawą zmianą było awizowanie do składu świeżo upieczonego, szesnastoletniego Kevina Małkiewicza. Przypomnijmy, że został on wypożyczony do Wrocławia z ZOOleszcz GKMu Grudziądz w dniu swoich urodzin. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby zmiana ta nie została wykonana za Kacpra Andrzejewskiego, który skradł serca kibiców swoją walecznością, ale także z dobrej strony pokazał się kwalifikując się do Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski. 

“To był akurat taki mecz, w którym mogliśmy dać szansę Kevinowi i tutaj dzisiaj on ją dostał. Myślę, że pokazał się z dobrej strony.” 

Po tym transferze dużo spekulowało się na temat przejścia Małkiewicza do Betard Sparty Wrocław w przyszłym sezonie. Przypomnijmy, że w tym roku wiek juniora kończy Bartłomiej Kowalski, więc formacja juniorska będzie potrzebowała drugiego zawodnika. Kevin Małkiewicz miałby wtedy tworzyć ją właśnie z Kacprem Andrzejewskim. 

“Nie, my Kevina wypożyczyliśmy do końca tego sezonu, traktujemy go jako zabezpieczenie” – zakończył temat Dariusz Śledź.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *