Czy rywalizacja w żużlu się opłaca? Atmosfera w Lublinie jest dowodem, że niekoniecznie

Tydzień temu całą żużlową Polskę zaskoczyła wiadomość o tym, że Jarosław Hampel poszedł na wypożyczenie do Motoru Lublin. Tuż po tym wydarzeniu eksperci z całej Polski zaczęli przymierzać Koziołki do fazy play-off. Z czasem zaczęto mówić też o minusach ściągnięcia zawodnika Unii Leszno do Lublina.  

         Przed sezonem skład Motoru Lublin mógł wydawać się idealny, drużyna poczyniła konkretne wzmocnienia takie jak Zagar i Jamróg. Skład wydawał się mocny, a każdy zawodnik miał świadomość, czy będzie jeździł, czy raczej grzał ławę. Nagle sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy do drużyny dołączył Jarosław Hampel. Po dwukrotnym wicemistrzu świata można spodziewać się prawie wszystkiego, zawodnik jest klasą samą w sobie i bez wątpienia jest jednym z najlepszych polskich żużlowców zeszłej dekady.

         Z całą pewnością Hampel do składu wprowadzi rywalizację, której do tej pory w drużynie nie było. Jego przyjście oznacza, że w każdym meczu któryś z czołowych zawodników jeździć nie będzie. Z zeszłorocznych średnich jasno wynika, że miejsca w składzie nie są pewni: Paweł Miesiąc, Jakub Jamróg, Jarosław Hampel i ewentualnie Matej Zagar. Czy rywalizacja w drużynie jest dobra od dawna spierają się eksperci, trenerzy i zawodnicy. Do tej pory w Ekstralidze taki system posiadał tylko ROW Rybnik, który już trzeci rok z rzędu sprowadza przynajmniej jednego zawodnika więcej, w ramach dodatkowej motywacji. Jednak w Rybniku sytuacja wygląda zupełnie inaczej, ponieważ tam od samego początku wiadome było, że każdy mimo  podpisania kontraktu nie ma pewnych występów. Ale mimo to rybnicki klub jest przez większość skazywany na spadek, a stosowana do tej pory taktyka, że skład trzeba sobie wywalczyć, w tym roku może nie zadziałać. Choć skład Lublina jest znacznie lepszy to w magazynie Eleven Sports menadżer Jacek Ziółkowski powiedział: Nie powiem, że zawodnicy skakali z radości, po tym, gdy się dowiedzieli, że Jarek u nas będzie. Te słowa każdemu na pewno dają dużo do myślenia. 

W tym roku Lublin taki system wprowadził tuż przed początkiem sezonu. Jakub Jamróg w tej sytuacji może czuć się szczególnie poszkodowany, ponieważ odszedł ze Sparty właśnie przez rywalizację z Glebem Czogunowem. Po tym jak Maksym Drabik stał się seniorem Jamróg miałby jeszcze mniej szans na jazdę i z tego właśnie powodu zdecydował się na odejście do Lublina gdzie miał mieć zapewnione pewne miejsce w składzie. Na inauguracji sezonu nie będzie zawodnika, któremu Motor zawdzięcza bardzo dużo, czyli Pawła Miesiąca. Można się spierać czy ta decyzja jest dobra, ale na ten moment chyba właśnie on jest największa „ofiarą” dołączenia Hampela do drużyny. Tym bardziej, że w Lublinie obniżki pensji spowodowane koronawirusem wynoszą aż 40%. Wielu zawodników będzie walczyć o to, aby wyjść na zero, w sporcie, w którym zarabia się za zdobyty punkt, bycie rezerwowym musi być dla zawodników bardzo niekomfortowe. A atmosfera psuje się tym bardziej, że klub z Lubelszczyzny mając pieniądze, zdecydował się na obniżki (pod przykrywką braku funduszy) i ostatecznie zaoszczędzone na zawodnikach pieniądze wydał na pensje Jarosława Hampela.

Jak nowy nabytek Motoru Lublin wpłynie na zespół dowiemy się po postawie zawodników w pierwszych meczach i po ostatecznym miejscu w tabeli, ale ciężko się nie zgodzić z tym, że sezon jeszcze się nie zaczął, a atmosfera już jest z pewnością napięta, a domyślam się, że Paweł Miesiąc nie będzie ostatnim zawodnikiem, który straci miejsce w składzie kosztem Jarosława Hampela.

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *