Bez juniorów ani rusz, pierwsza kolejka najlepszym dowodem

W Polsce już od bardzo dawno istnieje przepis wymuszający na klubach posiadanie w składzie minimum dwóch krajowych juniorów. Pierwsza kolejka tegorocznych rozgrywek PGE Ekstraligi pokazuje nam, że przy obowiązujących przepisach ważne jest szkolenie młodzieży.

Najlepszym dowodem na to, jak istotna dla sukcesów drużyny jest młodzież, są oczywiście 3 ostatnie Drużynowe Mistrzostwa Polski zdobyte przez Unie Leszno. Drużyna byków przez ostatnie lata ma najpewniejszy i najbardziej kompletny skład ze wszystkich drużyn w lidze, a zawdzięczają to w dużej mierze fenomenalnym juniorom, bez których ciężko byłoby im osiągnąć to wszystko. Bartosz Smektała i Dominik Kubera przez ostatnie kilka lat byli bezkonkurencyjni. Równać mogli się z nimi tylko i wyłącznie pojedynczy juniorzy tacy jak Drabik, Karczmarz, Kaczmarek, czy Miśkowiak, ale żaden z nich nie stworzył w swojej drużynie pary juniorskiej, która mogłaby konkurować z parą młodych Byków. Od obecnego sezonu status juniora stracił Bartosz Smektała, tym samym do Kubery dołączył Szlauderbach. Chociaż w pierwszym meczu przeciwko Stali Gorzów młody zawodnik Unii udowodnił swoją wartość wygrywając bieg juniorski, wciąż oczywiste jest, że do Smektały dużo mu brakuje. Właśnie w tej zmianie wielu upatruje szanse na odebranie trofeum obecnym mistrzom, ale nie będzie to łatwe, biorąc pod uwagę, jak mocny skład wciąż posiada leszczyńska ekipa. 

W pierwszej kolejce PGE Ekstraligi w obecnym sezonie każdy mecz został wygrany przez drużynę, z lepszą parą młodzieżowców i to właśnie w dużej mierze od ich jazdy zależał wynik tych spotkań. Przykładowo mecz Sparta – Motor, który zakończył się wynikiem 55:35, przed spotkaniem wydawało się, że oba kluby posiadają juniorów na podobnym poziomie, jednak tor zweryfikował ich umiejętności, bo Lampart wraz z Trofimowem zdobyli łącznie 3 punkty w sześciu biegach. Tymczasem młodzieżowcy Wrocławian zdobyli 16+3 w ośmiu starach. Właśnie takie liczby pokazują różnice, jaką potrafią dać juniorzy, bo gdyby nie punkty zdobyte przez Czugunowa i Liszkę to rywalizacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Nie zapominajmy o tym, że Sparta ma seniorów klasy światowej i nawet przy słabszej formacji juniorskiej byliby w stanie wygrać na własnym torze, ale przewaga byłaby wtedy na tyle mała, że drużyna z Wrocławia mogłaby pożegnać się z bonusem. Oczywiście piękno żużla polega na tym, że dyscyplina ta jest nieprzewidywalna i wszystko może się zdarzyć, ale miejsce, w którym obecnie znajduje się Apator Toruń pokazuje, że nawet bogaty klub z osiągnięciami i zagranicznymi seniorami na najwyższym poziomie nie utrzyma się w lidze bez polskiej młodzieży, która przez ostatnie lata niesie Unię Leszno przez kolejne mistrzostwa kraju. Stąd też rzeczą niepojętą dla mnie jest, że kluby mimo posiadania świetnych seniorów za duże pieniądze nie chcą inwestować w szkółki. 

Oczywiście szkolenie młodzieży można pominąć, dając zagranicznym żużlowcom polskie obywatelstwo, ale to może nie wystarczyć i przyczynić się do upadku polskiego żużla, który bez krajowych zawodników nie przetrwa. Ciężko ukryć to, że podstawą każdego sukcesu jest dobra młodzież, a każdy polski klub, chcąc osiągać sukcesy, w pierwszej kolejności powinien inwestować w szkółki i rozwój młodych żużlowców, a dopiero potem uzupełniać skład zawodnikami z zagranicy.

foto. źródło echosportu.pl

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *