Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA/Wywiady

Bartosz Zmarzlik – „Zamotałem się i próbowaliśmy innego rozwiązania, ale to zupełnie nie wyszło”

Bartosz Zmarzlik

Autor: Edyta Wojdeł

Bartosz Zmarzlik – „Zamotałem się i próbowaliśmy innego rozwiązania, ale to zupełnie nie wyszło”

Niedzielnym wieczorem Platinum Motor Lublin pokazał dość znaczną dominację nad Tauron Włókniarzem Częstochową. Koziołki pokonały Lwy osiemnastoma punktami, a dwumecz wygrały aż dwudziestoma sześcioma. Najlepszy wśród gospodarzy okazał się Dominik Kubera, natomiast trójka pozostałych liderów przywiozła po 10 punktów z bonusami.

Wielka Brytania melduje się w finale! Walka o baraż do ostatniego biegu [RELACJA]

Nie ulega wątpliwości, iż pomimo nie małej przewagi gospodarzy z Lublina, był to mecz pełen pięknej żużlowej walki, zarówno o punkty, jak i niekiedy również o najkorzystniejsze miejsce na torze. Emocjonujące spotkanie usatysfakcjonowało, nie tylko fanów żużla, ale również zawodników, a w tym Bartosza Zmarzlika – reprezentanta Platinum Motor Lublin, który po meczu podzielił się z nami swoimi przemyśleniami.

– Bardzo fajnie. Przebiegło jakby od samego początku na naszą korzyść. Trzeba się cieszyć, że ze spokojem w parkingu mogliśmy jechać sobie kolejne biegi.

Gdy nie trzeba gonić przeciwnika i nadrabiać uciekających punktów, to powody do radości i spokój w parku maszyn są bez wątpienia uzasadnione. Bartosz Zmarzlik już nie po raz pierwszy zaprezentował się bardzo dobrymi umiejętnościami walki na dystansie. W szczególności było to widoczne w 8. biegu tego wieczoru, kiedy to, jak sam przyznał lubelski żużlowiec, zdecydowanie zabrakło mu dobrego startu, co zarazem wyegzekwowało konieczność nadrabiania na dystansie.

– Zdecydowanie jakby start, miałem za mocny motocykl i mnie przekręcił, nie mogłem wyjechać, ale gdzieś tam po tej korzystnej ścieżce mogłem się napędzać i gdzieś tam się czułem może bardziej optymalnie i cieszę się, że udało się dopiąć.

Chociaż dziesięć punktów z bonusem, to wynik całkiem przyzwoity, to Bartosz Zmarzlik, po raz drugi w tym sezonie, a na dodatek, po raz drugi na domowym owalu do swojego zbioru punktów dopisał jedno zero. Jak możemy wywnioskować z opinii Bartka, nawet dla utalentowanych zawodników pole startowe potrafi mieć spore znaczenie. Na dodatek bywa, iż nadmierne poszukiwanie jeszcze lepszych rozwiązań, nie koniecznie niesie ze sobą oczekiwane efekty, a w tym wypadku zdecydowanie ich nie przyniosło.

– Niekorzystne pierwsze pole. Gdzieś tam zamotałem się i próbowaliśmy jakby troszeczkę innego rozwiązania, ale to zupełnie nie wyszło.

Na początku sierpnia lubelskim Koziołkom przyjdzie odwiedzić Stadion Olimpijski. Po porażce ze Spartanami na własnym torze mają do nadrobienia co prawda tylko dwa punkty. Mimo wszystko może, to wcale nie być prostym zadaniem. Jednakże przed tym rewanżem oczy zarówno zawodników jak i wszystkich fanów czarnego sportu zwrócone będą w kierunku zmagań o Drużynowy Puchar Świata. Bartosz Zmarzlik również podkreślił, że póki co, to właśnie udział w tych zmaganiach jest priorytetem.

– Mamy do tego dwa tygodnie, przed nami Mistrzostwa Świata, na których będziemy się najbardziej teraz skupiać.

Co racja, to racja. Bez wątpienia w głowach żużlowców wszystko musi być poukładane tak jak i w żużlowym kalendarzu. A zatem na rozmyślania o starciu ze Spartą przyjdzie jeszcze czas, a rozgrywany właśnie we Wrocławiu DPŚ będzie bez wątpienia doskonałym treningiem pod względem ustawień na wrocławski tor.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV!

fot. własna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *