Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA/Wywiady

Bartosz Smektała po meczu w Częstochowie: „Byłem bardzo miło zaskoczony”

Bartosz Smektała
Fot. Czarny Productions

Autor: Dawid Ociepa

Bartosz Smektała po meczu z Częstochową: „Byłem bardzo miło zaskoczony”

Bartosz Smektała po Jaimonie Lidseyu był najlepszym zawodnikiem Fogo Unii Leszno w przegranym meczu 53:37 na torze TAURON Włókniarza Częstochowa. Zdobył 8 punktów w sześciu startach, chociaż po trzech biegach miał ich 7. Po spotkaniu rozmawialiśmy z leszczyńskim żużlowcem na ten temat, choć poruszyliśmy również inne kwestie.

“Szkoda, że ponownie deszcze spadł i niestety musieli przerwać ten mecz. Za dużo nie pojeździliśmy.” – Artiom Łaguta po deszczowym meczu z GKM-em Grudziądz

Bartosz Smektała w poprzednich dwóch latach był zawodnikiem Włókniarza. Wtedy rozczarowywał miejscowych kibiców, na co wskazują średnie biegopunktowe z tamtych lat: 1,493 w roku 2021 i 1,629 w 2022. Zadziwiała wtedy słaba forma tego zawodnika, ponieważ w barwach macierzystego klubu na torze w Częstochowie regularnie notował dobre występy.

Zawsze dobrze tu się czuję. – opowiadał żużlowiec. – Faktycznie było tak, że im dłużej się trenowało w Częstochowie, jak jeździłem tutaj, tym więcej tak nie było tego głodu. Faktycznie przez wszystkie lata, jak tu przyjeżdżałem, to byłem tu tylko raz w sezonie. Ewentualnie dwa jak były play-offy. Zawsze przyjeżdżałem taki naładowany, bo lubię tu jeździć, fajnie mi się jeździ i dzisiaj było dosyć podobnie. Szkoda tej końcówki tylko.

Smyk wspomniał również, że bardzo cieszył się na powrót na tor swojego ubiegłorocznego zespołu:

Fajnie tu wrócić, dużo znajomych twarzy. Cieszyłem się, że mogę przyjechać tu bezpośrednio na mecz, pojeździć. Bardzo lubię tutaj jeździć w Częstochowie, a niekoniecznie trenować.

Kibice w Częstochowie natomiast powitali swojego byłego zawodnika gromkimi brawami. Zawodnik był z tego powodu szczęśliwy, ale nie zapomniał fanom gwizdów, które się pojawiały po jego słabszych występach.

Szczerze mówiąc dosyć mi miło, ale jak przywoziłem ,,zerówki” w poprzednim sezonie to raczej gwizdali kibice, ale ogólnie biorąc tak całokształt, to wydaje mi się, że te lata, które tu byłem, były spoko. A wiadomo, jakoś nie punktowałem wybitnie, ale na pewno pomagałem drużynie i dziękuje kibicom, że tak miło mnie przywitali. – wspomniał senior Unii

Wychowanek leszczyńskiego klubu zauważył zresztą ciekawą rzecz co do swoich występów na owalu przy ul. Olsztyńskiej w Częstochowie. Lubi ten tor, ale… nie do końca przyjemność sprawiały mu treningi na nim:

Wiadomo. Mam nadzieję, że się nikt nie obrazi, ale w barwach unijnych mi lepiej, bo to mój macierzysty klub. Tam się wychowałem, ale miło wspominam ten czas z Włókniarzem, ale niekoniecznie lubiłem tu trenować.

Bartosz Smektała zaskoczył wszystkich, wygrywając w pierwszym wyścigu z Leonem Madsenem. Kapitan wybrany na to spotkanie krótko skomentował swoje przeżycia z tamtego wyścigu:

– Wykorzystałem pierwsze pole i ścieżkę przy krawężniku. Udało się wygrać.

Wychowanek leszczyńskiej Unii wystąpił w Częstochowie pod numerem 1, więc dwa razy stanął na czwartym polu. Smektała uchylił nam rąbka tajemnicy i powiedział, że to mogło być powodem jego słabszej dyspozycji w drugiej części zawodów:

Może inaczej mogłem rozplanować te wyścigi, ale miałem trzy razy czwarte pole z rzędu i sobie z tego pola nie poradziłem. Prędkość motocyklu była, więc to jest najważniejsze. – przekazał nam senior Unii.

A sam mecz, skomentował w kilku zdaniach:

Szczerze byłem bardzo miło zaskoczony, bo myślałem, że tu będzie powtórka z Lublina, gdzie sobie nie poradziliśmy (tamten mecz zakończył się wynikiem 65:25 na korzyść Platinum Motoru Lublin – przyp. red). Tutaj cała drużyna dała z siebie wszystko i myślę, że wszyscy kibice z Leszna, działacze są zadowoleni z postawy drużyny. Gdybyśmy byli w komplecie, to byłby całkiem inny wynik.

W środowisku żużlowym mówiło się, że Bartosz Smektała ostatnio zmienił swoje silniki na te przygotowywane przez Ashleya Hollowaya. W tym widzieli powód ostatniej zwyżki formy Smyka. Choć sam zawodnik nie chciał za dużo o tym opowiedzieć, potwierdził nam te plotki:

Jeśli chodzi o sprzęt, to nie chce za dużo mówić, bo to nie jest czas, żeby o tym rozmawiać. Faktycznie w Lesznie korzystałem nawet z silnika pana Ashleya. – zakończył.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×