Artjom Trofimov – były zawodnik Lokomotiv Daugavpils, który przez upadki musiał zakończyć swoją karierę.

Klaudia Polańska: Co było przyczyną zakończenia Twojej żużlowej kariery?
Artjom Trofimov: Miałem wypadek na treningu na motocrossie , w którym doznałem wstrząsu mózgu. Niestety nie był to pierwszy wstrząs mózgu, po konsultacji z lekarzem okazało się, że jeśli taka sytuacja się powtórzy mogę w wieku 20 lat skończyć na wózku inwalidzkim, ponieważ moja głowa po wielu urazach nie jest już w dobrym stanie i jeżeli jeszcze raz doznam takiej kontuzji to mogę być niepełnosprawny już do końca życia.
Klaudia Polańska: Czy uważasz że to dobry moment życiowy na podjęcie takiej decyzji?
Artjom Trofimov: Niestety to jest jedyna z możliwych decyzji do podjęcia jeżeli nadal chcę żyć i funkcjonować jak normalny człowiek. Było to bardzo ciężkie dla mnie wiadomo bo z żużlem byłem związany od 14 roku życia ale mimo wszystko zdrowie jest dla mnie najważniejsze.
Klaudia Polańska: Czy w klubie mogłeś liczyć na wsparcie?
Artjom Trofimov: Oczywiście, wsparcie od klubu otrzymywałem cały czas. Jeżeli potrzebowałem jakiś części zawsze to otrzymywałem i nie było z tym żadnych problemów. Trener Nikołaj Kokin robił wszystko by moja kariera żużlowa szła w dobrym kierunku, by moje umiejętności się rozwijały, zawsze mogłem liczyć na jego wsparcie.
Klaudia Polańska: W takim razie jak trener zareagował na to że podjąłeś decyzję o zakończeniu swojej kariery?
Artjom Trofimov: Gdy przyszedłem z tatą na stadion żużlowy i powiedziałem że więcej nie będę mógł jeździć to trener bez żadnych problemów od razu mnie zrozumiał, wiedział że stan mojego zdrowia jest na tyle poważny że niestety zakończenie kariery jest tutaj konieczne. Prezes klubu również zrozumiał moją decyzję pomógł mi również zakończyć karierę bez żadnych żużlowych długów.

Klaudia Polańska: Powiedz nam co się stało? Czy to był wypadek na żużlu czy na motocrossie?
Artjom Trofimov: To był początek czerwca, wiadomo, że przez sytuacje jaka obecnie panuje na świecie czyli COVID19 sezon żużlowy ruszył z dużym opóźnieniem, ja cały czas przygotowywałem się do niego. W pierwszym tygodniu lata wybrałem się na trening motocrossowy. W treningu brały udział motocykle i quady. Podczas jednego z przejazdów wyprzedzałem quada i upadłem, quad nie zdążył zahamować i po mnie przejechał. Na początku wszystko mnie bolało, nie wiedziałem jakich obrażeń doznałem. Tor znajdował się 20 kilometrów od mojego domu, gdy byliśmy w drodze do domu strasznie kręciło mi się w głowie, to nie był mój pierwszy wstrząs mózgu miałem już kilka takich przypadków więc wiedziałem, że muszę udać się z tym do lekarza. Wtedy pojechałem do tego samego doktora co zawsze, opowiedziałem mu wszystko co czułem podczas drogi do domu. Lekarz stwierdził, że stan mojej głowy jest na tyle poważy, że jeśli upadnę jeszcze raz czy jutro czy za miesiąc to skończę na wózku inwalidzkim. Nie powiedział mi że muszę zakończyć karierę ale opowiedział o poważnym zagrożeniu mojego życia, po wielu przemyśleniach uznałem że to będzie najrozsądniejsza decyzja.
Klaudia Polańska: Czy w klubie Łotewskim trener poświęca bardzo dużo uwagi dla juniorów?
Artjom Trofimov: Dla początkujących mamy bardzo dobrą szkółkę żużlową. Jeśli chcesz robić bardzo dobre wyniki żużlowe to potrzebujesz dużego wsparcia trenera, dużo treningów.
Klaudia Polańska: Myślisz że Lokomotiv jest mocną drużyną? Jak wygląda obecnie sytuacja w klubie?
Artjom Trofimov: Uważam, że Lokomotiv jest mocną drużyną bo ma wielu utalentowanych i silnych zawodników, ale tak jak mówiłem wyżej jeśli zawodnicy otrzymywaliby większe wsparcie od trenera na pewno ich wyniki byłyby lepsze.
Klaudia Polańska: W takim razie jeśli nie żużel to co?
Artjom Trofimov: Teraz na poważnie chciałbym zająć się motocrossem. Na tyle na ile pogoda pozwoli chciałbym trenować u siebie w kraju, natomiast zimą chciałbym zaplanować wyjazd w cieplejsze kraje gdzie tego śniegu jest mniej by cały czas utrzymywać kontakt z motocyklem i stawać się coraz lepszym.
Klaudia Polańska: Czy była to dla Ciebie trudna decyzja?
Artjom Trofimov: Swoją przygodę z motocyklami zacząłem tak naprawdę od dzieciństwa, od 7 roku życia startowałem w motocrossie natomiast później przesiadłem się na żużel więc ciężko było mi od tak zostawić motosport, to była bardzo ciężka decyzja.
Klaudia Polańska: Co możesz powiedzieć o Twoim wypadku w Gorzowie? (Artjom Trofimov wraz z motocyklem wyleciał na trybuny)
Artjom Trofimov: Brałem udział w wypadku w którym inny zawodnik wpadł w koleinę pociągnęło go na mnie i wypadłem wraz z motocyklem na trybuny. Wtedy jeszcze nie miałem żadnych myśli o zakończeniu kariery, myślałem tylko o tym by wrócić jak najszybciej do zdrowia bo dwa tygodnie później miałem wziąć udział w bardzo ważnych dla mnie zawodach. W tym zdarzeniu nie doznałem żadnych złamań. Dużo mediów pisało że po tym wypadku wyszedłem bez złamań i mam „tylko” wstrząs mózgu jednak on bolał mnie najbardziej ze wszystkich przeze mnie przebytych, myślę , że złamanie kości bolałoby mnie dużo mniej. Bardzo nieprzyjemnie było mi to czytać bo pierwszy tydzień po upadku było mi nawet bardzo ciężko rozmawiać a wszędzie słyszałem, że mam „tylko” wstrząs mózgu. Myślę, że swoją rolę tutaj spełniły ochraniacze oraz kask bo bez nich mogłoby się skończyć to dla mnie o wiele gorzej.
Klaudia Polańska: Często jesteś pytany o pokrewieństwo z Wiktorem Trofimovem?
Artjom Trofimov: Nie jesteśmy rodziną, on jest z Ukrainy ja jestem z Łotwy. Mamy po prostu to samo nazwisko. Natomiast często o to pytają.
Klaudia Polańska: Czy dużo się zmieniło po odejściu Anatolija Zija?
Artjom Trofimov: Był to dla mnie ogromny szok kiedy dowiedziałem się że Manager Anatolij Zij odchodzi z klubu ponieważ bardzo pomógł mi wtedy kiedy tego potrzebowałem najbardziej.
Klaudia Polańska: Czy uważasz że motocross jest potrzebny żużlowcom? Wiele się słyszy o tym, że żużlowcy kończą kariery przez upadki na motocrossie.
Artjom Trofimov: To nie motocross sprawił, że skończyłem żużlową karierę. Mogłem upaść również na żużlu i musiałbym podjąć taką samą decyzję. Nie uważam, że motocross przeszkadza w żużlu ,ponieważ to jest również kontakt z motocyklem, który bardzo pomaga żużlowcowi poza sezonem i skoro zawodnik uważa, że jemu jest to potrzebne do jego rozwoju to dlaczego nie? W żużlu jest większa prędkość niż na motocrossie i większy kontakt z rywalem. Gdy potrafisz dobrze jeździć na motocrossie to szanse na upadek z rywalem są dużo mniejsze niż w żużlu.
Klaudia Polańska: Czy nie boisz się, że przytrafi Ci się upadek na motocrossie i skończy się to tragedią?
Artjom Trofimov: Liczę się z tym, że prędzej czy później upadnę ale, nie potrafię żyć bez motocykla. Dwa miesiące po zakończeniu kariery siedziałem w domu i nie wiedziałem co ze sobą zrobić, nie potrafiłem się odnaleźć w rzeczywistości bez motoru. Jeśli zdarzy się sytuacja, że umrę na motocyklu to jestem na to gotowy.
Klaudia Polańska: Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów oraz dużo zdrowia.
Artjom Trofimov: Dziękuję bardzo.

fot. lokomotivdaugavpils.com

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *