Żużel - Best Speedway Tv

Wojna na medialnym froncie. Artiom Łaguta czuje się oszukany, a Canal + zaprzecza. Ktoś jednak mija się z prawdą | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer
Artiom Łaguta

Wojna na medialnym froncie. Artiom Łaguta czuje się oszukany, a Canal + zaprzecza. Ktoś jednak mija się z prawdą

Wojna na medialnym froncie. Artiom Łaguta czuje się oszukany, a Canal + zaprzecza. Ktoś jednak mija się z prawdą

Po emisji jednego z odcinków nowego serialu telewizji Canal+, “To jest żużel” na pochodzącego z Rosji Artioma Łagutę wylała się ponownie fala hejtu. Żużlowiec jednak czuje się oszukany przez Canal+, a telewizyjny wydawca odpowiada na jego zarzuty.

Jak wszystkim wiadomo z uwagi na sytuację w Ukrainie rosyjscy żużlowcy zostali pozbawieni w tym sezonie możliwości udziału we wszelkiego rodzaju zmaganiach. Dużo informowaliśmy o sytuacji Rosjan szczególnie tych, którzy posiadają polskie paszporty i chcieliby pozyskać polską licencję, by w kolejnym sezonie reprezentować biało-czerwone barwy. Ilość opinii w tej sprawie była niezliczona.

Temat, jak zresztą każdy, z czasem odrobinę ucichł i wszyscy oczekiwali finalnych decyzji dotyczących rosyjskich zawodników. Jednakże ostatnio ponownie zrobiło się głośno wokół jednego z wiadomych reprezentantów, mianowicie – Artioma Łaguty. Wszystko za sprawą emisji jednego z odcinków nowego serialu “To jest żużel”, na antenie Canal+ Online.

Nowa fala hejtu odnosiła się do wypowiedzi dotyczącej oczywiście sytuacji w Ukrainie. W wyemitowanym materiale Artiom Łaguta zapytany o to czy w Ukrainie toczy się wojna, czy może jednak “specjalna operacja wojskowa”, wykreowana przez putinowską propagandę, miał odpowiedzieć – “Nie wiem, co tam jest”. To stwierdzenie poruszyło w szczególności internautów, którzy od razu zaczęli dzielić się swoimi opiniami na temat żużlowca i jego poglądów.

85508FB8 74D0 48D9 9BF9 674978EFFCD6
fot. Paweł WIlczyński

Jak się okazuje sprawa nie jest jednak taka prosta. Artiom Łaguta w rozmowie ze sportowefakty.wp.pl wyjaśnia, iż został po prostu oszukany, a całe zajście jest jedną wielką manipulacją. Reprezentant Betard Sparty Wrocław oczywiście potwierdził, że wyraził zgodę na udział w rozmowie na potrzeby programu, ale miała ona podobno dotyczyć jedynie kwestii związanych z żużlem.

Jak się jednak okazało temat szybko zszedł na ten dotyczący Rosji i Ukrainy, na które zawodnik oczywiście udzielił odpowiedzi, ale jednocześnie po rozmowie zastrzegł sobie prawo do autoryzacji materiału przed jego emisją. Artiomowi zależało na tym z uwagi na fakt, że jak sam podkreśla jego język polski nie jest jeszcze na bardzo wysokim poziomie, a nie chciał zostać źle zrozumiany. Ciekaw również był kontekstu w jakim mają zostać wykorzystane jego wypowiedzi.

Żużlowiec podkreśla, iż został zapewniony, że otrzyma materiał do zaakceptowania, po jego montażu, a sama publikacja rozmowy będzie miała miejsce dopiero po jego powrocie na tor. Artiom Łaguta utrzymuje, że żadne z wyżej wymienionych założeń nie zostało spełnione. Gdy tylko zobaczył on zapowiedź odcinka postanowił skontaktować się z telewizją, jednakże odbił się od ściany. Przeprowadzający z nim wcześniej wywiad Piotr Bugajny stwierdził jedynie, że nie bierze już udziału w tym projekcie i skierował go Macieja Gleziaka, który oświadczył zawodnikowi, że nie miał pojęcia o żadnych wcześniejszych ustaleniach.

Ubiegłoroczny Mistrz Świata wytłumaczył również swoje słowa. Według Łaguty został on zapytany o to jak określana jest sytuacja w Ukrainie przez Rosjan, a tego żużlowiec faktycznie nie wie, jako że od czterech lat nie był miejscy swojego urodzenia, wyłączając oczywiście nieliczne zmagania żużlowe w tamtych rejonach. Czy zatem tak prosta i oczywista odpowiedź faktycznie została poddana paskudnej manipulacji? Czy telewizji Canal+ tak bardzo zależy na show, że nie jest istotne, to jakie medialne działania mogą nieść za sobą konsekwencje?

SERDECZNIE ZAPRASZAMY NA MAGAZYN ŻUŻLOWY BEST SPEEDWAY TV

Jak się okazuje cała sytuacja wygląda zupełnie inaczej z perspektywy Canal+, które bardzo szybko udzieliło sportowefakty.wp.pl odpowiedzi na zarzuty stawiane przez Artioma. Według wydawcy Canal+, Marcina Glazika, rozmowa z zawieszonym żużlowcem przebiegła zupełnie inaczej. Zaprzeczył on bowiem ustaleniom, o których mówił główny zainteresowany, a sama informacja o tym, że Artiom Łaguta chce uzyskać wcześniejszy dostęp do materiału dotarła do wydawcy i głównego wykonawcy, Tomasza Dryły, dopiero w momencie, w którym materiał został już przesłany do emisji.

Ponadto Marcin Glaziak dodał, iż w październiku bieżącego roku rozmawiał z Artiomem, a ten jakoby miał stwierdzić, że dziś użyłby dokładnie tych samych słów, którymi sformułował swoją wypowiedź ponad rok wcześniej. Dość intrygujące zapewnienie. Dodatkowo okazuje się, że materiał który miał być wysłany już do emisji, co i tak uniemożliwiałoby jego kolejną obróbkę, został przez zawodnika obejrzany i zaakceptowany.

Gdyby tego wszystkiego było mało wydawca Canal+ podkreśla, że w trosce o właściwe zrozumienie słów Artioma Łaguty przez polskich odbiorców sam proponował żużlowcowi dołączenie do programu specjalnego wyjaśnienia na żywo w dniu emisji. Podobno jednak Rosjanin z polskim paszportem odmówił, nie widząc takiej konieczności.

Cała sytuacja jest co najmniej specyficzna i nie ulega wątpliwości, że ktoś kłamie. Czy Artiom Łaguta dopiero po kolejnej zalewającej go fali hejtu zrozumiał wagę swoich słów oraz ich odbiór przez widzów? Przez co teraz stara się wyjść z całej sytuacji z twarzą zrzucając winę na telewizję. Czy może jednak mamy do czynienia z powszechnie wszystkim znanym “po trupach do celu”? A tego rodzaju “smaczki” mają jedynie nakręcać publikę stacji Canal+. A może w obydwu rozpatrywanych przypadkach znajduje się ziarnko prawdy?

fot. Paweł Wilczyński

Zostaw komentarz

×