Żużel. Kontrakty żużlowców do cięcia? Mocna propozycja

Play-down w PGE Ekstralidze może uderzyć po kieszeni. Czy kontrakty żużlowców i punktówki powinny być niższe za mecze o utrzymanie?
Wokół finansów w polskim żużlu znów robi się gorąco. W najnowszym wydaniu „Kolegium Żużlowego” na kanale Youtube CANAL+ SPORT padły słowa, które z pewnością wywołają popłoch w parkach maszyn. Czy nadszedł czas, by zawodnicy zaczęli ponosić finansowe konsekwencje tego, że ich drużyna zamiast o medale, musi bić się o ligowy byt? Propozycja, która padła w studiu, zakłada radykalne cięcia kontraktów w PGE Ekstralidze.
Dyskusja o tym, czy żużlowcy powinni mieć różnicowane stawki w zależności od wagi spotkania, nabrała w programie bardzo konkretnych kształtów. Głos w sprawie zabrał Mateusz Puka, który wyłożył na stół argumenty przyprawiające prezesów o potakujące kiwanie głowami, a zawodników o gęsią skórkę.
Główna oś argumentacji opiera się na odpowiedzialności za wynik. Jeśli przed sezonem buduje się skład z ambicjami na fazę play-off, a drużyna z powodu słabej postawy swoich liderów ląduje w strefie spadkowej i musi jechać w nerwowych play-downach, dlaczego klub ma płacić zawodnikom pełne stawki?
Jak zauważono w studiu CANAL+, to w dużej mierze sami żużlowcy swoją słabą formą doprowadzają do sytuacji, w której klub znajduje się nad przepaścią. Puka rzucił wprost: zawodnicy powinni w takich przypadkach inkasować jedynie połowę lub maksymalnie 2/3 swojej normalnej „punktówki”. Skoro zawiedli w rundzie zasadniczej, powinni wziąć na klatę finansowy ciężar ratowania ligi.
Za słabą jazdę żużlowców ostateczny rachunek zawsze płaci klub. W programie jako przykład podano sytuację Falubazu Zielona Góra oraz zwrócono uwagę na to, jak gigantycznym obciążeniem finansowym dla klubowych kas są niektóre spotkania.
Mecze takie jak chociażby starcia z Włókniarzem Częstochowa potrafią być niezwykle „drogie” w rozliczeniach (wysokie zdobycze punktowe liderów, ogromne koszty organizacji). Gdy drużyna nie jedzie o najwyższe cele, a mecze generują potężne koszty, budżet zaczyna się niebezpiecznie kurczyć. Płacenie 100% stawki za punkty zdobywane w meczach o utrzymanie, które są efektem wcześniejszych porażek, mija się z biznesową logiką.
Największym kontrargumentem ze strony środowiska zawodniczego w takich dyskusjach jest zawsze sprzęt – silniki psują się i zużywają tak samo w walce o mistrzostwo, jak i o utrzymanie. Jednak w „Kolegium Żużlowym” zbijano ten argument, twierdząc, że przy obecnych, rekordowych kontraktach w polskim żużlu, obcięcie stawek na mecze play-down wcale nie sprawiłoby, że żużlowcy nagle by ucierpieli i dołożyli do interesu.
Dla gwiazd wciąż byłyby to bardzo godne zarobki, a jednocześnie stanowiłoby to naturalny mechanizm zabezpieczający dla klubów, które po nieudanym sezonie nie musiałyby zaciągać kredytów na spłatę zawodników, którzy ten słaby wynik „wykręcili”.



