Żużel. Fredrik Lindgren ujawnił skalę kontuzji. Motor drżał

Fredrik Lindgren wrócił do składu Motoru Lublin mimo bólu. Szwed ujawnił, że problemem po kontuzji nie było samo złamanie, a poważnie uszkodzone więzadła
Kibice śledzący wyjazdowe starcie lubelskich „Koziołków” ze Stelmet Falubazem Zielona Góra mogli na własne oczy zobaczyć, ile zdrowia kosztowały Szweda kolejne wyścigi. Między biegami 40-latek nie analizował powtórek na monitorze, lecz pozbywał się sprzętu i odpoczywał na specjalnie przygotowanej leżance. Mimo to udało mu się zdobyć niezwykle cenne „oczka”, które pomogły drużynie triumfować na obiekcie przy W69. Jak sam przyznał, uraz okazał się znacznie gorszy, niż początkowo zakładano.
„Ta kontuzja była bardziej skomplikowana niż na początku mi się wydawało. Myślałem, że po prostu złożą mi kości, przykręcą parę śrub i będę szybko gotowy do akcji. Samo złamanie kości nie jest jakby większym problemem. Problemem u mnie są więzadła, które zostały mocno zniszczone podczas kontuzji” – wyjaśnił w wywiadzie dla mediów klubowych.
Reprezentant Orlen Oil Motor Lublin bacznie obserwował sytuację swojej polskiej ekipy i zauważył, że zespół znajduje się w trudnym położeniu. Świadomość, jak ważny w walce o fazę play-off będzie pojedynek z zielonogórzanami, skłoniła go do ryzykownych kroków i przyspieszenia powrotu do ścigania. Zobacz także: Żużel. Motor Lublin przekazał wieści. Ulga po badaniach juniora–>
„Miałem więcej problemu z chodzeniem niż z jazdą, więc zwróciłem się do teamu, że chcę jechać. Być może nawet nie zdobędę punktu, ale mam nadzieję, że moja obecność da innym zawodnikom dodatkowej energii” – podkreślał żużlowiec.
Podczas minionej niedzieli Fredrik Lindgren po raz kolejny zaprezentował się publiczności, pojawiając się na torze czterokrotnie i zapisując na swoim koncie sześć punktów. Niestety, starty te to wciąż ciągła walka z własnym ciałem i dyskomfortem.
„Mam jeszcze problem z mobilnością stopy oraz w dalszym ciągu czuję ból przy obciążaniu tej właśnie stopy. Myślę, że to największy problem na ten moment” – przyznał w materiale wideo zrealizowanym przez jego polski klub, mającym zobrazować jego heroiczną walkę.
Koszty tej niezwykle ambitnej postawy okazały się jednak wysokie. Ostatecznie przedłużający się ból i brak pełnej sprawności zmusiły Lindgrena do podjęcia trudnej decyzji o wycofaniu się z sobotniej rundy Grand Prix, która odbędzie się w jego rodzinnej Szwecji.



