Stanisław Chomski pomógł Stali Gorzów zatrzymać czeski talent
Stanisław Chomski pomógł Stali Gorzów zatrzymać czeski talent
Uważany za jednego z najlepszych szkoleniowców w Polsce Stanisław Chomski został zwolniony z funkcji trenera Stali Gorzów tuż przed dwumeczem o brązowy medal. Chomski był menadżerem klubu od 2015 roku, z drużyną zdobył kilka medali drużynowych mistrzostw Polski, w tym jeden złoty w sezonie 2016. Po tym jak w Stali doszło do wielu zmian m.in. prezesa, w środowisku były głosy, jakoby Chomski miałby wrócić do klubu, ale w nieco innej roli.
67-letni trener w rozmowie przeprowadzonej na naszym kanale YouTube zdradził, że pomógł klubowi w zatrzymaniu na sezon 2026 Adama Bednara. To pokazuje, że Chomski miał duży wpływ na skład gorzowskiej Stali i to, że zawodnicy decydowali się jeździć w tym klubie. Szkoleniowcem drużyny jednak już nie będzie, ale praca w innej roli nadal w klubie, który ma cały czas w sercu może być bardzo pomocna w jego odbudowie po ostatnich zamieszaniach.
To była ogólna rozmowa i sytuacja taka, gdzie chodziło o przekonanie Adam Bednara do współpracy na kolejny rok 2026 i takiej pomocy udzieliłem i w takiej formie to na chwilę obecną widzę. – przyznał Stanisław Chomski
Adam Bednar to utalentowany czeski żużlowiec, który w tym roku ścigał się z bardzo dobrym efektem w rozgrywkach U24 Ekstraligi. 17-latek posiadał kontrakt z klubem z Gorzowa do końca sezonu 2025, ale przedłużył go o kolejny rok, dzięki czemu Stal w 2026, kiedy to do najlepszej ligi świata wejdzie przepis o zagranicznym juniorze, będzie mogła korzystać z Bednara właśnie pod numerami 6-7 lub 14-15.

- Żużel. Dwa mecze, dwa zupełnie różne problemy. Piątek w PGE Ekstralidze może wiele wyjaśnić [Zapowiedź]
- Gdzie oglądać Speedway Grand Prix Wrocław 2026 na żywo? Transmisja TV i online
- Żużel. Już mieli remis w kieszeni. Wtedy Ryan Douglas zrobił coś niezwykłego
- Żużel. Stal Rzeszów miała problemy finansowe. Prezes ujawniła, kiedy klub wyjdzie na prostą
- Żużel. Nowy zawodnik od razu błysnął. Polonia Piła wygrała, ale końcówka zmroziła kibiców