Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. Tauron Włókniarz Częstochowa zaliczy fatalny początek sezonu? Bardzo wymagający terminarz

żużel
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Jakub Bielak

Żużel. Tauron Włókniarz Częstochowa zaliczy fatalny początek sezonu? Bardzo wymagający terminarz

Kilka dni temu został opublikowany terminarz PGE Ekstraligi na sezon 2024. Wszystkie drużyny oczywiście koniec końców zmierzą się ze sobą dwukrotnie, ale układ spotkań jest bardzo ważny, szczególnie pod względem psychologicznym. Nikomu nie jest na rękę seria porażek u progu sezonu. Takie widmo wisi nad Tauron Włókniarzem Częstochowa.

Włókniarz ostatni w tabeli po czterech kolejkach?

„Biało-zieloni” na pewno nie mogą mówić o szczęściu po tym, jak zobaczyli terminarz PGE Ekstraligi w sezonie 2024. Częstochowianie rozpoczną sezon od wymagającego wyjazdu w Lesznie. Drużyna Unii nie należy do najmocniejszych, jednak Włókniarz wcale nie będzie faworytem tego spotkania. Jeśli przegrają na stadionie im. Alfreda Smoczyka, mogą nie zdobyć punktu łącznie aż do piątej kolejki. Spotkania w rundach 2-4 to bowiem kolejno: mecz u siebie z Betard Spartą Wrocław, wyjazd do Gorzowa oraz powrót pod Jasną Górę na mecz z mistrzami Polski – Platinum Motorem Lublin.

To właśnie drużyny z Lublina, Wrocławia i Gorzowa są wymieniane najczęściej w gronie faworytów do medali w przyszłym roku. Włókniarz Częstochowa będzie miał niebywale trudne zadanie, by zdobyć punkty z którąkolwiek z tych ekip w pierwszej fazie sezonu. Co gorsze, w piątej kolejce do Częstochowy przyjedzie kolejny bardzo mocny przeciwnik – For Nature Solutions KS Apator Toruń. Wówczas o zwycięstwo również nie będzie łatwo.

Początek sezonu Włókniarza:

1. kolejka: Leszno (wyjazd)

2. kolejka: Wrocław (dom)

3. kolejka: Gorzów (wyjazd)

4. kolejka: Lublin (dom)

5. kolejka: Toruń (dom)

Wlokniarz apator
Fot. Paweł Wilczyński

Złapią oddech dopiero w szóstej kolejce

W szóstej kolejce Włókniarze powalczą o punkty w Zielonej Górze. Tydzień później pod Jasną Górę zawita GKM Grudziądz. To mogą i powinny być dwa spotkania, które dadzą oddech biało-zielonym, jeśli początek sezonu faktycznie nie pójdzie po ich myśli. Sytuacja częstochowian może być jednak na przełomie maja i czerwca bardzo trudna w kontekście walki o fazę play-off.

Mads Hansen musi zastąpić Jakuba Miśkowiaka

Przed sezonem 2024 w składzie Włókniarza doszło do jednej zmiany. Jakuba Miśkowiaka, który po latach jazdy z lwem na piersi odszedł do gorzowskiej Stali, zastąpił Mads Hansen. Młody Duńczyk stoi przed nie lada wyzwaniem i jest jedną z największych zagadek przyszłorocznych rozgrywek. Hansen może „odpalić” i sprawić, że w Częstochowie zapomną już o Miśkowiaku i nawet nie będą specjalnie śledzili jego średniej biegopunktowej w barwach Stali, ale równie dobrze może się okazać, że PGE Ekstraliga to będą za wysokie progi dla byłego zawodnika gdańskiego Wybrzeża.

Pod Jasną Górą nikt nie da sobie ręki uciąć, że Duńczyk będzie lepszym zawodnikiem niż Miśkowiak. Odejście młodego Polaka było jednak nieuniknione. Pewna formuła współpracy między klubem a zawodnikiem już się wyczerpała i wydawało się, że „Misiek” musi zmienić otoczenie, by móc wykonać krok naprzód w swojej karierze. Włókniarz nie jest tu niczemu winny. Prezes Świącik zorganizował najlepsze możliwe zastępstwo z dostępnych na rynku nazwisk. Czas jednak pokaże, czy Mads Hansen spełni pokładane w nim nadzieje.

Nowy trener w parku maszyn

Kadra pozostała w dużej mierze taka sama, ale zmiany nadeszły w sztabie szkoleniowym. Przede wszystkim pierwszym trenerem drużyny nie jest już Lech Kędziora. Doświadczony szkoleniowiec wyraźnie pogubił się pod koniec swojej pracy w Częstochowie i stał się też niejako kozłem ofiarnym słabych wyników zespołu. Zastąpi go Janusz Ślączka, który wcześniej przez lata pracował w GKM-ie Grudziądz.

Opinie po zatrudnieniu Ślączki były i nadal są różne. Jedni uważają, że niewiele to zmieni, ponieważ 52-latek jest trenerem bardzo przypominającym Lecha Kędziorę. Przede wszystkim również nie mówi po angielsku oraz w przeszłości miał problem z okiełznaniem mocnego charakteru w grudziądzkim parku maszyn – mowa oczywiście o Nickim Pedersenie. W Częstochowie trzeba trzymać twardą rękę nad zawodnikami, którzy nie raz pozwalają sobie na zbyt dużo. Wśród kibiców częstochowskiej drużyny nie ma pełnego przekonania, że Ślączka będzie do tego zdolny.

ckm
Fot. Paweł Wilczyński

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *