Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. Szymon Woźniak tłumaczy się ze swoich upadków

Reprezentant Polski
Fot. Jakub Malec

Autor: Krzysztof Choroszy

Żużel. Szymon Woźniak tłumaczy się ze swoich upadków

Jedną z rzeczy, jakie zapamiętamy z sezonu 2023 będą upadki Szymona Woźniaka, przez które na zawodnika spadła potężna fala krytyki. Przez te sytuacje do Woźniaka przylgnęła łatka zawodnika, który kładzie się po najmniejszym kontakcie, próbując to wykorzystać na swoją korzyść. W poniedziałkowym Magazynie PGE Ekstraligi na antenie Eleven Sports zainteresowany odpowiedział na zarzuty, odnosząc się do każdego z upadków.

Jan Ząbik skomentował odejście Roberta Sawiny – “Poproszono mnie, abym do końca sezonu poprowadził zespół”

Chodzi tutaj o wypadki z domowego meczu Stali z Motorem po kontaktach z Hampelem i Jasińskim, meczu z Wilkami Krosno po starciu z Jasonem Doylem, zawodach SEC w Częstochowie po kontakcie z Kaiem Huckenbeckiem oraz z ostatniego meczu Stali po dotknięciu przez Patryka Dudka.

Pierwszą sytuacje, Woźniak skomentował, że ciasno z Jarosławem Hampelem wjeżdżali w pierwszy łuk i doszło między nimi do kontaktu, po którym w połowie wykorzystał on całą sytuację, kładąc się na torze. Zawodnik wiedział, że wyścig raczej zostanie powtórzony w pełnej obsadzie, a w samym meczu z powodu dysproporcji pól startowych takie sytuacje się powtarzały, Szymon przyznał się jednak do winy, gdyż, jak sam stwierdził, chciał tym osiągnąć swoje korzyści.

„Mamy tych 5 upadków. Pierwszy z Jarkiem Hampelem z drugiego pola, rzeczywiście ciasno wjeżdżaliśmy w pierwszy łuk i rzeczywiście był kontakt, i mogę się zgodzić, że w 50 procentach wykorzystałem tą sytuację i położyłem motocykl, bo wiedziałem, że ten wyścig będzie raczej powtórzony w czwórkę. Potem w tym samym meczu mamy jeszcze pare takich sytuacji, bo dysproporcja pól startowych była duża. Tutaj rzeczywiście bije się w pierś, bo to było w dużej części zbudowana sytuacja, żeby osiągnąć jakiś swój cel” – mówił na antenie Eleven Sports Szymon Woźniak.

Kolejny na tapetę został wzięty wypadek z tego samego meczu, w sytuacji z Wiktorem Jasińskim. Wychowanek Polonii Bydgoszcz powiedział, że wjechał on bardzo szeroko w łuk, a jego partner z pary wszedł przy krawężniku w takim stylu, jakby miał się przy nim utrzymać, jednak zaczął on się wynosić w stronę bandy, gdzie jechał rozpędzony Woźniak. Wtedy zdecydował się on położyć motor w trosce o swoje bezpieczeństwo, aby nie narażać się na niebezpieczną sytuację. Z tego biegu 30-latek został wykluczony, z czym zgadza się zainteresowany.

„Kolejny upadek z Wiktorem Jasińskim w tym samym meczu, tam zostałem wykluczony. Po prostu wjechałem bardzo szeroko, Wiktor wjeżdżał w krawężnik w takim stylu, że miał się przy nim raczej utrzymać, natomiast ja kątem zauważyłem, że Wiktor jedzie z dużą prędkością z lewa do prawa, a ja jechałem już blisko bandy i nie czekając na to czy on w ten mój tor jazdy wpadnie, czy nie wpadnie, ja po prostu usiadłem na dupe, żeby zadbać o swoje bezpieczeństwo” – kontynuował zawodnik Stali Gorzów.

Następnie pochodzący z Tucholi żużlowiec poruszył kwestię upadków z Jasonem Doylem i Patrykiem Dudkiem. Woźniak stwierdził, że obaj zawodnicy podczas wyprzedzania go, zachaczają deflektorem o jego przednie koło, co w żaden sposób nie podcina tego koła, więc obserwatorzy mogą pomyśleć, że kontakt był drobny. Tutaj jednak chodzi o gumę, która guma od deflektora wchodzi w przednie koło podczas kontaktu i zwalnia je na tyle, że tył motocykla zaczyna wyprzedzać przód, co może prowadzić do poważnej kontuzji, więc lider krajowy Stali Gorzów kładł się, aby zapobiec takiej sytuacji, jak przykładowo z Grzegorzem Zengotą w Gorzowie, kiedy złamał obojczyk.

„Skupimy się teraz na tych dwóch sytuacjach. Zarówno Jason Doyle, jak i Patryk Dudek podczas momentu, kiedy mnie wyprzedzają zahaczają deflektorem o moje przednie koło i ten kontakt nie jest mocny, moje przednie koło nie jest w żaden sposób podcięte, równowaga mojego motocykla nie jest w żaden sposób zachwiana i wy jako obserwatorzy widzicie ten kontakt jako bardzo delikatny, ale trzeba na to spojrzeć z innej strony, bo ja nie upadam, dlatego że moje koło zostało podcięte.

Ta guma od deflektora, która wpada w przednie koło, na tyle gwałtownie nasze przednie koło hamuje, że po prostu bardzo mocno rozpędzone zaczyna nas wyprzedzać i w tej sytuacji jedyne, co możemy zrobić, po prostu usiąść na dupe, żeby mój wypadek nie wyglądał tak, jak przykładowo Grześka Zengoty w Gorzowie, czy Kacpra Woryny” – komentował Woźniak.

Ostatnią sytuacją był wypadek z Częstochowskiej rundy SEC, gdzie razem z Kaiem Huckenbeckiem szybko wjeżdżają w pierwszy łuk kolejnego okrążenia, ciągnąc to wejście może nawet przeciągając i widząc to, że Huckenbeck wjeżdża Szymon koryguje tor jazdy, jednak nie robi tego na tyle dokładnie, że dochodzi do kontaktu, po którym Polak przestrzelił wejście w łuk, a w przypadku Częstochowy, gdzie w łuki wchodzi się szybko, banda zbliżała się nieuchronnie i postanowił on w trosce o swoją skórę, położyć motocykl.

„Wjeżdżamy bardzo szybko w pierwszy łuk, któregoś już tam okrążenia, ciągniemy to wejście bardzo długo, może nawet troche za długa, ja już widzę, że Kai tam wjeżdża, koryguję tor jazdy, żeby go wpuścić, mimo tego kontakt jest, przestrzeliłem wejście o ładnych parę metrów, w Częstochowie wjeżdża się w łuki bardzo szybko, ta banda zbliżała się też szybko, ja miałem ułamek sekundy na podjęcie decyzji albo siadam na dupe i ratuje własną skórę, albo narażam się na upadek” – skończył 30-latek.

Szymon Woźniak swoimi obszernymi wyjaśnieniami, na pewno częściowo wytłumaczył się. Zobaczymy jednak, jak fani skomentują wypowiedź żużlowca Stali Gorzów. Trzeba przyznać mimo wszystko, że Woźniakowi udało się zrobić to w sposób, który można chwalić, gdyż nie uciekał on od odpowiedzi na ten temat, a przedstawił swoje zdanie jasno i to w programie oglądanym przez sporą rzeszę odbiorców.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *