Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. Piotr Rusiecki o „wykupywaniu” kibiców przez telewizję. -„musimy znaleźć kompromis między pokazywaniem a kibicowaniem na stadionach”

Prezes Unii Leszno
fot. Czarny Productions

Autor: Redakcja

Żużel. Piotr Rusiecki o „wykupywaniu” kibiców przez telewizję. -„musimy znaleźć kompromis między pokazywaniem a kibicowaniem na stadionach”

W świecie polskiego speedway;a zaczynają narastać dyskusje na temat roli telewizji w kształtowaniu kibicowania na stadionach. Ostatnia rozmowa z prezesem Unii Leszno, Piotrem Rusieckim, rzuca światło na pewne nieporozumienia i pozwala zrozumieć, że jego intencje nie były skierowane przeciwko telewizji.

„Niestety, tak to zostało odebrane, a to nie jest prawda. Zupełnie nie chodzi mi o to, żeby telewizję wyrzucać z żużlowych stadionów, żeby nie wpuszczać na mecze kamer i nie robić relacji na żywo. Tylko chodzi mi o to, że my się dzisiaj razem z telewizją i żużlem starzejemy. Czyli ci sami kibice, którzy przychodzili na stadiony 20 lat temu, generalnie przychodzą na nie dalej, bo są przyzwyczajeni do takiego kibicowania.

Tylko, że oni są o 20 lat starsi i rzeczy tych starszych kibiców ubywa. A młodych trzeba nauczyć kultury kibicowania i przychodzenia na stadion, a nie oglądania w telewizji czy w internecie. Brakuje młodych ludzi. Ludzie młodzi wolą sobie obejrzeć w telewizji i nie wychowujemy przez to kolejnych pokoleń prawdziwych kibiców. Ich ubywa i zaraz ich zabraknie” – tłumaczy Rusiecki dla tygodnika żużlowego.

Warto podkreślić, że prezes Unii Leszno nie odrzuca telewizyjnych transmisji. – „Absolutnie. Ja nie mam nic przeciwko telewizji. Oni robią dobrą robotę, pokazują ten urok z każdej strony, tylko musimy znaleźć kompromis między pokazywaniem, a kibicowaniem na stadionach. Mamy za dużo tego żużla pokazywanego na żywo i nad tym trzeba się zastanowić i coś zrobić. Nie wiem, może niepotrzebnie a tyle tego wszystkiego się pokazuje i kibicowanie przenosi się przed telewizor w domu.

Owszem, powinniśmy pokazywać to co najlepsze, ale nie odbierajmy ludziom przyjemności chodzenia na stadiony. To wykańcza wiele z mniejszych ośrodków żużlowych. A my pokazujemy wszystko, co się rusza, wszystkie polskie ligi, plus jeszcze te zagraniczne. Jest tego wszystko przesyt i przekłada się to na frekwencję na stadionach w Polsce.”

W kontekście spadającej frekwencji na stadionach warto przyjrzeć się sytuacji w Lesznie. –„Leszno to też specyficzne miejsce, bo wszyscy wiemy, jakie były sukcesy i wyniki w tych ostatnich sezonach. Myślę, że Unia dała temu miastu i kibicom sporo powodów do radości. W ostatnich dwudziestu latach, jak policzyłem, dziesięć razy Unia Leszno jechała w ścisłym finale PGE Ekstraligi. Trochę tego było.

By może kibice mieli trochę przesyt, bo w wielu klubach mogą o tym pomarzyć i czekają bezskutecznie latami, żeby otrzeć się o medal. Później przyszły trochę inne realia, co jest normalne i co zdarza się w każdym klubie. Ale proszę zobaczyć ostatnie dwa mecze rundy zasadniczej w Lesznie, gdzie była jakaś stawka większa niż zwykle. I kibice nagle od razu wrócili na stadion i było po 11-13 tysięcy ludzi.”

Jakie są więc propozycje Rusieckiego dla poprawy sytuacji? –„Trzeba wyważyć te proporcje pokazywania żużla na żywo w telewizji i spotkać się gdzieś pośrodku. Uważam, że troszeczkę mniej tych relacji nikomu by nie zaszkodziło. Ani telewizji, ani klubom, ani kibicom.” W dalszej części rozmowy pada pytanie o możliwość retransmisji meczów z opóźnieniem. – „Nie, bez sensu. Pokazywanie z opóźnieniem nikomu nic nie da. Ja uważam, że tego ula jest w telewizji po prostu za dużo. I nic więcej.”

W kontekście obniżającej się frekwencji na stadionach pojawia się pytanie o cenę biletów. -„Bilet na mecz kosztuje dzisiaj tyle co przejazd samochodem z Leszna do Wrocławia. Nie uważam, że ten bilet jest za drogi i nie ma nawet o czym mówić.”

Czy zatem Unia Leszno planuje podnieść ceny biletów? -„Troszeczkę idziemy w górę, ale nie będzie to jakaś wielka zmiana. Musimy reagować na to co się dzieje, bo inaczej będzie jak w Anglii. Proszę zobaczyć co się wydarzyło na Wyspach Brytyjskich z żużlem. To też powinien być dla nas jakiś przykład i ostrzeżenie. Patrzmy na innych i wyciągajmy wnioski, zanim będzie za późno. Anglicy kiedyś byli potęgą żużlową, a dzisiaj trudno jest im powrócić i wejść na ten wyższy poziom niż w ostatnich latach.”

Żużel
Fot. Czarny Productions
Żużel
Fot. Czarny Productions

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×