Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. Reprezentant Polski o miniżużlu. Będzie przełom w motocyklach najmłodszych?!

żużel
Fot. Roman Biliński

Autor: Jakub Bielak

Żużel. Reprezentant Polski o miniżużlu. Będzie przełom w motocyklach najmłodszych?!

Miniżużel to dla wielu przyszłych żużlowców początek kariery. Dzieciaki od najmłodszych lat uczą się rywalizacji i „żużlowego” stylu życia. Cały czas trwa jednak dyskusja odnośnie sprzętu, na jakim powinni rywalizować zawodnicy, zanim przesiądą się na „dorosłe” motocykle z silnikami o pojemności 500cc.

Przyszli żużlowcy uczą się niemal wszystkiego, co potrzebne

Choć nie każdy żużlowiec przechodził przez jazdę na miniżużlu, to ci, którzy mieli tę przyjemność, z całą pewnością wyciągnęli dla siebie cenne lekcje na przyszłość. Jazda na małych motocyklach i ściganie się z rówieśnikami od najmłodszych lat uczy nie tylko rywalizacji, ale całego „żużlowego życia” – jazdy z zawodów na zawody, procedury startowej oraz daje możliwość poznania całego środowiska. Dzięki takim doświadczeniom, gdy zawodnik wchodzi do dorosłego żużla, nie ma już się praktycznie czego obawiać – niemal wszystko bowiem już przeżył w młodszych latach. O tych zaletach obszernie mówi Szymon Woźniak w rozmowie z Jackiem Dreczką w podcaście „Mówi się żużel”.

Przede wszystkim, poznajesz otoczenie, poznajesz środowisko, potrafisz się w tym wszystkim odnaleźć. Obcujesz w tym żużlowym świecie, wiesz, o co tu chodzi. Nie wpadasz potem na stadion taki dziki, przestraszony. Oswajasz się z tą atmosferą startową, z adrenaliną, ze stresem, z emocjami, z całą procedurą startową, z robieniem kolein, z rywalizacją z innymi zawodnikami, jesteś żużlowcem. Kiedy bierzesz udział w indywidualnych mistrzostwach Polski w wieku 10 lat, a w wieku 30 lat, to dla Ciebie to są cały czas indywidualne mistrzostwa Polski. Nie wytłumaczysz dziecku, że to jest zabawa. […] W nim te emocje już są, on się do tego przyzwyczaja i zaczyna traktować to, jako coś normalnego. I to jest jedna z największych zalet miniżużla.

Miniżużel już się rozwinął

Woźniak ma już 30 lat, więc od czasów, kiedy sam ścigał się na miniżużlu minęło już ponad piętnaście lat. Zawodnik Stali Gorzów zaznacza, że dziecięca odmiana speedwaya poczyniła duży progres od tego czasu, jednak nadal jest, nad czym myśleć w kontekście przyszłości.

Trzeba uważać, żeby za duży zawodnik nie jeździł na zbyt małym motocyklu, bo wtedy się robią problemy. Teraz ten problem został rozwiązany klasą 250cc, czy mamy nadzieję, w przyszłości tą klasą 500cc ze zwężką, bo to też jest bardzo ciekawy temat do poruszenia. Kiedy ja jeszcze się ścigałem na żużlu, to nie było tych wszystkich klas, tylko była klasa miniżużel/ duży żużel. Klasa 85cc na „dwusuwie” i 500-tka – mówi wychowanek Polonii Bydgoszcz.

Szymon Woźniak za zmianą silników w motocyklach nastolatków

Głównym problemem miniżużlowców w opinii Szymona Woźniaka są silniki. Żużel w wykonaniu 13-14-15latków odbywa się na silnikach o pojemności 250 centymetrów sześciennych. Choć turnieje rangi SGP 3 cieszyły się bardzo dobrymi opiniami wśród widzów, to jednak Woźniak zaznacza, że z pewnością jazda na motocyklach wyposażonych w ten silnik nie jest komfortowa, a co ważniejsze uczy młodzież złych nawyków. W „Mówi się żużel” z udziałem reprezentanta Polski pada z jego ust konkretne rozwiązanie, którego ogromnym zwolennikiem jest między innymi Rafał Dobrucki. Ograniczałoby ono koszty, a dodatkowo ułatwiłoby jazdę młodym żużlowcom.

Aktualnie ta klasa przejściowa między miniżużlem a dużym żużlem, gdzie chłopcy jeżdżą na dużym torze, ale na motocyklu generującym mniejszą moc, to jest klasa 250cc. To jest malutki silnik żużlowy, stricte wyprodukowany na potrzeby tej klasy 250cc, wsadzony do dużej ramy żużlowej. […] Nigdy na tym silniku nie jeździłem, ale jak patrzę na jazdę tych chłopaków, jak oni się męczą na tych 250tkach, od razu na pierwszy rzut oka widać, że cos jest nie tak. Obrotów te silniki generują bardzo dużo, ale za tymi obrotami w ogóle nie idzie moc, ani moment obrotowy. […] Oni się gorszych nawyków uczą, bo wybierają nie szybsze linie, tylko łatwiejsze, bo ich silnik sobie z tymi szybszymi nie jest w stanie poradzić – argumentuje 30-latek.

Genialnym pomysłem między innymi trenera Rafała Dobruckiego jest zrezygnowanie z tych silników 250cc, które są trudne do jazdy, ale przede wszystkim bardzo często ulegają defektom […] Jest bardzo dużo defektów, co generuje kosmiczne koszty. Genialnym pomysłem jest zastosowanie silnika o pojemności 500cc dla takiego 13-14latka ze zwężką gardzieli dolotowej, czyli wkładamy po prostu aluminiową tulejkę w gaźnik. Ograniczamy moc tego silnika [..] Podobno na takim motocyklu jedzie się o wiele wygodniej niż na 250tce i jestem przekonany, że tak jest […] Defektów tak naprawdę nie ma wcale, tak naprawdę cały sezon będzie można przejechać bez serwisu jakiegoś drogiego. W momencie, gdy Twój syn osiąga wiek, wyciągasz aluminiową tulejkę i Twój syn ma gotową 500tkę, nie ponosząc żadnych kosztów.

Dyskusje na temat miniżużla często są pomijane w mediach, o czym podczas rozmowy wspomniał zresztą sam Woźniak. Pomysły, które przekazał w podcaście Jacka Dreczki brzmią jednak bardzo ciekawie i faktycznie mogą pomóc w rozwoju żużla dla najmłodszych. Przyszłość pokaże, czy zmiany, o których była mowa, faktycznie zostaną wprowadzone.

WOzniakka
Fot. Roman Biliński
szymi wozniak
Fot. Roman Biliński

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *