Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA/Wywiady

Żużel. Jarosław Dymek po meczu na Olimpijskim: Zabrakło punktów całego zespołu

Żużel

Autor: Norbert Giżyński

Żużel. Jarosław Dymek po meczu na Olimpijskim: Zabrakło punktów całego zespołu

Niedzielny pojedynek we Wrocławiu, kandydatów do tegorocznego podium PGE Ekstraligi, zakończył się zwycięstwem miejscowej Betard Sparty nad Tauron Włókniarzem Częstochowa 46:44. Po spotkaniu rozmawialiśmy z menadżerem gości Jarosławem Dymkiem. Nie zabrakło też tematu piątkowej potyczki z Cellfast Wilkami Krosno na częstochowskiej „Arenie zielona-energia.com”.

Celina Liebmann pokonała rywala w U-24 Ekstralidze. Co dalej?

Mecz na Stadionie Olimpijskim był bardzo zacięty od początku do końca. Ostatecznie minimalnie górą okazali się wrocławianie. Czego zdaniem Jarosława Dymka zabrakło do wygranej jego zespołu? – Przede wszystkim kilku punktów, zdobytych przez drużynę. Gdyby się udało je wywalczyć, nasze nastroje byłyby lepsze, od tych bezpośrednio po tym pojedynku.

Czy mówiąc o brakujących punktach, kierownik „biało-zielonej” ekipy, miał na myśli jakieś konkretne nazwiska żużlowców? Mówiło się, że za mało, jak na lidera drużyny, „oczek” zgromadził Leon Madsen (7+1). – Punktów zabrakło całego zespołu. Nie zamierzam tutaj, jakby „ganić” jednostek. Każdy gdy ktoś spojrzy w program, zobaczy jak, to wyglądało. A co do Leona, jak sam mówił, miał problem ze zbudowaniem prędkości w swoich motocyklach.

Zapytaliśmy się o też o wypadek Kacpra Woryny, jaki miał miejsce w gonitwie piątej zawodów. – Szczęście jest takie, że Kacper jest w jednym kawałku. Dobrze, że nie skończyło się to jakąś poważną kontuzją. Zawodnik jest poobijany, ale generalnie czuje się w porządku. Na pewno w niedzielę tych kilku punktów i zabrakło. I choć może ktoś tam w miarę pozytywnie oceniać, że w „jaskini lwa” przegraliśmy niewielką ilością punktów, to mimo wszystko uważam, że można byłoby zrobić więcej. Wracając do Kacpra, myślę, że nic nie staje na przeszkodzie, abyśmy go mogli zobaczyć w kolejnych meczach.

Jak już wspominaliśmy 5 maja do Częstochowy przyjadą Cellfast Wilki Krosno. Beniaminek najwyższej klasy rozgrywkowej ma za sobą dwa zwycięstwa na własnym torze. Ponadto był bliski tryumfu na inaugurację rozgrywek na wyjeździe w Lesznie z tamtejszą Fogo Unią. Czy w związku z tym „Lwy” mają się czego obawiać przed tym starciem? – Ciężko mówić o obawach. Po prostu trzeba być zmobilizowanym i skupionym tak samo jak do każdego innego spotkania. W Ekstralidze nie ma bowiem łatwych meczów. Gdybyśmy jednak mieli się czegoś obawiać, to najlepiej się spakować i w ogóle nie wyjeżdżać na tor.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *