Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. „Idiotę ze mnie robicie” – we Włókniarzu panuje chaos

Żużel
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Jakub Bielak

Żużel. „Idiotę ze mnie robicie” – we Włókniarzu panuje chaos

Podczas pierwszego spotkania półfinałowego pomiędzy Tauron Włókniarzem Częstochowa a Platinum Motorem Lublin zawodnikom i sztabom szkoleniowym w parku maszyn towarzyszyły kamery Canal+. Powstał niezwykle ciekawy materiał z „Kuchni Meczu”. Niestety dla częstochowskich kibiców po raz kolejny materiał telewizji obnaża słabości zespołu spod Jasnej Góry – i to bynajmniej nie te sportowe.

Żużel. Wojna toruńsko-wrocławska na remis! FNS KS Apator Toruń 45:45 Betard Sparta Wrocław [RELACJA]

Już pierwsze obrazki z parku maszyn tuż przed spotkaniem mogły zwiastować problemy z komunikacją w zespole. W materiale Canal+ widzieliśmy bowiem trenera Lecha Kędziorę, który na koniec narady woła Franciszka Karczewskiego, który gdzieś się „zapodział”.

Przed trzecią serią startów Lech Kędziora zapowiedział swoim podopiecznym, że w ruch pójdą rezerwy taktyczne. Kacpra Worynę w dziewiątym biegu miał zastąpić Leon Madsen, natomiast Jakuba Miśkowiaka w bieg później – Mikkel Michelsen. W materiale Canal+ nie było widać wówczas już żadnego entuzjazmu, ani woli walki w częstochowskiej drużynie. Jak doskonale wiemy do zmiany Woryny na Madsena w dziewiątym biegu ostatecznie nie doszło. „Kuchnia Meczu” pokazała, że start rybniczanina „przeforsował” głównie Sebastian Ułamek, który przekazywał Kędziorze i Dymkowi, że Woryna „kładzie rękę, że wygra start”. Jak zakończyła się ta sytuacja? Polak wystartował nawet szybciej, niż zakładał, bo prześcignął w tym biegu nawet taśmę startową, osłabiając swój zespół.

Sam Madsen w końcu nie wiedział, czy będzie zastępował Kacpra Worynę w wyścigu dziewiątym. Doszło do ostrej wymiany zdań między Duńczykiem a kierownikiem drużyny – Jarosławem Dymkiem. Równocześnie Dymek wszedł w mocną wymianę zdań z trenerem Lechem Kędziorą.

Jarosław Dymek (do teamu Leona Madsena): Nie jedziecie teraz. – po chwili pytanie do Kędziory – jedzie czy nie jedzie?!

Lech Kędziora: No już stoi w czerwonym kasku chyba, nie? (Woryna – przyp.red.)

Jarosław Dymek: Lechu, co jest? Jedzie czy nie jedzie Leon?

Lech Kędziora: Jedzie Woryna k****! Co wy ze mnie idiotę robicie, k****?!

Panowie niemal krzyczeli na siebie, a wszystkiemu przysłuchiwał się Leon Madsen, który jednak oczywiście nie był w stanie zrozumieć rozmowy po polsku. Po chwili więc zapytał Dymka, o co chodzi.

Leon Madsen: Dlaczego nie dajesz mi nic teraz powiedzieć? Dlaczego tak krzyczycie? – pytał zdezorientowany i poddenerwowany kapitan Tauron Włókniarza.

Częstochowskich kibiców mógł zmartwić jeszcze jeden obrazek. Został on nagrany w boksie Leona Madsena po jednym z wygranych przez niego wyścigów. Duńczyk bardzo cieszył się ze zwycięstwa, mimo że jego drużyna wyraźnie przegrywała spotkanie i oddalała się od finału.

Tak! Zrobiłem to! Tak się k**** jeździ! – wykrzykiwał Madsen do kamery telewizyjnej.

Materiał swoich kolegów skomentowali obecni w Magazynie PGE Ekstraligi na antenie Canal+ Krzysztof Cegielski oraz Mirosław Jabłoński.

Wydawało się, że Lech Kędziora jest w dobrym miejscu, bo ma świetną drużynę i tym swoim doświadczeniem, luzem, fajnym podejściem czasami, może z tą drużyną zdobyć wiele i to się gdzieś rozeszło. – zaczął Krzysztof Cegielski

Drużyna nie jest łatwa do prowadzenia. Leon, Mikkel, Maks, Kacper – wszyscy mają swoje charaktery. […] Oby dotrwali do końca sezonu pozytywnie. Jeszcze kilka meczów przed nimi. Muszą przed własnymi kibicami z tego wyjść z twarzą i bronić tego honoru i każdy jest za to w tej chwili odpowiedzialny. – podkreślił były zawodnik, a od wielu lat komentator i ekspert żużlowy.

Mirosław Jabłoński nie gryzł się w język i zwrócił uwagę na to, że Lech Kędziora jest traktowany zupełnie bez szacunku przez swoich współpracowników. Jednocześnie zauważa, że w przypadku doświadczonego trenera sporym utrudnieniem w pracy jest bariera językowa – Kędziora nie mówi w języku angielskim.

To było przykre, kiedy trener Kędziora coś mówi, że „robicie ze mnie idiotę” i tak naprawdę spoglądasz na tych ludzi, którzy coś tam mówią i się podśmiechują za przeproszeniem. Przykro się patrzy na ten autorytet. […] Pan Leszek jest trenerem z krwi i kości. Wydawało się, że on jest w stanie to scalić. Mnie się wydaje, że jeszcze ta bariera językowa troszeczkę przeszkadza. Tłumaczenia nie zawsze są właściwe i to też odgrywa rolę. – mówił Jabłoński.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *