Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Włókniarz wygrywa drugi mecz z rzędu. GKM-owi zabrakło trzeciego lidera [RELACJA]

Włókniarz
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Jakub Bielak

Włókniarz wygrywa drugi mecz z rzędu. GKM-owi zabrakło trzeciego lidera [RELACJA]

W piątkowy wieczór odbył się tylko jeden mecz PGE Ekstraligi. Gospodarze z Częstochowy pewnie pokonali osłabiony GKM Grudziądz 51:39. Pod nieobecność Doyla świetnie spisali się Lidsey i Fricke. Lwy do triumfu poprowadził z kolei duński duet: Leon Madsen oraz Mikkel Michelsen.

Pierwsza seria niespodziewanie należała do gości. Oczywiście nie zgnietli oni gospodarzy, niemniej jednak prowadzili 13:11 po czterech biegach. Od zwycięstwa rozpoczęli Włókniarze. Michelsen i Woryna przywieźli na 4:2 Fricke’a i Pludrę. W wyścigu młodzieżowym grudziądzanie już odrobili straty. Pomógł im w tym wypadek Kajetana Kupca, który jechał przed Małkiewiczem, jednak popełnił błąd i upadł. Goście dołożyli kolejny triumf 4:2 w biegu trzecim. Po raz kolejny swojego pierwszego biegu nie zdołał wygrać Leon Madsen. Na zamknięcie serii zwyciężył Drabik, jednak z tyłu drugi raz z Łobodzińskim przegrał Ludwiczak. Niemniej jednak junior gospodarzy naprawdę ambitnie ścigał starszego kolegę.

Przed drugą serią sędzia podjął decyzję o tym, że pojedziemy bez równania do ósmego wyścigu tak, aby pogoda w żaden sposób nie mogła zagrozić zaliczeniu spotkania. Krono-Plast Włókniarz Częstochowa na tym etapie meczu odrobił straty i wyszedł na prowadzenie za sprawą zwycięstwa 5:1 w biegu siódmym. Wówczas Mikkel Michelsen i Maksym Drabik bez problemu pokonali Wadima Tarasienko i Kevina Małkiewicza. To właśnie Rosjanin z polskim paszportem był najsłabszym z trójki liderów GKM-u pod nieobecność Jasona Doyla. Fricke i Lidsey regularnie rzucali wyzwanie gospodarzom, jednak brakowało im trzeciego równie szybkiego kolegi.

Wadim Tarasienko nie przebudził się jednak po kolejnym równaniu. Jechał przed Maksymem Drabikiem niemal cały dziewiąty bieg, ale koniec końców Polak go wyprzedził i uratował wygraną 4:2 dla Lwów. Z przodu bowiem trzeci już raz pierwszy do mety przyjechał Mikkel Michelsen. Tarasienko poległ również w kolejnym biegu, kiedy przyjechał do mety ostatni bez jakiegokolwiek kontaktu z rywalami. Łobodziński dzielnie bronił się przed Woryną i Hansenem, jednak ostatecznie i Polak i Duńczyk zdołali go wyprzedzić. Krono-Plast Włókniarz Częstochowa powiększył tym samym prowadzenie do ośmiu punktów po dziesiątym biegu.

Mads Hansen rozkręcił się na dobre, bo wygrał bieg jedenasty z dwoma największymi strzelbami GKM-u – Frickiem i Lidseyem. Młody zawodnik nieco przeszkodził Michelsenowi, bo Włókniarz mógł w tym biegu wygrać nawet 5:1, a skończyło się na 4:2. Obie drużyny zadały sobie nawzajem po jednym ciosie przed wyścigami nominowanymi. Najpierw wygrał GKM, a potem tym samym odpowiedział Włókniarz. Tym samym Lwy z czterdziestoma czteroma punktami zapewniły już sobie dwa punkty meczowe po trzynastej gonitwie.

Gospodarze powiększyli przewagę w dwóch ostatnich biegach. Najpierw Maksym Drabik i Kacper Woryna bez najmniejszych problemów poradzili sobie z Tarasienką i Frickiem. Potem duet duńskich liderów Madsen-Michelsen jednak nie spisał się tak dobrze i poległ 2:4. Na trasie błąd popełnił Leon Madsen, a Michelsen nie był w stanie nawiązać walki z Lidseyem. Ostatecznie Krono-Plast Włókniarz Częstochowa pokonał ZOOleszcz GKM Grudziądz 51:39.

Punktacja

Krono-Plast Włókniarz Częstochowa

9. Mikkel Michelsen – (3,3,3,1,2) 12

10. Maksym Drabik – (3,2*,1,1,3) 10+1

11. Kacper Woryna – (1,2,3,2,2*) 10+1

12. Mads Hansen – (0,1*,2*,3) 6+2

13. Leon Madsen – (2,3,3,3,0) 11

14. Szymon Ludwiczak – (2,0,0) 2

15. Kajetan Kupiec – (u,0,0) 0

16. Bartosz Śmigielski

Zooleszcz GKM Grudziądz

1. Max Fricke – (2,3,2,2,2,0,1) 12

2. Jason Doyle z/z

3. Kacper Pludra – (0,0,1*,-,-) 1+1

4. Jaimon Lidsey – (2,3,2,0,3,0,3) 13

5. Wadim Tarasienko – (1,1,0,0,2,1) 5

6. Kacper Łobodziński – (3,1*,1*,1,1) 7+2

7. Kevin Małkiewicz – (1,0,-) 1

8. Kacper Warduliński

Włókniarz Częstochowa
Fot. Paweł Wilczyński
GKM Grudziądz
Fot. Marta Astachow

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *