Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Włókniarz Częstochowa bez zwycięstwa na swoim torze. Janusz Ślączka zabrał głos po wysokiej przegranej

Włókniarz Częstochowa
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Dawid Ociepa

Włókniarz Częstochowa bez zwycięstwa na swoim torze. Janusz Ślączka zabrał głos po wysokiej przegranej

Krono-Plast Włókniarz Częstochowa nie wszedł najlepiej w sezon. Po niedzielnej, przegranej w stosunku 51-39 rywalizacji z Orlen Oil Motorem Lublin zajmuje w PGE Ekstralidze ostatnią lokatę z jednym punktem na koncie. Janusz Ślączka – szkoleniowiec lwów – po meczu skomentował poczynania swoich podopiecznych.

Jak co roku, języczkiem u wagi wśród kibiców i ekspertów czarnego sportu jest tor w Częstochowie. Niegdyś kojarzony z wielkimi emocjami w każdym wyścigu, teraz jest ciężarem dla gospodarzy. Włókniarze nie byli w stanie w obecnej kampanii wygrać meczu przy własnej publiczności.

Trudno zaskoczyć torem takich zawodników, jak tych w Motorze Lublin. To już nie te czasy. Rozmawiamy na temat toru, ale do kolejnego meczu jeszcze sporo czasu. Usiądziemy, przedyskutujemy i jakieś decyzje podejmiemy. To zawodnicy będą decydować. Na pewno potrenujemy u siebie na torze i też porozmawiamy, co może zmienić, co by ulepszyć, żeby na pewno z Toruniem mecz wygrać.

Mimo braku atutu własnego toru, żużlowcy nie obwiniają przygotowania nawierzchni owalu przy ulicy Olsztyńskiej. Trener biało-zielonych w swojej wypowiedzi zdiagnozował siłę rywali tamtego dnia.

Też przeciwnik jest bardzo mocny no bo jeżeli są tam bardzo dobrzy startowcy, no mówię, ten może pierwszy moment nie był najgorszy, ale ten dojazd do pierwszego łuku już byli szybsi. Na pewno chcieliśmy więcej, ale mamy to, co mamy. Musimy jechać walczyć, wygrywać mecze, żeby podnieść się z dołu tabeli.

Patrząc w punktacje poszczególnych żużlowców drużyny ze strefy spadkowej, można odnieść wrażenie, że brakuje stabilności. Pojedynczy zawodnicy błyszczą w pojedynczych momentach, ale z reguły dobre wyniki trwają tylko kilka serii. Janusz Ślączka również próbuje usprawiedliwić taki stan rzeczy.

To był mistrz Polski i akurat ktoś tam miał może słabszy dzień, ktoś lepszy, to też ktoś mógł trafić z ustawieniem, ktoś nie, tak że to jest sport i to nie jest tak łatwo to poukładać. Jeżeli tak było pięknie, to trenerzy by siedzieli w domu i prowadziliby mecz przed telewizorem.

Mimo wszystko szkoleniowiec lwów nie uważa, żeby morale w zespole były niskie. Mimo słabszej dyspozycji jego zespołu na początku sezonu współpraca w zespole na razie układa się w porządku.

Nie, no zawodnicy naprawdę rozmawiają z sobą – i tak jak Mikkel (Michelsen – przyp. red.) powiedział – że od paru lat takiego zrozumienia na meczu jak z Wrocławiem to nie było, także nie wiem, co było wcześniej. Nikt nie narzeka, na razie wszystko dobrze wygląda, choć szkoda, że nie ma punktów.

439849249 10229052416269393 5056398640267492154 n
Fot. Paweł Wilczyński
Slaczka
Fot. Paweł Wilczyński

Dołącz do nas na Facebooku! – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *