Przejdź do treści
Aktualności/Metalkas 2. Ekstraliga

Staszewski ostro o pracy sędziego. „Inni mogą przygotować tor według własnego uznania, my musimy go klepać”

Staszewski
Fot. Jakub Malec

Autor: Krzysztof Grzęda

Staszewski ostro o pracy sędziego. „Inni mogą przygotować tor według własnego uznania, my musimy go klepać”

W piątkowy wieczór Arged Malesa Ostrów zwyciężyła na domowym torze z Texom Stalą Rzeszów 47-43. Mecz wyraźnie nie ułożył się po myśli gospodarzy, ale trener Mariusz Staszewski widzi kilka pozytywnych aspektów.

Ostrowianie podchodzili do tego spotkania w roli faworyta, ale już sam początek spotkania pokazał, że zawodnicy „Żurawi” tanio skóry nie sprzedadzą. Goście bardzo długo prowadzili, ale ostatecznie to zawodnicy z Ostrowa Wielkopolskiego mogli cieszyć się z drugiej wygranej w sezonie.

Na pewno dla kibiców widowisko świetne, dla mnie mecz okropny, cały ten dzień był dzisiaj wariacki od samego rana. Mecz strasznie trudny, tor zbetonowany, mieliśmy straszne problemy, żeby się do niego dopasować, na szczęście udało nam się rzutem na taśmę wygrać — tak trener gospodarzy skomentował to spotkanie.

Ponownie jego zespół nie uniknął pecha. Ostrovia jechała bez swojego lidera, Tobiasza Musielaka, który leczy kontuzje obojczyka, a w jednym z wyścigów z torem zapoznał się Sebastian Szostak. Przyczyną jego upadku okazał się defekt motocykla i nie był to jedyny tego typu problem w tym spotkaniu. Na około minutę przed startem 12 biegu ponowny defekt zanotował Szostak, ale na jego szczęście udało mu się wystartować w tym wyścigu.

Dwa defekty Sebastiana, bo ten upadek też był po defekcie. Przekładka sprzęgłowa pękła, ułamała się. Później następnie łańcuch strącony i musiał jechać na motocyklu Gracjana. chociaż teraz też wiemy, że to nie Gracjana wina, bo Sebastian też zupełnie nie wyjechał z tego startu na jego motocyklu, wiemy, że musimy kopać u Gracjana przy sprzęcie. bardzo ciężki dzień, na szczęście już kończy — powiedział.

Wielkie zamieszanie było przed spotkaniem. W opinii komisarza toru, Michała Wojaczka tor był regulaminowy i przygotowany w bardzo dobry sposób. Jednak jak podaje serwis WP Sportowefakty na 6 godzin przed miał on stracić przytomność i udał się do szpitala. Z tego powodu pieczę nad torem przejął sędzia, Rafał Kobak i jego zdaniem tor był nieregulaminowy i nakazał jego ubijanie, co bardzo mocno nie podobało się trenerowi Mariuszowi Staszewskiemu. W zastępstwie Wojaczka został ściągnięty inny komisarz, Tomasz Walczak. Po przymusowym ubijaniu nawierzchni sędzia stwierdził, że tor był regulaminowy i zawody ruszyły zgodnie z planem.

Ja już nie wiem, co mam robić, my się przygotowujemy, robimy tor, a później ktoś przyjeżdża i każe nam ten tor zwałować. Nie mam pojęcia co mamy zrobić, inni mogą przygotować tor według własnego uznania, my musimy klepać tor. Nie wiem, czy mamy w ogóle trenować, natrenujemy się na torze, jakim chcemy, uprzejmie informuję, że ten tor nigdy nie jest zbronowany, a później jest tak, jak jest.

O ile pierwszy mecz to była sytuacja pogodowa, bo mieliśmy plandekę założoną, a teraz tor, był przygotowany na lekko sypiący się, zalewany woda, kazano nam go ubić, uwałować na skalę i przez to po raz kolejny byliśmy dzisiaj na betonie, który nam od początku sezonu nie pasuje, widać nasze wyjazdy, wszyscy na nas betonują, dzisiaj u siebie mamy beton i jedziemy jak nie u siebie — mówił wyraźnie poirytowany.

Mariusz Staszewski był zadowolony z występu Gleba Czugunowa, którego dorobek we wczorajszym meczu to aż 16 punktów. Również z niezłej strony ostrowskim kibicom pokazał się Gracjan Szostak, który w ósmym wyścigu pokazał pazur wyrywając zaraz przed metą punkt Anze Grmekowi.

Z pozytywów jest tylko wynik i Gleb, który po jednym nieudanym biegu szybko wyciągnięte wnioski i miał prędkość na trasie oraz start. Wszyscy pozostali męczyli się przeokrutnie na tym torze. Bardzo ważny punkcik Gracjana, walczył do końca, wszyscy zajęli się walka o pierwsze miejsce, a Gracjan rzutem na taśmę zdobył ten punkt. Uratowaliśmy taki ciężki mecz, drużyna kształtuje się w bardzo trudnych momentach, to był dla nas taki moment, nic nam nie wychodziło, do tego defekty, upadki, udało nam się to wyciągnąć i jestem bardzo z tego zadowolony — mówił.

ovia stal
Fot. Jakub Malec
ostrow stal rzeszow2024
Fot. Jakub Malec

Dołącz do nas na Facebooku – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *