Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Stanisław Chomski zbulwersowany po wtorkowych wydarzeniach z Gorzowa „Mi odechciewa się tego żużla”

Stanisław Chomski
Fot. Łukasz Wilk

Autor: Krzysztof Choroszy

Stanisław Chomski zbulwersowany po wtorkowych wydarzeniach z Gorzowa „Mi odechciewa się tego żużla”

We wtorek mieliśmy być świadkami rywalizacji w PGE Ekstralidze na stadionie im. Edwarda Jancarza. Odbyć miał się bowiem zaległy mecz piątej kolejki pomiędzy Ebut.pl Stalą Gorzów a ZOOleszcz GKM-em Grudziądz. Po czterech godzinach oczekiwania, kiedy obie drużyny odmówiły jazdy, sędzia zawodów zadecydował o obustronnym walkowerze. Po ogłoszonej decyzji w mocnych słowach o całej sytuacji wypowiedział się Stanisław Chomski.

Po ustaniu opadów, jakie były nad stadionem od około godziny 17, i zdjęciu plandeki nawierzchnia toru w Gorzowie wymagała prac, które doprowadziłyby ją do regulaminowego stanu. Zostały one przeprowadzone, a sędzia Michał Sasień twierdził, że tor jest trudny, ale regulaminowy. Ostatecznie po próbie toru jednak obie ekipy podjęły decyzję o tym, że nie pojadą, co skutkowało ogłoszeniem obustronnego walkowera. Menadżer gospodarzy zapytany przez Łukasza Benza czy spodziewał się takiej decyzji sędziego zawodów, odpowiedział, że myślał o tym, że spotkanie się rozpocznie.

– Ja się spodziewałem, że te zawody pójdą. Ja wiem, że zawodnicy jeżdżą, że zawodnicy ryzykują, ale trzeba sobie zadać pytanie. Jeżeli bokser wychodzi na walkę bokserską, to wie, że może dostać w czapę. Jeżeli nie potrafi walczyć, to rzucają ręcznik. Tutaj tak samo, jeżeli ktoś nie potrafi na tym torze jechać, to jedzie tak, jak potrafi, ja to wszystko rozumiem, no ale… – mówił na antenie Canal+ Sport trener Stali.

Jak przekazał arbiter spotkania pomiędzy Stalą Gorzów a GKM-em Grudziądz, początkowo gospodarze twierdzili, że jazda na tym torze jest możliwa, ale ostatecznie kierownicy obu drużyn podpisali oświadczenia, według których obie ekipy odmówiły wyjazdu na tor we wtorek. Według Stanisława Chomskiego powinno się zapytać każdego z zawodników i na podstawie ich opinii podejmować decyzje. Wyraźnie zbulwersowany szkoleniowiec przyznał również, że cała sytuacja jest ogromną porażką środowiska żużlowego.

– Takie zapadły jakieś tam decyzje o podpisaniu. Ja bym takiego oświadczenia nie podpisał, bo ja nie jeździłem, ale się wymaga od kierownika drużyny, żeby podpisał. Nie znam na tyle przepisów. Trzeba się było zapytać każdego po kolei z zawodników, jakie ma na to zdanie i wtedy podjąć decyzję, ale nie mnie oceniać. Jestem tym zbulwersowany, dlatego mówię, mnie już to powoli przestaje bawić ta cała zabawa w ten żużel coraz bardziej brudny, coraz bardziej zawiły. To jest wielka porażka całego naszego środowiska. Doprowadziliśmy do takich sytuacji, że takie się dzieją rzeczy – stwierdził.

Na koniec Stanisław Chomski zapytany został o to, czy wtorkowe spotkanie spokojnie mogło zostać rozegrane od początku do końca, przyznał, że nie wiadomo czy bez żadnych problemów, ale od początku on sugerował swoim zawodnikom, żeby ci, którzy nie czują się na siłach, nie jechali. Menadżer Stali wskazał, że bardzo negatywnie w kontekście rozegrania meczu byli nastawieni grudziądzanie, na co wskazywało niewyjechanie na próbę toru. Według trenera nie mieli oni nic do stracenia, a gorzowianie okazali się być ogromnymi przegranymi całej tej sytuacji.

– Nie wiem, czy spokojnie, ale ja mówię, cały czas jestem trenerem. Zawodnikom sugerowałem, że jeżeli ktoś nie jest na siłach, no to trudno, niech nie jedzie. Widziałem, że bardzo negatywnie byli nastawieni zawodnicy i cały sztab z Grudziądza i to jest ich sprawa, przecież oni nic nie stracili. Oni te dwa punkty, które mogli oczywiście w rywalizacji sportowej wygrać, ale patrząc z ich nastawieniem, to raczej nie. To my jesteśmy wielkimi przegranymi. Raz, że straciliśmy ogromne pieniądze za organizację tego meczu, straciliśmy, nie powiem, że pewne, ale bardzo prawdopodobne dwa punkty, to jest wielka porażka, dlatego mi odechciewa się tego żużla – tłumaczył zbulwersowany Stanisław Chomski.

Żużel
fot. Paweł Wilczyński
Żużel
Fot. Michał Szmyd

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *