bstv 1
Sprawa Szymona Ludwiczaka wciąż się ciągnie! Co dalej z Rybkami? 5

Sprawa Szymona Ludwiczaka wciąż się ciągnie! Co dalej z Rybkami?

Kilka dni temu rozpoczęła się wciąż trwająca afera dotycząca Szymona Ludwiczaka. Mini żużlowca MKMŻ Rybki Rybnik, który od tego sezonu miał rozpoczynać ściganie na motorach 250cc w ROW-ie Rybnik. Ostatecznie zawodnik nie dogadał się z klubem i odszedł do Włókniarza Częstochowa.


Pisma do PZM-u i miasta

Sytuacja nie spodobała się Prezesowi ROW-u Rybnik, który zwrócił się w piśmie do PZM-u, oraz do Prezydenta Rybnika. Krzysztof Mrozek domagał się unieważnienia umowy pomiędzy Ludwiczakiem a Włókniarzem Częstochowa, oraz odebrania dotacji dla klubu mini żużlowego. Prezes argumentował to umową, która zobowiązuje Rybki do przekazywania zawodników bezpośrednio i bezpłatnie do ROW-u Rybnik. Odebrania dotacji domagał się na podstawie wniosku o nią, według którego korzyści z prowadzenia klubu mini żużlowego ma czerpać wyłącznie miasto Rybnik, a hasło „Od Rybki do Rekina. Szkolenie i udział w zawodach miniżużlowych w sezonie 2021” było tytułem wniosku o dotację.

Co na to Prezydent Rybnika?

Po kilku dniach doczekaliśmy się odpowiedzi Piotra Kuczery-Prezydenta Rybnika, który w rozmowie z naszemiasto.pl wprost powiedział, że szuka prawnego rozwiązania, którego efektem będzie zwrot miejskiej dotacji. Chodzi tu o 40 tysięcy złotych, które w 2021 otrzymał MKMŻ Rybki Rybnik od miasta. „Szkolenie oznacza bardzo duże koszty dla klubu, który odpowiada za utrzymanie obiektu, tworzenie bazy, trenerów. Tym samym wydaje się, że rodzice powinni mieć świadomość, że do 21 roku życia taki żużlowiec związuje się z klubem” – powiedział Prezydent Piotr Kuczera.

Wywiad z dziadkiem zawodnika

Sytuację w wywiadzie dla interia.pl wytłumaczył dziadek Szymona – Ferdynand, który stwierdził, że Szymon kontrakt z Rybkami podpisał wcześniej i nie dotyczy go umowa pomiędzy klubami z 2020 roku, a do transferu doszło legalnie, bo według Pana Ferdynanda istnieją paragrafy, które umożliwiają taki transfer, jeżeli dojdzie do trójstronnego porozumienia pomiędzy Rybkami, opiekunami i nabywającym zawodnika klubem. Dziadek Szymona Ludwiczaka powiedział, że dogadanie się z ROW-em było ciężkie, a problemem były kwestie finansowe (rodzina Szymona nie chciała inwestować własnych pieniędzy).

Krzysztof Mrozek „Żużel bez pudrowania”

Na słowa Pana Ferdynanda Prezes Mrozek odpowiedział w oświadczeniu na stronie internetowej klubu, gdzie na samym początku oznajmia, że umowy analogiczne do tej między Rybkami a ROW-em z 2020 roku zostały już podpisane w 2016, a następnie w 2017 roku. Prezes ROW-u zarzucił Panu Ferdynandowi wprowadzanie kibiców w błąd oświadczając, że nie istnieje coś takiego, jak zapis o możliwości transferu przy porozumieniu trzech stron. Krzysztof Mrozek twierdzi również, że kwestią sporną pomiędzy nim a ojcem Ludwiczaka nie były pieniądze, lecz kwestia długości kontraktu. Prezes chciał, aby umowa obowiązywała do końca wieku juniorskiego, a tata zawodnika postawił warunek, by trwała ona do skończenia 18 lat przez jego syna. W swoim oświadczeniu Prezes Mrozek zaprzecza, że nie miał czasu na spotkanie z zawodnikiem i oskarża osoby odpowiedzialne za odejście Szymona do Częstochowy o „celowe i świadome obejście umowy”.

Oświadczenie ojca

Dzisiaj 25 (marca) portal rybnik.com.pl opublikował oświadczenie ojca zawodnika – Przemysława Ludwiczaka, który twierdzi, że w umowie jego syna nie ma zapisu o obowiązku przejścia do ROW-u. Pan Ludwiczak wspomina, że z Prezesem w sprawie przejścia Szymona do ROW-u spotkał się 2 razy. „Druga i jednocześnie ostatnia moja rozmowa z Panem Prezesem Mrozkiem odbyła się w drugiej połowie listopada 2020 r., na której Prezes zobowiązał się do poinformowania mnie o kolejnym spotkaniu, czego nie uczynił. Nie licząc telefonu z biura KS ROW Rybnik pod koniec lutego br., w sprawie „wyznaczenia terminu spotkania”, które nie odbyło się” – czytamy w oświadczeniu Pana Przemysława.

Przemysł Ludwiczak swoje oświadczenie spuentował mocnymi słowami skierowanymi w stronę Prezesa Mrozka: „Kończąc, chcę zdecydowanie podkreślić, że pełną odpowiedzialność za zaistniałą sytuację ponosi Prezes Krzysztof Mrozek, a jego postawa wykazuje brak elementarnych zasad współżycia społecznego i ewidentną swoją winę próbuje przerzucić na MKMŻ Rybki Rybnik”.

Co dalej?

Na chwilę obecną ciężko oceniać, która ze stron ma rację, zwłaszcza że konflikt rozgrywa się na różnych płaszczyznach. Pewnie, jak to zwykle bywa „prawda leży pośrodku” a cała sprawa najprawdopodobniej rozstrzygnie się w sądzie. Jednakże po wysłaniu pisma z klubu do Prezydenta miasta Ludwiczak i jego przynależność klubowa zeszły na drugi plan, bo najważniejsza stała się teraz przyszłość MKMŻ Rybki Rybnik. Odcięcie od dotacji, oraz pieniędzy z ROW-u (według Krzysztofa Mrozka min. 75 tysięcy złotych) może być zabójcze dla mini żużla w Rybniku. Rybki wciąż nie ustosunkowały się do tej sytuacji, ale gołym okiem widać, że ich położenie nie jest najlepsze. W efekcie dla rybnickiego żużla największej szkody nie przyniesie strata zawodnika, lecz upadek ośrodka, w którym szkoli się przyszłe gwiazdy.

fot. MKMŻ Rybki Rybnik/Facebook

źródła: oświadczenie Krzysztofa Mrozka, wywiad z Ferdynandem Ludwiczakiem, komentarz Piotra Kuczery, oświadczenie Przemysława Ludwiczaka

baner 1200 200
Sprawa Szymona Ludwiczaka wciąż się ciągnie! Co dalej z Rybkami? 6

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *