Z czego wynika spadek formy Karola Żupińskiego?

W ostatni czwartek podczas Best Speedway Magazyn gośćmi Krystiana Natońskiego i Dawida Procajło był właściciel Apatora Toruń Przemysław Termiński, oraz menadżer Orła Łódź Mateusz Matusiak. Podczas rozmowy z nim poruszono wiele ciekawych tematów, a jednym z nich był nagły spadek formy Karola Żupińskiego, który przed sezonem został sprowadzony z Gdańska do Torunia.

W tegorocznych rozgrywkach PGE Ekstraligi młody żużlowiec Apatora zgromadził średnią biegową 0.55, a oczekiwania z pewnością były dużo większe. Powód takiego stanu rzeczy skomentował właściciel klubu:

„Myślę, że Karol Żupiński się stara. Ma bardzo szybkie motocykle, bo gdy testowali je nasi seniorzy mówili, że są niesamowicie szybkie. Może trochę brakuje takiej determinacji, na pewno umiejętności również, bo to jest jednak junior. Głównym problemem jest to, że Karol w ostatnim roku trochę urósł i jeszcze nie zdążył wypracować nowych ustawień motocykla, by były dla niego optymalne i żeby mógł wrócić do dobrego ścigania. Na pewno spadek formy nie wynika z jakości sprzętu, a wiadomo, że jak nie sprzęt, to człowiek”.

Oczywiście wielu wysokich żużlowców zrobiło dużą karierę, ale drugi gość magazynu Mateusz Matusiak wspomniał również o zawodnikach, którym nie pomogło to w karierze:

„To, że urósł gra tutaj dużą rolę, bo takich przypadków w żużlu znamy wiele. Zawodnik, który jak zaczynał, to był malutki, niewiele ważył i wygrywał nawet nie patrząc na ustawienia motocykla. Tak było kiedyś z Przemkiem Pawlickim zaraz po licencji, jak w debiucie zdobył 11 punktów, a potem trochę urósł i zaczęły się kłopoty, oraz wahania formy.

Tak samo było kiedyś z zapomnianym już zawodnikiem Łukaszem Sówką, który gdy ważył 40 kilo był rewaluacją, później urósł, a ta kariera mu się rozmyła. To na pewno ma duży wpływ i nie od dzisiaj wiadomo, że w obecnie w żużlu bardzo liczy się waga, a niscy i mało ważący zawodnicy są po prostu promowani, a gdy urosną, jest im po prostu trudniej. Myślę, że to tyczy się również Karola Żupińśkiego”.

fot. Sonia Kaps

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *