Żużel - Best Speedway Tv

Słów kilka Orła i Wilka - Marcin Nowak i Mateusz Szczepaniak. Każdy popełnia błędy, ale ktoś musi wygrać! | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer
Słów kilka Orła i Wilka

Słów kilka Orła i Wilka – Marcin Nowak i Mateusz Szczepaniak. Każdy popełnia błędy, ale ktoś musi wygrać!

Słów kilka Orła i Wilka – Marcin Nowak i Mateusz Szczepaniak. Każdy popełnia błędy, ale ktoś musi wygrać!

Po rewanżowym meczu półfinałów fazy play off eWinner 1. Ligi kilkoma przemyśleniami podzielili się z nami – Marcin Nowak (H. Skrzydlewska Orzeł Łódź) oraz Mateusz Szczepaniak (Cellfast Wilki Krosno).

Mogło być inaczej

Marcin Nowak domowy mecz uznał za pechowy i okupiony niepotrzebnymi błędami.

Troszkę pecha mieliśmy też, nie ma co ukrywać – w domowym naszym meczu. Czy Pana Nikodema Bartocha czy gdzieś tam ruchy Nielsa Kristiana Iversena w czternastym biegu, chociaż to szczerze mówiąc, to jego błąd był. To nie był pech tylko po prostu jego błąd. Mój błąd później jak już jechaliśmy też. Przez cały wyścig praktycznie prowadziłem, później Andrzej Lebiediew gdzieś tam mnie wyprzedził.

Natomiast Mateusz Szczepaniak przyznał, iż zawodnicy Krosna męczą się na łódzkim owalu. Miał on również świadomość, że mecz rewanżowy nie będzie tak prosty jak pierwsze spotkanie z łódzkimi Orłami na domowym torze Wilków. Pomimo wygranej Szczepaniak podobnie do Marcina Nowaka zauważa pewne błędy, ale jest zadowolony z tego jak krośnieńscy żużlowcy potrafią się uzupełniać.

– Mało z nas, tutaj zawodników, lubi ten tor łódzki, bo gdzieś tam się męczyliśmy. Ja tam na wyjeździe, chyba mój najlepszy wynik był w tym pierwszym meczu półfinałowym. Wiedziałem, że ten rewanż tutaj nie będzie taki łatwy jak, taki wynik jak w pierwszym meczy przeciwko Orłowi. Na pewno się jeszcze postawili, ale fajnie, że każdy z nas popunktował na dobrym poziomie. Były błędy, bo ja też od siebie wymagam więcej, ale fajnie że się uzupełniamy i ten wynik był dla nas lepszy.

Miała być walka o utrzymanie, a była walka o awans

Nie ulega wątpliwości, że przy sinusoidalnej jeździe zawodników H. Skrzydlewska Orła Łódź, wielu, a w tym nawet sam Honorowy Prezes, Witold Skrzydlewski, w pewnym momencie sezonu zaczęło spisywać Łodzian na straty. Świadomi tego byli również sami zawodnicy, co w rozmowie dość mocno podkreślał Marcin Nowak.

Szkoda, szkoda, że to tak się skończyło, bo na prawdę wierzyłem w ten finał, gdzieś wierzyłem, że sprawimy niespodziankę, bo przecież w połowie sezonu to ludzie nam spadek wróżyli. Szkoda, że już się sezon dla nas kończy chociaż, wielu osobom wydawało się, że spadniemy z ligi, a jesteśmy w top cztery także jest okej.

Łódzki żużlowiec sam do końca nie był pewien co wpłynęło na znaczącą zwyżkę formy Orłów.

Ciężko jest to jednoznacznie określić skąd to się wzięło, no po prostu byliśmy lepsi jako drużyna w drugiej połowie sezonu, gdzieś tam się może dotarliśmy wszyscy.

Podobną, choć krótką opinię, na temat Łodzian wygłosił Mateusz Szczepaniak.

Orzeł koniec sezonu miał dużo lepszy niż początek.

Finał dla Wilków i co dalej

Krośnianie o awans do PGE Ekstraligi będą walczyć z Stelmetem Falubazem Zieloną Górą. W wywiadzie Szczepaniak podkreślał zarówno wagę przygotowań do tego spotkania, jak i swego rodzaju przewagę wynikającą z felernego walkowera w Krośnie podczas rundy zasadniczej.

– No co, no jedziemy na sto procent i niema co patrzeć przeciwko komu jedziemy. Falubaz był tutaj, ale był ten nieszczęsny walkower, więc nie jechali na naszym torze w tym roku. Buczek jechał w finale IMPu, ale reszta może w tym roku nie pojeździła. No co szykujemy się w stu procentach i trzeba wyeliminować błędy. Ja muszę też się poprawić po tym dzisiejszym meczu, ciężko przepracować ten tydzień żeby czuć się lepiej na motorze i żeby była sklejona fura od pierwszego biegu.

Ambitny uczestnik finałów

Obecnie krośnieński Wilk, na swoim koncie ma już kilka rund finałowych, a ogólny rozwój swojej kariery odbiera bardzo pozytywnie. Mateusz Szczepaniak zdecydowanie nie ma zamiaru cieszyć się jedynie tym co już udało się osiągnąć, otwarcie mówił o chęci sięgania po więcej i własnych ambicjach.

Gdzieś tam w ostatnich latach dosyć często w tych finałach jestem. Fajnie, że ta kariera się układa. W siedemnastym roku miałem najlepszą średnią w pierwszej lidze. Osiemnasty finał z Rybnikiem. Dziewiętnasty wygrany finał z Rybnikiem. Dwudziesty Ekstraliga, to trochę nieudany balet, ale też dwudziesty pierwszy w zeszłym roku finał z Krosnem i w tym roku znowu finał z Krosnem, więc na pewno fajna passa i fajnie by było znowu awansować do Ekstraligi. Ja mam ambicje w sobie i zawsze gdzieś tam dążę do tego najwyższego poziomu. Różnie to ludzie widzą z boku, ale ja tam czasami stawiam wysoko poprzeczkę i jeśli będzie okazja i jeśli będzie możliwość to jak najbardziej.

fot. Orzeł Łódź

Zostaw komentarz

×