Przejdź do treści
Aktualności/Wywiady

Żużel. Rozwój żużla w opinii Rafała Dobruckiego – „Co gorsza, tak naprawdę, wyścigów nie wygrywa się wcale na torze”

reprezentacji polski
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Edyta Wojdeł

Żużel. Rozwój żużla w opinii Rafała Dobruckiego – „Co gorsza, tak naprawdę, wyścigów nie wygrywa się wcale na torze”

Nowinki techniczne, co raz większy wybór w zakresie udoskonalania sprzętu. Zaskakujące defekty i sinusoidalna dyspozycja zawodników. To wszystko zapewnia dziś światowy żużel.

Czas nie stoi w miejscu, a zasadom rozwoju podlega wszystko, co za tym idzie sport żużlowy również. Nieustająco słyszymy o co raz, to bardziej rozwiniętych lub też całkowicie nowych rozwiązaniach w boksach żużlowców całego świata. Niekiedy efekty są zadziwiające, a niekiedy wręcz żenujące. Temat tego czy faktycznie jednak, to rozwój technologiczny decyduje, aż tak bardzo, o dyspozycji reprezentantów czarnego sportu, przybliżył na kanale Best Speedway Tv – Rafał Dobrucki.

Zdaniem trenera polskiej reprezentacji żużlowej, z wyposażeniem zawodników jest jak z torem. Popularne stało się bowiem stwierdzenie, że jest on podczas danych zawodów taki sam dla wszystkich, co zresztą nie mija się wcale z prawdą. Według Rafała Dobruckiego dokładnie tak samo wygląda sytuacja sprzętowa. Dostępność jest taka sama dla wszystkich, a więc clou problemu leży zatem, zupełnie gdzieś indziej.

Ja myślę, że to tak nie jest, jak się wydaje. Sprzęt wszyscy mają dobry albo bardzo dobry, bo dzisiaj sprzęt jest dostępny. Można cuda mieć w silniku, jeżeli się nie wie co z tym zrobić, albo myśli się, że się wie, no to nic z tego nie będzie. Można mieć milion silników, jak się nie znajdzie na nie recepty, no to nic z tego nie będzie. Myślę, że te nowinki, o których też ciągle słyszymy, to nie jest też tak, że ktoś dostanie lepszą część i nagle będzie wygrywał o sto metrów, więc to nie jest tak do końca, że wygrywają zawodnicy, którzy tak de facto, teoretycznie są słabsi i nie powinni tego robić, wygrywają dlatego, że dzisiaj wygrywa sprzęt.

Trener Dobrucki potwierdza jednak, że sprzęt w dzisiejszych czasach odgrywa kluczową rolę w sporcie żużlowym.

Dawno temu już mówiłem, że wartość wyniku, to jest 80% sprzętu niestety i 20% zawodnik.

Niestety i nie idzie się z tym nie zgodzić, taki stan rzeczy sprawia, że ściganie samo w sobie, już bardzo rzadko bywa miarą sukcesu. A zawody, zdaniem Rafała Dobruckiego, nie są już w istocie wygrywane na żużlowych torach.

Co gorsza, zawody, tak naprawdę, czy wyścigi, można tak powiedzieć, nie wygrywa się wcale na torze, je się wygrywa u tunera. Wygrywa się w rozmowach, wygrywa się na podstawie dobrych decyzji, które podejmuje się w parkingu, które wynikają z wiedzy, jaką zawodnik ma jak łączy kropki, czy nie łączy kropek, można powiedzieć i tutaj leży sedno sprawy i tak wygląda dzisiaj żużel.

Ciężka praca bez wątpienia nadal jest elementem sportu żużlowego, jednakże nie opiera się już ona tylko i wyłącznie na tężyźnie fizycznej oraz refleksie. Czasy się zmieniają i jak słusznie zauważył trener polskiej reprezentacji, niektóre żużlowe frazesy odchodzą w niepamięć.

Doba ma tylko tyle ile ma i tydzień ma tyle ile ma i tutaj pewnych rzeczy się nie przeskoczy i ci, którzy pracują intensywnie i wyciągają prawidłowe wnioski, myślą często logicznie. Bo często jest tak, że mówi się znany slogan, że żużel się zaczyna tam gdzie kończy się logika, no dzisiaj to jednak jest nieprawda.

Rafał Dobrucki ma zatem pełną świadomość tego, że skoro logika jest, to w ówczesnym sporcie żużlowym dominuje ten, kto potrafi jak najlepiej wykorzystać posiadaną wiedzę i przełożyć ją na praktykę. Gdy dodamy do tego jeszcze odpowiednio wypracowane umiejętności, nie można wtedy mówić o braku efektów. Wszystko, to jednak, nie jest wcale tak banalne, jak mogłoby się niektórym wydawać.

Ta logika jest i ten kto ma tą logikę i wie jak to zrobić ten wygrywa i tutaj możemy powiedzieć, że tu jest Formuła 1. Nie w tych częściach, w tym wszystkim, tylko właśnie w wiedzy jak ustawić motocykle pod dany tor, pogodę, ciśnienie, warunki, wilgotność, geometrię toru, nawierzchnię. Wystarczy tylko pięć elementów, które dają sto tysięcy możliwości, co łatwo sobie policzyć, więc tak obrazowo, to można powiedzieć.

Nie ulega jednak wątpliwości, że taki kierunek rozwoju sportu żużlowego nie napawa wcale optymizmem. Prowadzi, to bowiem często do braku atrakcyjnej konkurencji na torach, a grono „pełnowartościowych” zawodników mocno zacieśnia swój krąg. Bądź co bądź, większość z nas zdecydowanie bardziej woli fascynować się zmaganiami na torze, niż tymi obejmującymi ustawienia sprzętowe. Podobnie prezentuje się również opinia Rafała Dobruckiego.

Trochę to jest przykre, że żużel, który jest oczywiście dyscypliną motorową, ale tak wiele zależy, nie od formy zawodnika, od jego umiejętności tylko od sprzętu właśnie, więc od inżynierii. Można powiedzieć, że zawodnik odpowiada w jakiś sposób za wszystko. Odpowiada za wynik przede wszystkim, ale odpowiada też za to, jak on jest robiony, albo za jego brak i tutaj jest też problem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×