Przejdź do treści
Aktualności/SGP / SEC / SON / SWC/Turnieje Drużynowe/Wywiady

„To się nie udało i myślę, że to nie tędy droga” – Rafał Dobrucki o Speedway of Nations i Drużynowym Pucharze Świata

Szkoleniowiec mistrzów świata
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Edyta Wojdeł

„To się nie udało i myślę, że to nie tędy droga” – Rafał Dobrucki o Speedway of Nations i Drużynowym Pucharze Świata

Żużel, to ciągłe szukanie rozwiązań, mające na celu poszerzenie zakresu dyscypliny i zwiększenie zainteresowania nią. Jednakże nie wszystkie podejmowane próby okazują się trafne.

W czarnym sporcie mieliśmy moment gdy Drużynowy Puchar Świata znikną z żużlowego kalendarza. Zastąpiło go Speedway of Nations, jednakże nowa idea nie koniecznie trafiła, zarówno do fanów żużla, jak i osób bezpośrednio związanych z tą dyscypliną. Nie wszystkie inicjatywy są trafne i czasem, mimo wszystko, trzeba wrócić do form, które sprawdzały się znacznie bardziej. Ze strony żużlowych włodarzy można, to uznać, za swego rodzaju przyznanie się do błędu. Na temat szlachetnych aspektów i ukrytych motywów wypowiedział się w Magazynie Best Speedway Tv – Rafał Dobrucki.

Motor pewnie wygrywa spotkanie w Lesznie! Leszno – Lublin 38:52! [RELACJA]

Były trener reprezentacji polski, Marek Cieślak, wprost mówił o tym, że nowa idea powodowana była chęcią ukrócenia dominacji Polaków. Z tą teorią zgadza się bez wątpienia niemałe grono osób związanych, jak i zainteresowanych sportem żużlowym. Zgodził się z nią również obecny trener reprezentacji Polski.

– Trudno się nie zgodzić. Myślę, że tutaj trener Cieślak też ma trochę racji, więc pewnie taki zamysł był. Myślę, że to dla dyscypliny nie koniecznie najlepiej, że ciągle wygrywa ta sama drużyna, czy ten sam zawodnik, zbyt długo, no i pewnie gdzieś tam może w głowach, gdzieś się urodził taki pomysł tym motywowany.

Jednakże jak słusznie zauważył Rafał Dobrucki, sama w sobie koncepcja stworzenia i wprowadzenia Speedway of Nations, mogła mieć również szczytny cel. Nie ulega bowiem wątpliwości, że chęć rozszerzania i promowania sportu żużlowego na cały świat, to iście zasadny pomysł. Nie zawsze jednak to, co trafnie pomyślane, a ma swoje adekwatne odbicie w rzeczywistości.

– Natomiast druga sprawa jest taka, że jeżeli też to była taka idea fix, aby zwiększyć ilość nacji, po to, aby żużel się rozwijał, czy dać jakiś impuls do tego, żeby się rozwijał w innych krajach, no to się nie udało i myślę, że to nie tędy droga. ale myślę, że to jednak było bardziej takie tłumaczenie, żeby właściwie, no ukryć fakt, który jest gdzieś tam ważniejszy.

Efekt stworzenia nowego turnieju był, więc jaki był, a powrót Drużynowego Pucharu Świata cieszy się, również według trenera Dobruckiego, znacznie większym zainteresowaniem.

Skutku promocji to nie przyniosło. Na pewno obniżyło. Jak sami panowie zauważyliście i chyba też władze żużla, że jednak zainteresowanie DPŚem jest dużo, dużo większe i tutaj też trudno powiedzieć, żeby rozpatrywać to w ramach porażki.

Coś jednak się udało. „Ukryty cel”, jak ładnie określił go Rafał Dobrucki, a otwarcie, za Markiem Cieślakiem ujmując, zmniejszenie polskiej dominacji w żużlowych zawodach drużynowych, na swój sposób zostało osiągnięte. Jednakże chyba nie do końca tędy droga, a promowanie dyscypliny, poprzez obniżanie czyiś szans, nie wypada raczej zbyt barwnie w oczach potencjalnych zainteresowanych.

No ale jeśli chodzi o sprawę marketingową i promocji, to chyba jednak nie był to najlepszy pomysł. No i jeżeli mówimy o tym ukrytym jakby troszeczkę celu, no to nie ma tutaj co się czarować, w jakiś sposób się to udało.

Finalnie, jak wiadomo, postanowiono jednak połączyć nową koncepcję z tą starą. W efekcie czego Drużynowy Puchar Świata rozgrywany będzie co trzy lata, od bieżącego roku poczynając. Natomiast Speedway of Nations odbywać się będzie w latach pozostałych. W tym roku we Wrocławiu w finałach wystartują: Polska, Dania, Australia, Finlandia, Niemcy, Szwecja, Czechy, Wielka Brytania i Francja. Rafał Dobrucki bez większego problemu określił, kto będzie naszym największym konkurentem w walce o obronę tytułu.

Ja myślę, że finał będzie tak wyglądał właśnie, że w finale będziemy ścigać się o tytuł z Anglikami, Duńczykami i Australią. Te drużyny mają naprawdę solidne składy i wartościowych zawodników, którzy albo odzyskują formę, albo ją znaleźli, także no myślę, że tutaj z taką grupą będziemy się ścigać.

Czy tak właśnie będzie, przekonamy się z pewnością podczas wielkiego, aż czterodniowego żużlowego święta, już w lipcu na Stadionie Olimpijskim.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – KLIKNIJ TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×