Przejdź do treści
Aktualności/Turnieje Drużynowe/Wywiady

Czarny koń i niemało znaków zapytania, czyli skład na Drużynowy Puchar Świata okiem Rafała Dobruckiego

Drużynowy Puchar Świata
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Edyta Wojdeł

Czarny koń i niemało znaków zapytania, czyli skład na Drużynowy Puchar Świata okiem Rafała Dobruckiego

Wielkimi krokami zbliża się Drużynowy Puchar Świata. W obliczu wielu narastających problemów, bez wątpienia zastanawia kto wystąpi w reprezentacji Polski.

Do powrotu Drużynowego Pucharu Świata, a co za tym idzie, walki Polaków o jeden z bardzo istotnych tytułów, pozostał już tylko trochę ponad miesiąc. Jak się jednak okazuje sytuacja skompletowania naszej reprezentacji wcale nie jest łatwa, a o wielu jej zawiłościach specjalnie dla Best Speedway Tv opowiedział Rafał Dobrucki.

Wiele znaków zapytania

Nie łatwo jednak jest wybrać czwórkę najlepszych zawodników, którzy będą w stanie godnie reprezentować nasz kraj w Drużynowym Pucharze Świata. Jednakże jak zaznaczył trener Dobrucki jest jeszcze trochę czasu i zanim przejdziemy do finalnej czwórki trzeba najpierw powołać wstępną dziesiątkę.

– Najpierw dziesiątkę, bo najpierw zgłaszamy, miesiąc przed finałem, dziesiątkę, więc najpierw się skupmy na tym i tutaj na razie zostawmy. Jeszcze troszeczkę czasu zostało.

Jak się okazuje nawet w tej kwestii znaków zapytania jest niemało, a może nawet i więcej niż moglibyśmy się tego spodziewać. Rafał Dobrucki podkreślił jednak, że rozbieżność w ich wielkości jest spora, a wszystko wymaga jeszcze trochę poszukiwań i czasu.

– Są przy niektórych nazwiskach znaki zapytania, bo tu nie ma co ukrywać. Ciągle chłopacy szukają optymalnej formy, sprzętu i tak dalej, no to cały czas praca na żywym organizmie, więc trudno tutaj o jakieś deklaracje na ten moment. No pewnie jest grupa takich, przy których te znaki zapytania są niewielkie, no ale, to jeszcze na pewno potrwa zanim ta taka czołówka się wyklaruje. Cały czas jest pełnia sezonu, różne rzeczy się dzieją i lepsze i gorsze, także no jeszcze wszystko jest powiedzmy sobie ołówkiem rozpisane.

Czarny koń?

Wybrać trzeba najpierw dziesięciu, a następnie czterech. Ze słów trenera polskiej reprezentacji wynika jednak, że stabilny, póki co, wydaje się tylko jeden polski żużlowiec, a to niestety zdecydowanie za mało. Trudno zatem określić, kto faktycznie będzie w stanie wykazać się odpowiednią formą na udział w Drużynowym Pucharze Świata.

– Widzimy, że dzisiaj tak de facto stabilną formę ma właściwie jeden zawodnik, czyli Bartek Zmarzlik. Natomiast no wszyscy inni mają gorsze i lepsze momenty, więc jakbym się tutaj jakoś zdeklarował, to byłoby to wróżenie z fusów.

Kryteria doboru

Stworzenie Reprezentacji Polski z pewnością nie należy do łatwych zadań. Wielu fanów czarnego sportu zastanawia się zapewne czym w takim dobrze kieruje się selekcjoner. Pod uwagę można brać oczywiście dyspozycję, wyniki, umiejętności, ale także kontakty pomiędzy zawodnikami. Jak się jednak okazuje z perspektywy Rafała Dobruckiego najbardziej istotnym kryterium jest obecnie miejsce rozgrywania Drużynowego Pucharu Świata, a więc tor we Wrocławiu, a co za tym idzie – szybkość.

– Zawody są we Wrocławiu. Wrocław to jest tor, który wymaga szybkich motocykli i takich zawodników należy szukać. Tutaj oczywiście, technika jazdy, wszystko jest ważne, natomiast no tutaj aspekt szybkości motocykla jest najważniejszy. Nawet jakby argument startu, że ktoś ma lepsze, a ktoś ma bardzo dobre, jakby no nie jest aż tak istotny. To jest tor, na którym na jednym okrążeniu można z czwartej na pierwszą pozycję przejść. Miejsca jest dużo, ścieżek dużo, więc tu należy szukać zawodników, którzy są po prostu szybcy.

Problemów jest nie mało

Wydawać by się mogło, że w polskim żużlu mamy zestaw pewnych i doświadczonych zawodników, jednakże sezon, którego obecnie jesteśmy częścią ewidentnie pokazuje, że braki są spore i to u większości polskie TOP.

Wielu fanów żużla bez wątpienia zastanawia forma Macieja Janowskiego, który chociaż miewa bardzo efektowne przebłyski, to jednak bez wątpienia daleki jest jeszcze od określenia swojej formy mianem stabilnej, co pokazują zarówno zawody indywidualne, jak i te drużynowe. I choć wydawać by się mogło, że Wrocław, to zdecydowanie miejsce, w którym żużlowiec ten powinien się doskonale odnaleźć, to jednak sam Rafał Dobrucki jest w pełni świadom kłopotów lubianego przez tłumy Magica.

– Maciek ma kłopoty i od początku sezonu były mniejsze lub większe. Forma jest jakby nie do końca stabilna. Co do umiejętności Macieja, to chyba tutaj nikt nie ma wątpliwości. Natomiast, to jak jeszcze raz powtórzę, to jest aspekt szybkości sprzętu, czego Maciek czasem nie ma i znajdują się jakieś światełka w tunelu. Natomiast, no jeszcze ciągle, to są poszukiwania, jak można zauważyć.

W bardzo podobnej sytuacji znajduje się również inny doświadczony Polak, reprezentant toruńskich Aniołów – Patryk Dudek. Chociaż trener polskiej reprezentacji, wie, że również i ten żużlowiec czyni wszelkie możliwe kroki, w kierunku poprawy osiągów, to wciąż jednak nie wiadomo, czy wystarczy mu czasu na uzyskanie tych, które będą na tyle odpowiednie by reprezentować Polskę w Drużynowym Pucharze Świata.

– Myślę, że tutaj mają podobne kłopoty. Zmiana tunera w przypadku Patryka Dudka jest jakimś rozwiązaniem. Natomiast, no nie jest to rozwiązanie, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmieni dyspozycję zawodnika. To jest czas, którego niestety jest co raz mniej, który jest potrzebny do tego aby rozpoznać ten sprzęt, charakterystykę, jak reaguje. Jak osiągnąć coś, czego akurat w danym momencie ten sprzęt nie ma. To są setki tysięcy możliwości, które trzeba odnaleźć i no czasu jest mało. Gdzieś tam, tak samo widać poprawę, nie ma już fatalnych wyścigów, bywały, zdarzą się gorsze, mało jeszcze trójek. Na pewno Patryk nie jest z tego zadowolony, no ale tutaj czas. Czy jego starczy, trudno powiedzieć.

Kwestię kompletowania składu reprezentacji Polski na Drużynowy Puchar Świata, bardzo zapewne zmieniła kontuzja Dominika Kubery, który bez wątpienia miał spore szanse występ w biało-czerwonych barwach. Jednakże trener Dobrucki bardzo wyraźnie podkreślił, że w tej kwestii, chociaż temat jest wciąż otwarty, nie będzie na pewno żadnych nacisków na młodego żużlowca.

– Ja z tyłu głowy mam. Natomiast nie przyspieszymy pewnych rzeczy, no i na pewno nikt, ani ja, nie będę tutaj Dominika naciskał, ani też w jakiś sposób poganiał. Myślę, że czas pokaże. Dominik ma plan w głowie, rozmawialiśmy dzisiaj. Na razie wszystko jest na dobrej drodze, idzie całkiem nieźle i no na razie na tym pozostaniemy, a czas pokaże.

Nie inaczej kreuje się sytuacja Janusza Kołodzieja, który swoimi występami sprzed felernego karambolu w meczu PGE Ekstraligi, również z czystym sumieniem mógł być brany pod uwagę, w kontekście Drużynowego Pucharu Świata.

– Jest problem. Są te kłopoty. Każdy ma inne. Niektóre można powiedzieć znamy, niektóre nie do końca, niektóre wcale nie są zdiagnozowane, co jest dużym problemem. Więc na razie trzeba się skupić na pracy i analizowaniu tego co się dzieje na bieżąco. Wyciągać wnioski, ja wiem, że to slogan już taki wyświechtany, no ale taki jest dzisiaj żużel.

Jak zatem widać problem jest, subtelnie rzecz ujmując, spory, a co gorsza w dużej mierze nie zależny, ani od samych zawodników, ani też od Rafała Dobruckiego. Czas natomiast ucieka, a „wstępną” decyzję będzie trzeba podjąć już za niespełna dwa tygodnie.

– Dzisiaj oprócz świetnej formy, umiejętności, jaką zawodnicy, o których wszyscy myślimy, mają, jest jeszcze duży, bardzo duży aspekt sprzętowy, na który nie mamy stuprocentowego wpływu. To trzeba sobie jasno powiedzieć. Zawodnicy kupują, sprawdzają sprzęt, czas ucieka. Kto wyciągnie szybciej prawidłowe wnioski, to będzie wiedział, bo to jest bardzo ważne słowo dzisiaj wśród zawodników i ten będzie wygrywał wyścigi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *