Żużel - Best Speedway Tv

Prezes GKM odbija piłeczkę: „Nie możemy być tak ograniczeni” | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer
Prezes GKM

Prezes GKM odbija piłeczkę: „Nie możemy być tak ograniczeni”

Prezes GKM odbija piłeczkę: „Nie możemy być tak ograniczeni”

Prowadzący media społecznościowe Zooleszcz GKM Grudziądz w bardzo kreatywny sposób przedstawili transfer nowego zawodnika – Maxa Fricke’a. Burzę w środowisku medialnym wywołała jednak scena, w której prezes klubu – Marcin Murawski najpierw przebiera w grze The Sims 4 wydanej przez Electronic Arts Krzysztofa Kasprzaka w strój hot doga, a potem usuwa go, co sprawiło, że zawodnik wybuchł. Reakcja kibiców była bardzo pozytywna, ponieważ kolejny klub udowodnił, że można przedstawić nowego zawodnika w inny sposób niż po prostu wstawienie zdjęcia ze świeżym nabytkiem w mediach społecznościowych. Nie spodobało się to jednak Jerzemu Synowcowi, który na łamach Przeglądu Sportowego skrytykował władze klubu. Do jego wypowiedzi odniósł się prezes drużyny z Grudziądza, Marcin Murawski

Każdy kibic żużlowy już wie, w jaki sposób Krzysztof Kasprzak opuścił Zooleszcz GKM Grudziądz. Marcin Murawski opowiadał w rozmowie z naszym portalem, że dowiedział się o utracie zawodnika dopiero… Z mediów!

Szybko poszło! Gleb już w nowym klubie!

Klub jednak zamiast trzymać konsekwentnie gardę, wyprowadził i zakontraktował sprowadzeniem w swoje szeregi Gleba Czugunowa. Osoby odpowiedzialne za social media nie pozostawiły suchej nitki na byłym żużlowcu gołębi i pojawił się w filmie, który jest zarazem ogłoszeniem transferu Maxa Fricke’a w roli postaci w grze komputerowej przebranej za klauna. Według byłego prezesa Stali Gorzów, klip narusza dobra osobiste popularnego KK i na jego miejscu domagałby się zadośćuczynienia od klubu w kwocie 100 tys. zł. Prezes GKM-u, Marcin Murawski odpowiada prawnikowi:

Tu nie mam za dużo do powiedzenia. Nasz dział marketingu przedstawił zmianę składu w bardzo ciekawy sposób. Nikt nie użył żadnych obraźliwych słów tak, jak to jest podawane w tych tekstach. Została tylko pokazana popularna gra, w której były zmieniane stroje zawodników i zawodnicy. Myślę, że pokazaliśmy to z pomysłem. Żadnych słów obraźliwych nikt nie użył, takich jak zostały podane w tamtym artykule, więc proponowałbym trochę więcej luzu, bo myślę, że tego nam potrzeba. Uważam, że tutaj dział marketingu spisał się bardzo dobrze.

Sternik klubu z Grudziądza nie obawia się ewentualnej sprawy sądowej. Czuje się bezpiecznie i uważa artykuł Przeglądu Sportowego za zwykłe szukanie sensacji: – Tutaj nie zostało użyte żadne obraźliwe słowo bądź określenie. Uważam, że jest to podżeganie do szukania sensacji.

W tym sezonie sporo klubów, głównie ekstraligowych, znajduje sporo kreatywnych sposób na pokazanie się w wirtualnym świecie. Rozpoczął Motor Lublin wraz z przedstawieniem Jacka Holdera, Fredrika Lindgrena i Bartosza Zmarzlika w filmie nagranym na lotnisku. „Szpileczką” odpowiedział zielona-energia.com Włókniarz Częstochowa w klipie nagranym również… Na lotnisku. Wtedy ogłoszony został Mikkel Michelsen. FOGO Unia Leszno również zaimponowała ukazaniem Bartosza Smektały jako bohatera gry automatowej.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Zooleszcz GKM Grudziądz również ukazał się z bardzo dobrej strony w tej kwestii, bo kibice są bardzo zadowoleni z kreatywności osób, które prowadzą klubowe social media. Marcin Murawski wspomina, że to jest praktyka konieczna: – W Stanach Zjednoczonych to jest normalność. Róbmy też trochę „show”, bo przecież nie będziemy tutaj smutni wiecznie siedzieć. Gdy ze mną są tworzone jakieś memy, to ja nie płaczę i nie ubolewam. Sam się z tego śmiałem. Nie możemy być tak ograniczeni i zamknięci na wszystko, bo świat żużla nie może być tylko szary.

Trudno się nie zgodzić. Nie tyle w Stanach Zjednoczonych takie prowadzenie mediów społecznościowych jest na porządku dziennym, ale… W innych dziedzinach sportu również. W e-sportowym świecie kluby czy to zawodnicy regularnie zaczepiają się wzajemnie, co w rezultacie prowadzi do wzrostu odwiedzania ich stron i częstych współprac ze sponsorami.

Skoro wszystko idzie w dobrą stronę pod względem marketingu, dlaczego niektórzy ludzie i pewne portale żużlowe zamiast cieszyć się z kreatywności ludzi żużla, wzajemnie obrzucają się obelgami, lub chcą rzucać pozwami. Czasy zwykłych mediów społecznościowych, prowadzonych na zasadzie: transfer, mecz, wynik, tabela i powtórz już dawno minęły. Czy to się podoba żużlowym „boomerom”, czy nie. Małe zaczepki i „szpileczki” między zawodnikami i klubami kręcą i kibiców, i sponsorów. A to oni są dla klubów i całego sportu żużlowego najważniejsi.

fot. GKM Grudziądz

Zostaw komentarz

×