Przejdź do treści
Aktualności/Metalkas 2. Ekstraliga

Piotr Protasiewicz po meczu z Trans MF Landshut Devils -„Cienka linia jest między dobrym wynikiem, a jakaś kontuzją”

Piotr Protasiewicz
Fot. Marta Astachow

Autor: Krzysztof Choroszy

Piotr Protasiewicz po meczu z Trans MF Landshut Devils -„Cienka linia jest między dobrym wynikiem, a jakaś kontuzją”

Podczas niedzielnego meczu pomiędzy Falubazem Zielona Góra, a Trans MF Landshut Devils, zdecydowanie wygranym przez gospodarzy 62:28, mogliśmy zobaczyć wiele upadków. W drużynie Falubazu nieciekawie wyglądające wypadki zaliczyli Michał Curzytek i Przemysław Pawlicki, którzy byli jednak zdolni do dalszej jazdy. W ekipie z Niemiec kontakt z nawierzchnią zaliczyli Norick Bloedorn i Kai Huckenbeck. Niestety obaj żużlowcy z Landshut opuścili tor w karetce.

Żużel. Emocje do samego końca! Wiktor Przyjemski to za mało! 47:43 dla Wybrzeża Gdańsk [RELACJA]

W wywiadzie dla wzielonej.pl po zawodach Piotr Protasiewicz dyrektor sportowy Zielonogórzan mówił o tym, że kiedy mecz układa się dobrze, koncentracja może uciekać i robi się wtedy nerwowo, przez to, że pojawiają się upadki, które na szczęście zakończyły się tylko na strachu. Członek sztabu szkoleniowego powiedział też o tym jak cieńką granica jest między dobrym wynikiem, a kontuzją.

„Często tak jest, że takie zawody, które teoretycznie się dobrze układają, to gdzieś ta koncentracja ucieka i robi się nerwowo, bo były upadki. Na szczęście chyba skończyło się tylko na poobijaniu, ale też widzimy jaka cienka linia jest między dobrym wynikiem, a jakąś kontuzją” – mówił Piotr Protasiewicz w pomeczowym wywiadzie dla mediów wzielonej.pl

Następnie dyrektor sportowy Falubazu wypowiedział się na temat całego spotkania, mówiąc że od początku układało się ono po ich myśli, podkreślił jednak, że drużyna z Landshut była zdziesiątkowana, gdyż w meczu nie brał udziału Kim Nillson, a Huckenbeck i Bloedern zostali wykluczeni w trakcie zawodów przez kontuzje. Niewątpliwie ułatwiło to zadanie gospodarzom i dało możliwość jazdy młodszym zawodnikom.

„Zawody dobrze się układały od początku. Musimy pamiętać o tym, że w drużynie niemieckiej nie przyjechał też jeden z liderów, później dwóch wyskoczyło dobrych zawodników, także byli oni zdziesiątkowani i też trochę ułatwiło to zadanie, co dało możliwość jazdy młodszym zawodnikom i rezerwowemu” – mówił Piotr Protasiewicz.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×