Przejdź do treści
Artykuły/Krajowa Liga Żużlowa/Metalkas 2. Ekstraliga/PGE EKSTRALIGA

Pięcioro najbardziej przecenionych żużlowców sezonu 2023

żużlowców

Autor: Edyta Wojdeł

Pięcioro najbardziej przecenionych żużlowców sezonu 2023

Sezon żużlowy, to bez wątpienia coroczny plebiscyt sportowych wzlotów i upadków. Zarówno pod kątem indywidualnych, jak i drużynowych osiągnięć poszczególnych zawodników. Niejednokrotnie mniej lub bardziej głośne transfery i roszady, w których pokładane są wielkie nadzieje, finalnie bywają nie małym rozczarowaniem.

Okres jesienno-zimowy, to w znacznej mierze czas żużlowej „hibernacji”. Odpoczynku i czasu na regenerację dla zawodników. Znaczna część żużlowców bowiem, chociaż na moment zostawia za sobą miniony sezon, a ci, którzy przedłużyli, bądź też podpisali już nowe kontrakty, tym bardziej mogą korzystać z wolnego czasu. Dla fanów czarnego sportu natomiast, jest to zawsze dobra chwila na kontemplację nad tym co było.

W żużlu, jak w każdym sporcie po zakończeniu sezonu można rozważać niezliczoną ilość tych zarówno pozytywnych, jak i negatywnych aspektów. Dziś, skupimy się na tych, w znacznym stopniu, niespełnionych oczekiwaniach, w odniesieniu do poszczególnych żużlowców, ze wszystkich szczebli polski rozgrywek. Pamiętajcie jednak, że prezentowane zestawienie jest tworem w pełni subiektywnym, a jego kolejność całkowicie losowa.

1. David Bellego

Dwa lata. Mało? Wiele? Z pewnością jest to kwestia perspektywy, ale dokładnie tyle czasu zajęło francuskiemu żużlowcowi, przejście od najwyższej klasy polskich rozgrywek żużlowych, do tej najniższej. Debiutujący w 2022 roku w PGE Ekstralidze, w barwach Unii Leszno, żużlowiec, już po roku wrócił do drużyny bydgoskich Gryfów, wśród których miał być jednym z gwarantów mocnej walki o awans.

To czego oczekiwano od 30-latka, a to co zaprezentował on w minionym sezonie, zdecydowanie się nie pokrywało. David Bellego uplasował się dopiero na 34 pozycji w klasyfikacji 1. Ligi Żużlowej. Dla porównania dwa sezony wcześniej, również jako jeden z Gryfów, zajął pierwszą pozycję w zestawieniu, co bez wątpienia było jednym z impulsów do spróbowania swoich sił w PGE Ekstralidze. Jednakże francuski żużlowiec nie zabłysnął ani w najwyższej klasie rozgrywkowej, ani też po powrocie do Bydgoszczy. W tym roku bowiem, spośród 63 startów, tylko osiemnaście razy jako pierwszy przekroczył linię mety. Nawet sam manager bydgoskiego zespołu, Krzysztof Kanclerz, podsumował sezon w wykonaniu Davida, jako najsłabszy spośród bydgoskich zagranicznych żużlowców.

Efektem mało satysfakcjonującej jazdy i raczej niezbyt imponujących wyników było zwieńczenie sezonu 2023 podpisaniem kontraktu na kolejny rok, z drugoligową Unią Tarnów. Mawiają, że czasem dobrze jest zrobić kilka kroków w tył, by móc znowu ruszyć do przodu. Pozostaje zatem żywić nadzieje, że teoria ta sprawdzi się również w przypadku francuskiego żużlowca.

2. Mateusz Świdnicki

Wychowanek częstochowskiego Włókniarza, który jeszcze rok wcześniej znajdował się w czołówce ekstraligowych juniorów, zdobywając zarazem tytuł Młodzieżowego Indywidualnego Mistrza Polski. W tym sezonie miał być wzmocnieniem żużlowców z Krosna, beniaminka w najwyższej klasie polskich rozgrywek żużlowych. Taki wybór na pozycję U-24 wydawał się bowiem bardzo trafny. Finalnie jednak młody żużlowiec nie odnalazł się w nowy otoczeniu. Na swoim koncie odnotował jedynie 27 startów, spośród których, aż trzynaście razy jako ostatni przekraczał linię mety.

Wcale nie lepiej wyglądały potyczki Świdnickiego w lidze szwedzkiej, w której drugi rok już występował w barwach Dackarny Målilli. Podobnie jak w przypadku Bellego, młody polski żużlowiec, kończąc sezon pożegnał się z obecnym klubem, a swoje siły, w przyszłym roku, regenerować będzie w barwach kolejnego, tym razem jednak pierwszoligowego, beniaminka – Texom Stali Rzeszów.

3. Rune Holta

Bardzo doświadczony żużlowiec, były uczestnik zarówno indywidualnych, jak i drużynowych Mistrzostw Świata na Żużlu nie rozpoczął tegorocznych żużlowych zmagań tak jak inni jego koledzy po fachu. Niezakontraktowany nigdzie wcześniej Norweg z polskim obywatelstwem dopiero w drugiej połowie maja zasilił szeregi pierwszoligowego Orła Łódź. To uzupełnienie składu okazało się jednak zdecydowanie osobowe, punktowo bowiem 50-letni zawodnik nie wniósł nic konkretnego. Podczas swoich występów, w łącznie siedmiu spotkaniach do dorobku łódzkich żużlowców dorzucił jedynie 21 punktów.

Nawet doskonale znający się z Holtą, były już, trener drużyny z Łodzi, Marek Cieślak, określił zawodnika mianem swojej „osobistej porażki”. Norweg w znanym już sobie stylu, nie uczestniczył aktywnie w pierwszej części fazy transferowej na kolejny żużlowy sezon. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ponownie będzie on oczekiwał na swego rodzaju „desperacką” ofertę, która pozwoli mu jeszcze chociaż na odrobinę uczestnictwa w umiłowanych zmaganiach.

4. Scott Nicholls

Przecenionych żużlowców można oczywiście znaleźć na wszystkich poziomach polskich rozgrywek żużlowych. Nawet na tym najniższym są tacy, w których pokładano znacznie większe nadzieje. Kolejny były, wieloletni uczestnik cyklu Speedway Grand Prix i tegoroczny reprezentant drugoligowego Kolejarza Rawicz – Scott Nicholls. Trochę młodszy od Holty, ale równie doświadczony 45-letni żużlowiec w sezon z pewnością wszedł lepiej od swojego kolegi po fachu. Jednakże występ jedynie w trzech spotkaniach 2. Ligi Żużlowej, mówi poniekąd sam przez się. Nie ulega wątpliwości, że rawicki klub spodziewał się znacznie więcej po brytyjskiej żużlowej gwieździe.

5. Matej Zagar

Chociaż bardzo długo wzbraniał się przed jazdą poniżej najwyższego szczebla polskich rozgrywek żużlowych, to jednak finalnie w tym sezonie postanowił wzmocnić pierwszoligowy ROW Rybnik. Legitymujący się na koniec sezonu, średnią 1,740 Słoweniec jak na kogoś, kto liczył na ponowne występy pośród ekstraligowych żużlowców, nie zrobił wielkiego „wow” w o jedną klasę niższych szeregach.

Oczywiście 40-letni żużlowiec zaliczył kilka niezłych występów pośród rybnickich Rekinów i dość szybko zaskarbił sobie przychylność tamtejszej publiczności, jednakże nie ulega wątpliwości, że oczekiwania władz ROWu wobec zawodnika były nieco większe. Dodatkowo, tegoroczny wątpliwy fenomen Mateja Zagara, potwierdza brak, jak do tej pory, podpisanego na kolejny sezon kontraktu, na którymkolwiek ze szczebli polskich rozgrywek żużlowych.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *