Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Pawlicki jechał świetnie, ale zepsuł dwa ostatnie starty. „Popełniłem ten sam błąd co w Lesznie”

Pawlicki
Fot. Marta Astachow

Autor: Jakub Bielak

438101937 414406611468952 8646289639228523248 n 1

Pawlicki jechał świetnie, ale zepsuł dwa ostatnie starty. „Popełniłem ten sam błąd co w Lesznie”

Piotr Pawlicki mógł być bohaterem zielonogórskich kibiców podczas pierwszych Derbów Ziemi Lubuskiej po powrocie tego zasłużonego klubu w szeregi PGE Ekstraligi. Wychowanek Unii Leszno był bezbłędny w pierwszych trzech startach, jednak potem dwukrotnie przyjeżdżał za plecami obu rywali. Co poszło w jego przypadku nie tak?

Okazuje się, że „Piter” mimo wygrywanych wyścigów, ciągle szukał najlepszych ustawień i zastanawiał się, co mógłby zrobić jeszcze lepiej. Niestety dla niego tym razem potwierdzenie znalazło znane powiedzenie, że lepsze jest wrogiem dobrego i zmiany poczynione w sprzęcie przyczyniły się do dwóch słabszych występów, w których NovyHotel Falubaz Zielona Góra przegrał dwa razy w stosunku 1:5.

Mając takich zawodników dobrych w trzynastym biegu i w piętnastym, nie można popełniać już błędów z ustawieniami, a ja takie popełniłem i było je widać. Straciłem prędkość. Myślałem, że ten tor się troszeczkę zaczął zmieniać, no i źle myślałem. Może nie trzeba było za dużo myśleć — tłumaczył Pawlicki w mixzone po meczu na antenie Canal+Sport.

Zawodnik został jeszcze dopytany o to, czy wypadek, jaki miał miejsce w pierwszym podejściu do trzynastego biegu, miał jakiś wpływ na jego późniejsze starty. Przypomnijmy, że zawodnik gospodarzy zapoznał się z nawierzchnią toru po kontakcie z Martinem Vaculikiem. Zdarzenie miało miejsce na pierwszym łuku, więc sędzia postanowił powtórzyć bieg w czwórkę.

„Piter” absolutnie wyklucza korelację między upadkiem a dwoma słabszymi występami, jakie zaliczył tuż po nim. Żużlowiec Falubazu wie, gdzie popełnił błąd i zaznacza, że jest zły na siebie, ponieważ identyczną pomyłkę popełnił podczas meczu w Lesznie. Tam również w dwóch ostatnich biegach dołożył do dorobku drużyny tylko jedno „oczko”.

Nie, absolutnie nie. Po prostu wchodząc w łuk, troszeczkę się zderzyliśmy z Martinem, potem zostałem podcięty. Sytuacja torowa. Popełniłem ten sam błąd, co w Lesznie. Wiem, gdzie popełniłem ten błąd i to jest najważniejsze dla mnie […] Nie mogę tego zdradzić, bo to są tajemnice sprzętowe. Znowu rozmawialiśmy z teamem i popełniłem identyczny błąd, co w Lesznie. Zmieniłem ustawienia, myślałem, że to będzie działać i po raz kolejny się na tym przejechałem — mówił Piotr Pawlicki.

Za niecałe dwa tygodnie zielonogórzanie staną przed największym wyzwaniem w sezonie, pojadą oni bowiem na teren mistrza Polski z Lublina. Można więc śmiało założyć, że drużyna skupia się już na następnym spotkaniu. W szóstej kolejce przy W69 podejmą częstochowski Włókniarz. Zwycięstwo w tym spotkaniu może być kluczowe dla losów całego sezonu.

falubaaz
Fot. Marta Astachow
Pawlicki
Fot. Roman Biliński

Dołącz do nas na Facebooku – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *